| |
Upieczone z masełkiem, cebulką, szczyptą soli i pieprzu sa znakomitym wstępęm do lipienia z plasterkiem wedzonki w brzuszku i po bokach, oprószonego szczyptą soli i bazyli... A do tego można przecież jeszcze w popiele upiec troche ziemniaczków i zajadac je ze solą i masełkiem utartym z natka pietruszki i ząbkiem czosnku, mozna jeszcze upiec w folii kilka plastrów oscypka z grzankami, mozna wziąśc słoiczek czarnych oliwek, butelkę półwytrawnego wina, czyste lniane ściereczki - obrusili i jakieś tacki, kilka puszeczeczek chłodzących sie tuż przy brzegu Dunajca... A może potrzymać w zalewie troche skrzydełek z kurczaka, żeby je upiec na złoty kolor i żeby miały lekko chrupka skórkę? A może żaroodporny kociołek, kapustę, boczek, cebulę, ziemniaczki, żeby zrobić słynna zapiekankę? A może z setki okonków, cebuli, lisci laurowych, ziela angielskiego i troche soli zrobic aromatyczny, esencjonalny wywar w którym po przecedzeniu pojawią się jeszcze jarzyny a na koniec dzwonka z dużych lipieni? Taka ucha to jest to! A może zrobiic madziarską zupę rybną w typie holasle , z papryką? Jest tyle możliwosci...
|