|
Jerzy, jak sam widzisz większość jest milcząca lub podchodzi krytycznie do jakiegokolwiek zwiększonego wysiłku.Świadczy to o tym, że w Polsce musi całkowicie zmienić się model wędkarstwa.Ludziska za ciężko pracują, by jeszcze chcieć angażować się w dodatkową pracę.Większość z Nas postrzega swoje wędkarstwo, w sposób konsumencki i na nic zdadzą się Twoje namowy do wspólnej pracy. Płacę i wymagam, to wszystko na co obecnie polskiego wędkarza stać. Dzisiejsze wody , aby stać się łowiskami z prawdziwego zdarzenia , potrzebują Gospodarza profesjonalisty, a wszyscy wiemy że PZW (poza pewnymi wyjątkami) takim nie jest. Do tego ,każdy zaproponowany nowy pomysł, przez świadomych problemu Wędkarzy, jest z góry skazany na porażkę, bowiem władzę w związku trzyma mocna grupa , przywiązana do swoich stołków.
Tematy , które tutaj poruszamy, sprzątanie brzegów, sadzenie roślinek,wypuszczanie złowonych ryb,ochrona tarlisk, czy też dodatkowa społeczna ochrona, powinny wychodzić od Władz Naszego związku , nawołując o pomoc w realizowaniu swoich pomysłów. Otóż nie , nic takiego Panowie nie usłyszycie. Dla Naszych przywódców lepiej jest nie robić NIC !.
Pozdrawiam tylko prawdziwych miłośników wędkarstwa.
jp
Jacku,
To są wymówki i uzasadnienia dla bylejakości.
O nieprawdzie takiego, choć rozpowszechnionego przekonania, świadczy sytuacja choćby w Krośnie, gdzie wszystkim zajmują się ludzie, którzy też ciężko pracują. Tylko jakoś nie zatracili, albo odzyskali w sobie normalność.
Nie przyjmuję uzasadnień dla bylejakości.
Przywódcy zawsze sa emanacją społeczności, z ktorej sie wywodzą. Są najmądrzejszymi przedstawicielami swojego środowiska, najlepszymi na jakich społeczność stać. Jakość przywodców świadczy o jakości społeczności. To jasno wynika z Twojej wypowiedzi. Jaka postawa członków społeczności wędkarzy taka i jej przywódców.
jestem dobrej myśli, że dobre przyklady będą zaraźliwe.
Pozdrawiam serdecznie
Jerzy Kowalski
|