|
Jacku,
Żeby uniknąc nieporozumień - w tym o co pytam wcale nie chodzi o pracę. Ale o poziom akceptacji dla racjonalnych rozwiązań.
Jeżeli ktoś mówi "chce być klientem" to w ślad za tyum idzie deklaracja "gotów jestem za to a, b i c". Tutaj nawet takiej deklaracji nie widać.
To jak w starym dowcipie, kiedy to majster zebrał swoich pracowników i mówi: "komu się nie che robić 0- wystąp". Wystąpili prawie wszyscy - jeden stoi. A tobie Kowalski chce się robic? Mnie to sie, panie majster, k... nawet wystąpić nie chce.
Jak się wedkarzom k... nawet wystąpić nie chece to czego się spodziewać?
Jak rozsądni ludzie maja brać się za organizowanie czegokolwiek skoro nie uzyskają poparcia? Nawet werbalnego.
Nie próbuj mi wmawiać, że dla zapalonego wędkarza (a tacy sa ponoć wszyscy) i ciężko zapracowanego (też ponoć wszyscy) wysiłkiem ponad siły jest udział w dorocznym zebraniu koła. Spotkanie z kolegami. Nawet nad wodą. Wspólne zastanowienie co zrobic, żeby l;epiej funkcjonował okręg, żeby łowiska były lepeij zagospodarowane. Oczywiście wszyscy "wiedzą najlepiej". Tylko co z tego?
Pozdrawiam serdecznie
Jurek Kowalski
|