f l y f i s h i n g . p l 2024.04.18
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: Najważniejsze rzeki dla muszkarstwa polskiego. Autor: Chuby. Czas 2024-04-18 12:58:56.


poprzednia wiadomosc Odp: Tu na razie jest ściernisko... : : nadesłane przez mart123 (postów: 5889) dnia 2023-11-12 16:11:02 z *.dynamic.inetia.pl
 
Dla pewnej części społeczeństwa ta inwestycja jest ważna.


My tu nie piszemy o inwestycji podnoszacej bezpieczeństwo czy
jakość życia lokalnej społeczności, gdzie w starciu interesu
społecznego i środowiska pomimo, że to drugie cierpi inwestycja
prawie zawsze wygrywa. Park rozrywki, to plastikowe gówno będące
kwintesencją komercyjnego kiczu, niczego znaczącego lojalnej
społeczności nie przyniesie a zniszczy na zawsze przyrodę tego
zakątka w imię czyjejś dobrej zabawy. Tak właśnie giną Bieszczady,
nie od razu w wyniku jakiejś katastrofy a na raty, po kawałku. W tym
roku spychacze wyrównają 50 ha użytków ekologicznych pod
Leskiem, w kolejnym w kilkunastu innych miejscach podobne obszary
a za 20, 30 lat nie będzie czego zbierać. Powtarzam, nie wolno
niszczyć tak cennych przyrodniczo i krajobrazowo obszarów w imię
prymitywnej rozrywki i fun'u głupawych poszukiwaczy adrenaliny.
  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Odp: Tu na razie jest ściernisko... [0] 12.11 16:27
 
"My tu nie piszemy o inwestycji podnoszacej bezpieczeństwo czy jakość życia lokalnej społeczności, gdzie
w starciu interesu społecznego i środowiska pomimo, że to drugie cierpi inwestycja prawie zawsze wygrywa.
Park rozrywki, to plastikowe gówno będące kwintesencją komercyjnego kiczu, niczego znaczącego lojalnej
społeczności nie przyniesie a zniszczy na zawsze przyrodę tego zakątka w imię czyjejś dobrej zabawy. Tak
właśnie giną Bieszczady, nie od razu w wyniku jakiejś katastrofy a na raty, po kawałku. W tym roku spychacze
wyrównają 50 ha użytków ekologicznych pod Leskiem, w kolejnym w kilkunastu innych miejscach podobne
obszary a za 20, 30 lat nie będzie czego zbierać. Powtarzam, nie wolno niszczyć tak cennych przyrodniczo i
krajobrazowo obszarów w imię prymitywnej rozrywki i fun'u głupawych poszukiwaczy adrenaliny".


---------

Niszczenie Bieszczad zaczęło się w latach 90 ubiegłego wieku. Niszczenie w sensie prywatyzacja.

Jeżeli chcesz (-cie) podyskutować o innej inwestycji to możemy. W sumie o różnych. Wiedzę (jakąś) mam.
 
  Odp: Tu na razie jest ściernisko... [4] 12.11 16:58
 
Pociągnę temat z zaznaczeniem, że nie jestem funem tego pomysłu.
Inwestycja jako taka ma za zadanie wzbogacić region o dodatkową atrakcję turystyczną, przyciągnać tym samym turystów, zapewnić większą stabilność finansową kilkudziesięciu tyś ludzi.
Dodatkowe miejsca pracy, rozwój innych obszarów regionu.

Można to nazwać zwiększeniem bezpieczeństwa oraz podniesienie jakości życia???





Dla pewnej części społeczeństwa ta inwestycja jest ważna.


My tu nie piszemy o inwestycji podnoszacej bezpieczeństwo czy
jakość życia lokalnej społeczności, gdzie w starciu interesu
społecznego i środowiska pomimo, że to drugie cierpi inwestycja
prawie zawsze wygrywa. Park rozrywki, to plastikowe gówno będące
kwintesencją komercyjnego kiczu, niczego znaczącego lojalnej
społeczności nie przyniesie a zniszczy na zawsze przyrodę tego
zakątka w imię czyjejś dobrej zabawy. Tak właśnie giną Bieszczady,
nie od razu w wyniku jakiejś katastrofy a na raty, po kawałku. W tym
roku spychacze wyrównają 50 ha użytków ekologicznych pod
Leskiem, w kolejnym w kilkunastu innych miejscach podobne obszary
a za 20, 30 lat nie będzie czego zbierać. Powtarzam, nie wolno
niszczyć tak cennych przyrodniczo i krajobrazowo obszarów w imię
prymitywnej rozrywki i fun'u głupawych poszukiwaczy adrenaliny.
 
  Odp: Tu na razie jest ściernisko... [3] 12.11 17:19
 
Są cztery rzeczy. Jak mi pokażesz na wiarygodnych liczbach, że taki
koszmarek zapewni godne życie kilkudziesięciu tysiącom
miejscowych, powtarzam, miejscowych ludków, co moim zdaniem
jest wyjątkowo naciągniętą hipotezą, to możemy gadać - to po
pierwsze. Po drugie, są przecież inne sposoby na tzw. ożywienie
regionu czyli mówiąc wprost zwiększenie przepływów kapitałowych.
Po trzecie, gdzie jest powiedziane, że społeczeństwa muszą mieć
zagwarantowaną i ciągle podnoszoną stabilność finansową kosztem
przyrody? To przecież typowy obrazek na którym koleś piłuje gałąź na
której siedzi i dokładnie to samo co rąbanie lasów deszczowych tylko
w innej skali i kontekście. I po czwarte, kto powiedział, że takiej
stabilności nie mają? A może to zwykła pazerność i chęć nażarcia się
na zapas nie patrząc na skutki przyrodnicze?
 
  Odp: Tu na razie jest ściernisko... [2] 12.11 17:29
 
Nie pracuję nad tym projektem biznesowo ale jest to do policzenia ile region na tym skorzysta finansowo. Ile ludzie są wstanie zarobić, ile powstanie hoteli, restauracji, ile ludzi przyjedzie w danym miesiącu, itd itd.
Społeczeństwo nie musi mieć zagwarantowanej stabilności ale po to człowiek funkcjonuje, rozwija się, żeby było mu co raz lepiej. Czy kosztem przyrody? oczywiście, że nie ale to w większości nieuniknione. Inaczej trudno mówić o nie ingernecji w przyrodę bo nawet jak wybudujesz fabrykę na polu to też bedzie miało to skutki dla przyrody. Rąbanie lasów deszczowych w Amazonii to jest już grabież, bandyctwo i dziw, że nikt z tym nic nie robi. Czy taka skala byłaby w Bieszczadach, myślę że nie.






i>Są cztery rzeczy. Jak mi pokażesz na wiarygodnych liczbach, że taki
koszmarek zapewni godne życie kilkudziesięciu tysiącom
miejscowych, powtarzam, miejscowych ludków, co moim zdaniem
jest wyjątkowo naciągniętą hipotezą, to możemy gadać - to po
pierwsze. Po drugie, są przecież inne sposoby na tzw. ożywienie
regionu czyli mówiąc wprost zwiększenie przepływów kapitałowych.
Po trzecie, gdzie jest powiedziane, że społeczeństwa muszą mieć
zagwarantowaną i ciągle podnoszoną stabilność finansową kosztem
przyrody? To przecież typowy obrazek na którym koleś piłuje gałąź na
której siedzi i dokładnie to samo co rąbanie lasów deszczowych tylko
w innej skali i kontekście. I po czwarte, kto powiedział, że takiej
stabilności nie mają? A może to zwykła pazerność i chęć nażarcia się
na zapas nie patrząc na skutki przyrodnicze?
 
  Odp: Tu na razie jest ściernisko... [1] 12.11 19:19
 
Myślę, że istnieje u nas coś takiego jak paradoks lasów tropikalnych.
Rąbanie ich większość uznaje za skurw...ństwo a jak u nas chce się
wyrównać spychaczem, wyłożyć asfaltem i kostką a na koniec
postawić karuzelę w siedlisku wielu dzikich gatunków, niszcząc na
wiele lat to miejsce, to takie działanie nazywa się rozwojem. A wiesz
jak będzie wyglądać tam kwestia zatrudnienia? Większość to będą
Ukraińcy lub Azjaci bo nasz rodzimy pracobiorca został, że tak
powiem zepsuty...
 
  Odp: Tu na razie jest ściernisko... [0] 13.11 09:54
 
Przypadek Ukraińców opisałem, przez przypadek do Zygi. Jeśli Polak nie chce pracować to pracuej ktoś inny.
Zadziałało to w Niemczech, UK, Norwegii czy Szwecji i innych bogatych krajach.

Czuję się atakowany a ja piszę z perspektywę mieszkańców z tamtego regionu. Mnie nie zależy żeby to powstało. Wręcz przeciwnie. Tak się składa, że prezesem jest mój kolega z PKL, z którym kiedyś pracowałem i musiałbym go zapytać o faktyczne powody ale czy się przyzna? powie to samo co w filmie. Rozwój, inwestycja a do tego wszystko przed wyborami.

Jeśli należałoby mieć pretensje to do mieszkańców okolicznych miast, które wyraziły na to chęć i zgodę. Wędkarze mają to najmniejszy wpływ.


Myślę, że istnieje u nas coś takiego jak paradoks lasów tropikalnych.
Rąbanie ich większość uznaje za skurw...ństwo a jak u nas chce się
wyrównać spychaczem, wyłożyć asfaltem i kostką a na koniec
postawić karuzelę w siedlisku wielu dzikich gatunków, niszcząc na
wiele lat to miejsce, to takie działanie nazywa się rozwojem. A wiesz
jak będzie wyglądać tam kwestia zatrudnienia? Większość to będą
Ukraińcy lub Azjaci bo nasz rodzimy pracobiorca został, że tak
powiem zepsuty...
 
  Odp: Tu na razie jest ściernisko... [4] 13.11 21:43
 
Pisałeś: "Po drugie, są przecież inne sposoby na tzw. ożywienie regionu czyli mówiąc wprost zwiększenie
przepływów kapitałowych"
a ja spytałem czy chcesz przeanalizować inne inwestycje. I? Jakoś nie.
Wiec prowokacyjnie zapytam, "co Ty na to gdyby w takim miejscu (ściernisko z tematu) powstał ośrodek
zarybieniowy"? Resztę będziemy "męczyć" dalej w miarę zainteresowania tematem. Chyba że go nie będzie to
cały temat zostanie jedynie pustym biadoleniem o ...
 
  Odp: Tu na razie jest ściernisko... [3] 14.11 10:18
 
Zygmuncie,
Mi chodzi wyłącznie o to żeby nie niszczyć tego kawałka Polski i to za sprawą tak, nie boję się użyć tego
słowa, gównianej inwestycji. To nie są nieużytki a użytki ekologiczne i krajobrazowe które dla zabawy
gawiedzi i finansowego zysku, ktoś zdecydował, że zostaną na zawsze zniszczone. W okolicy nie ma
innych, już częściowo zagospodarownych (zniszczonych) miejsc na lokalizację parku, którym to
miejscom już nic nie zaszkodzi? Koniecznie trzeba zdewastować w miarę nietknięty rejon II zakrętu?
Skąd w pisiorach taki pęd do rozpierd... wszystkiego co dzikie i w miarę naturalne?
 
  Odp: Tu na razie jest ściernisko... [2] 14.11 12:42
 
"Mi chodzi wyłącznie o to żeby nie niszczyć tego kawałka Polski i to za sprawą tak, nie boję się użyć tego
słowa, gównianej inwestycji. To nie są nieużytki a użytki ekologiczne i krajobrazowe które dla zabawy gawiedzi
i finansowego zysku, ktoś zdecydował, że zostaną na zawsze zniszczone. W okolicy nie ma innych, już
częściowo zagospodarownych (zniszczonych) miejsc na lokalizację parku, którym to miejscom już nic nie
zaszkodzi? Koniecznie trzeba zdewastować w miarę nietknięty rejon II zakrętu? Skąd w pisiorach taki pęd do
rozpierd... wszystkiego co dzikie i w miarę naturalne?"

--------

Co do PiS nie wiem. Może poprostu chcą aby ludzie decydowali o tym co ma być i co może im "pomóc" aby
było lepiej. A czy to "ułuda", niewypał czy jakiś "przypał" to już inna rzecz. Ktoś jak się da na to złapać
(wspomniany OS San) to również jego sprawa. Ja, my, oni, "daliśmy się" licząc że wypali i będzie dobrze (lub
eldorado). Co nie wypaliło i co było/jest tego przyczyną to już inny temat.

Pisałem o tym niżej. Ludzie widząc co się dzieje, jaki jest pęd na Bieszczady i to że innych na to stać. Bo za
PRL było podobnie a w latach trochę po 1990 zaczęło wszystko padać. Pewnie za przyczyną dobrego
działania Balcerowicza. Wtedy jak pisałem zaczęła się prywata i wszystko się skończyło doprowadzając do
tego co mamy dzisiaj. Wyprzedawania prywaciarzom wszystkiego. Nieważne. Wiec ten pęd, pieniądz którym
wzbogaciło się społeczeństwo, rozbudowywane atrakcje sprawiły że zaczęło brakować miejsca żeby tych
wszystkich chętnych pomieść. Wszystkich, a było/jest ich bardzo dużo. Z każdym rokiem więcej. Coś jak z
wędkarzami na rozreklamowanych łowiskach na których są ryby. Myślący i ci spośród tych których było na to
stać, zaczęli, przebudowywać domy, budować domki, tak jak to działa w innych krajach pod turystykę. Dziwić
się temu? Polak nie jest głupi, obserwować i myśleć potrafi. Powstały pensjonaty, bary, hotele, wszytko aby na
turystach jak najwiecej zarobić. A to czy Bieszczady, przyroda, region są w stanie to udźwignąć nikt nad tym
nie myślał. Mało tego. Kupę ludzi zaczęło tu przyjeżdżać i mieszkać widząc że jest ładnie a i żyć się da
(sezonowo z turystów). Wiec zrobiło się trochę "gęsto", zyski spadły, trzeba było się nimi dzielić z sąsiadami
(oni też mają domki) i coś trzeba z tym zrobić. Ciśnie się wiec na gospodarzy powiatów, gmin aby coś z tym
zrobić bo jest dobry trend do koszenia kasy (na turystach). Polacy nasycili się trochę zagranicą, Polska też ma
piękne miejsca a i jest tu bezpieczniej jak "tam". Wiec jest jak jest. Samorządy, rząd czy inna władza stara się
wiec zadowalać mieszańców (wyborców,bo o to zawsze chodzi i to najważniejszy argument przy rozmowach) i
spełniać ich pomysły, zachcianki, wnioski. Wcale się nie dziwie bo sam proponowałem wielokrotnie aby gmina
Lesko zainstalowała kamerę internetowa na moście w Lesku dla turystów wędkarzy. Mnie zlali, zapomnieli lub
za mało cisnąłem (nie wiem w sumie dlaczego zawsze, ja dla kogoś i za free) i kamery dalej nie ma. Zawsze
jednak będę im o tym przypominał przy każdej okazji. Może przyczynie się tym znowu do presji na San. Za
co z góry tym co to przeszkadza już przepraszam.

Co do dewastacji to już i tak wszystko jest dewastowane. W końcu przestało być coś "od góry" zakazane i
obywatele decydują co chcą zrobić na swojej ziemi.

"Nietknięty rejon II zakrętu Sanu". Ten rejon był zwykłym polem PGR. Przez lata po ich upadku na ten rejon
ekologiczny był wywożony osad z powstałej w 2004 roku oczyszczalni ścieków. Fakt, osad ekologiczny bo
jakie może być ludzkie gówno. To że gmina/powiat nie chciała zrobić/odtworzyć na tym terenie pół uprawnych
nawożonych naturalnym gównem to już inna inszość. Widocznie czuli za mała kasę z tego. Mieli inny "byczy"
pomysł na przedsięwzięcie. Wiem bo rozmawiałem wielokrotnie z decydentami czy tzw. "tymi co byli przy
korycie". Jaki/jakie? Gdzie indziej o tym. I wyszedł pomysł.
Za długo żyje, siedzę i obserwuje co się dzieje na części Bieszczad abym nie widział zmian i pisał bzdury o co
tu chodzi. Dlatego nie zgadzam się z tym co piszecie i o tym o informuje. Wybaczcie wiec lub słuchajcie co
mam do powiedzenia z punktu mieszkańca który żyje tu od lat 70-tych ubiegłego wieku a nie z punktu widzenia
ludzi spoza regionu.
 
  Odp: Tu na razie jest ściernisko... [1] 14.11 13:15
 
. Dlatego nie zgadzam się z tym co piszecie i o tym o informuje. Wybaczcie wiec lub słuchajcie co
mam do powiedzenia z punktu mieszkańca który żyje tu od lat 70-tych ubiegłego wieku a nie z punktu
widzenia ludzi spoza regionu.


Punkt widzenia mieszkańców jest często szkodliwy dla regionu. Bywa też odwrotnie, czego dowodem są
protesty przed tego typu inwestycjami w innych punktach kraju, gdzie ludzie są mniej pazerni a bardziej
świadomi tego co dla nich jest dobre (w linku). Pamiętaj, że Bieszczady, również rejon II zakrętu nie są
Wasze a Nasze. I ogólnie każdy kawałek ziemi w tym kraju, również tereny prywatne tworzą jego
krajobraz i środowisko więc jak ktoś próbuje je z głupoty albo co gorsza z chciwości niszczyć to prawem
każdego, choćby mieszkającego 500km od tego miejsca jest mądrze protestować.
 
  Odp: Tu na razie jest ściernisko... [0] 14.11 14:29
 
Z artykułu: "Ten temat dotyczy nas mocno, bo jedyny dojazd do przyszłego parku rozrywki wiódłby bardzo
wąską ulicą Karpacką. Ciężko sobie wyobrazić tu ten ruch pojazdów, samochód za samochodem i te 160
miejsc parkingowych. Boimy się, że gdy powstanie park rozrywki nie będzie można z domu i z posesji
spokojnie wyjechać. To jest obecnie spokojna okolica, z pięknymi widokami. W tym rejonie jest zielona ostoja
rolnicza, chętnie nawiedzana przez ptaki i zwierzęta. A tymczasem z tego co słyszymy, miałoby tu stanąć
kilkanaście karuzel i innych urządzeń zabawowych."


A co maja powiedzieć mieszkańcy Zagórza czy Huzel gdy będą mieli przed nosem (widok z okna) ekrany
wytlumiajace hałas na obwodnicy? Zawsze każdemu może być źle. Tobie źle że "nie można dojechać lub za
długo" bo "w Niemczech autostrady są wszędzie za płotem", a im że nie będą mieli widoków (na góry, San, itp)
tylko ekrany lub obwodnicę/autobahn.
 
       


Copyright © flyfishing.pl 2002
wykonanie focus