| |
Dzięki poniższejj dyskusji dotarło do mnie w jak beznadziejnej sytuacji wszyscy jesteśmy. To o
czym pisze Piotr Konieczny, jak trudno jest zmienić jakikolwiek przepis, stało się jasne jak słońce.
Nie ma wątpliwości, że problem jest w przepisach. Sytuacja jest jednak podwójnie a może i
potrójnie beznadziejna. To jedno wielkie błędne koło. Przecież przepisy i regulaminy są wynikiem
oczekiwań i potrzeb ogółu. Struktura PZW zapewnia taki stan znakomicie. Otóż, w kołach,
zarządach są przedstawiciele ludu, czyli wyborców, i reprezentują stanowisko większości, a
mentalność przeciętnego Kowalskiego jest znana, metoda grabi działa doskonale, zawsze do
siebie. Jeżeli nawet taki przedstawiciel chce zmian, chce coś zrobić to niestety ma związane
ręce bo nie trudno się domyślić, że podziała co najwyżej do końca roku, jeżeli wogóle zniesie
zmasowany atak żądnych mięsa wyborców, to oni decydują i wybierają sobie takich
przedstawicieli, którzy zaspokoją ich rządze. Smutna ta prawda.
Wyższa świadomość jest niestety w mocno przeważającej mniejszości i nie widzę żadnej
szansy na zmianę istniejącej sytuacji. No chyba, że zmieni się decyzyjność i będzie niezależna
od mas ale to wymaga rozpiżdzenia PyZyWy a to tylko wojna atomowa albo meteoryt
odpowiedniej wielkości.
Na zmianę mentalności potrzeba podobno dwa, trzy pokolenia ciężkiej orki na narodzie. Ja tego
nie dożyję na pewno i żaden z nas też nie.
Tak, że Panowie chyba czas pogodzić się z tym przykrym faktem i życzyć naszym prawnukom
taaakiej ryby.
Pozdrawiam:)
|