Odp: Obrońcy uciśnionej braci wędarskiej
: : nadesłane przez
Bartek (postów: 475) dnia 2006-07-26 10:44:34 z *.neoplus.adsl.tpnet.pl
Chodzi mi o to, że na Cholerzynie wędkarze łowią różnymi metodami i jakoś nikomu to nie przeszkadza. To dlaczego nie może tak być na Sanie? Wprowadźmy limit wędkarzy, ale podzielmy go między te dwie dyscypliny. Każdy spinningista zajmuje większy obszar niż muszkarz, więc zmniejsza gęstość wędkarzy. Do tego nie łowi wogóle lipieni (prawie). A z pojedynczego haka przy woblerze uwalnia się ryby równie łatwo co z muchy. Oczywiście zakładam, że wędkarze trzymają się regulaminu, bo w innym przypadku nie ma sensu żadne zaostrzenie wymagań. A o braku etyki w łowieniu można się przekonać obserwując muszkarzy i spinningistów. Przykłady:
W Sromowcach był zakaz spinningowania w sezonie pstrągowym i obowiązek używania dużych przynęt jesienią. I co? Zniknął lipień i pstrąg w sumie też. Inny przykład to Raba. Przynęty sztuczne i roślinne. I został niemal wyłącznie pstrąg...