|
Dżizas, czy nie zasugerowałem już?!
Nie możesz porównywać jeziorka/wody stojącej/dużo głębszej/trudniejszej do obłowienia z rzeką, zwłaszcza tak wyglądającą jak San. I nie chodzi tu o przeszkadzanie sobie, ani o 'interesy';), bo mi tam nie przeszkadza jak ktoś łowi koło mnie o 10 metrów, jeśli wiem, że nie problemem jest on, tylko ja sam ze sobą (nie umiem złowić lub idzie mi średnio) a naokoło mnie jest milion ryb - to krótka charkterystyka Sanu.
Limitowanie chyba jest nieosiągalne, niewykonalne i bezsensowne.
I przypominanie o MŚ też nie ma sensu. Łatwa, skomasowana ryba i żądna mięsa tłuszcza - to wspaniałe słowo, bo sugeruje, że przyjeżdża się na tłuszczaki.
Wszyscy dobrze wiemy, że nasz naród jest godny pożałowania i odzwierciedla się to, jak wszędzie, także na wodzie i w zachowaniu/łowieniu nad nią. Koniec
Panie Marku - akurat glajcha do Sanu ma zastosowanie w stosunkowo radykalnych wypadkach i wtedy akurat (duża woda) tych maluchów wg mnie łowi się duuużo mniej.
Natomiast zakaz jak dla mnie bomba. Zresztą na Sanie i tak 'ustawiam' się tylko na lipienie. Pstrągi mogę sobie łowić gdzie indziej.
pozdrawiam
|