| |
Na Popradzie lowie od okolo 10 lat. W tym roku mi sie nie udalo, bo urlop w kraju krotki a rzeka niosla tradycyjnie brudna latem wode. Zgadzam sie, ze jest to jedna z ladniejszych /dla mnie prywatnie the best/ z polskich wod gorskich. W przeciwienstwie do Sanu czy Dunajca zawsze mozna na niej bylo kameralnie, w samotnosci polowic. Lowisko lubi wytrwalych, bo od kiedy pamietam to mozna tam bylo przejsc kilometr bez kontaktu z ryba, by zza jednego kamienia poholowac sobie piekne lipasy. Pstragi faktycznie trafialy mi sie pojedyncze. Najwiekszy bodaj 38 cm i to na poczatku mojej przygody z ta rzeka. Co do lipienia to w ostatnich latach nastapila chyba lekka... poprawa. Karkolomna teza, wiem. Ale naprawde rok, czy dwa lata temu lowilem wraz z kolegami sporo miarowych i krotkich lipasow. Tragicznie, porownujac do poczatku lat 90-tych, przedstawia sie natomiast populacja brzany i swinki. O doplywach nie pisze bo nigdy w nich nie lowilem. Nie uwazasz, ze niosa obecnie zabojczo dla ryb malo wody? Stan brzegow Popradu nie odbiega od dunajcowej czy sanowej normy. Dyskutowalismy ten problem kilka watkow wczesniej. Co do zanieczyszczenia rzeki, to chyba spory udzial maja w nim Slowacy. No i jeszcze te idiotyczne przepisy dot. polowu na jakies martwe ryby, czy inne flaki... Ale tu tez winna jest troche przeciwna strona rzeki, jak mi sie wydaje. U nich polow na przynety zwierzece byl na Popradzie kiedys dozwolony. Jak jest obecnie nie wiem. Ale jednego jestem pewien, gdy tylko znowu pojawi sie okazja to pojade do Zegiestowa czy Muszyny!
Pozdrawiam.
Przemek
|