| |
Cześć,
"Oczywiście, że zakładając dużego chrusta też moze robić za indykator ale tego tak nie widzę. Raczej jako
metodę na dwie muchy." Tylko jakie to ma znaczenie jak się to widzi jeżeli zasada działania jest dokładnie
taka sama?
Czym ma się różnić łowienie z indykatorem od metody z dry droperem, które często są specjalnie
skonstruowane, żeby właśnie służyć jako indykator (poprawiona pływalność, kolorystyka pozwalajaca na
dobra widoczność itp) nawet dodaje się często żyłkę w muszcze, żeby można było wkomponować muchę
w przypon tak, żeby tworzyła z nim w zasadzie całość. Więc jedyne co różni to od indykatora to obecność
haczyka.
Więc mamy obecnie absolutny brak konsekwencji w przepisach.
Pozdrawiam, Paweł Kowalski.
Mam takie same przemyślenia.
Indykator jak spławik. Czy to plastelina, kulka, pianka.
Oczywiście, że zakładając dużego chrusta też moze robić za indykator ale tego tak nie widzę. Raczej jako
metodę na dwie muchy.
Jak widzę te indykatory w USA jak łowią to.... zero myślenia...
|