|
Moj bardzo doswiadczony kolega z podstawowym wyksztalceniem ale z bardzo wielka wiedza praktyczna, powiedzial mi 3 lata temu: dlaczego nie zamkniemy Dunajca na jeden rok co dwa lata ? Wtedy zagrozone gatunki beda mialy troche oddechu , a ryby beda klusowac tylko miejscowi klusownicy. Zamiejscowi zostana w domach.
pozdrawiam
Dobrze, że tacy koledzy dostrzegaja, że za duzo ryb wyławiamy z wód.
Skoro zaproponował, żeby rok nie łowić, a dwa lata łowic (nie wiem na jakich przesłankach, ale większośc żadnych przesłanek niepotrzbuje do wydawania zdecydowanych, arbitralnych sądów) to nich mu będzie. Więc wynika z tego, że trzeba by zmniejszyć presję i całkowita eksploatację o 1/3. Czyli sprawić, żeby kazdego roku było o 1/3 mniej zrealizowanych "dniówek" na Dunajcu. Są metody na osiągnięcie tego efektu.
To jest do zrobienia przy kontrolowaniu tych parametrów czyli przy gospodarowaniu na łowisku. Zadanie chyba zbyt trudne dla niektórych i raczej w tych sprawach nie chciałbym słuchac nawet bardzo doświadczonych ale z podstawowym wykształceniem. Zwłaszcza przy pobrzmiewającej nucie "nase ryby" - mentalności faworyzującej "miejscowych".
Pozdrawiam serdecznie
Jerzy Kowalski
|