| |
Trochę martwi to ,że nie wszyscy czytają uważnie co sie do nich pisze. W nawiązaiu do tego co pisał Michał P nie tylko ważne jest to co w wodzie ale i nad wodą. "Niepokój mój budzi fakt iż odnoszę wrażenie, że" wiekszość po wejściu do wody i zarzuceniu much odcina się i ma klapki na oczach, zadowala się tym co złowi,a ilość zaliczonych kompletów przysłania im obraz środowiska nad wodą i w jej okolicy. Mnie naprawdę tak bardzo nie zależy na zaliczeniu wielu wymiarowych ryb, jednaj jest miło powędkować w ładnej rzece w śród malowniczych widoków bez przedzierania się przez góry śmieci i zamiast po kamieniach czuć pod butami chrząst szkła. Gdzie mieszkajacy nad wodą z pietyzmem dbają o czystość(bo to przyciąga turystó) a nie w biały dzień bez krępacji zwożą nad nią taczki gruzu(Łopuszna i okolice) Nie można patrzyć tylko w rzekę w polaroidach i udawać ,że jak będą ryby w rzece to reszta jest mało ważna bo my jesteśmy tylko(aż) wędkarze,brodzimy nurtem i reszta może nam zwisać, byle były komplety.
Gospodarzą tej i innych gmin oraz środowisku żyjącym z turystyki, gratulować tumiwisizmu,(jest ich spora grupa majaca nie mały wpływ, czy mogąca go mieć na tutejszą społeczność) nie długo sie okarze ,że same górki i las nie załatwią sprawy. To nie lata 70 i 80 gdzie zadowalono sie byle czym.
Pozdrawiam WŁW
|