No niestety Adaś."Elita" naszego muszkarskiego świata.
Mam jednak nadzieję że nie.
Ja sam będąc małym chłopcem w latach ok 85' robiłem muchy do sklepów wędkarskich żeby
sobie zarobić trochę grosza.Nie sprzedawałem "koki","amfy" i innego gówna jak robią to
"dzisiejsi młodociani".Uczyłem się i sugerowałem książką Pana Węglarskiego (bodajże) którą miał
mój ojciec.San w owych latach był "ELDORADEM" więc muchy tzw."sanowe" szły jak świeże
bułeczki.Przyjeżdżająca "ELITA" miastowa kupowała i używała takich much,że można na nie
było złowić jedynie klenie,których było w brud i okazjonalnie jakiegoś "niedoświadczonego"
pstrąga.W w owym czasie widziałem na własne oczy złowione dzikie pstrągi 64-74 cm
(eeehhh).Czasami wymieniałem "swoje" niby łowne muszki na żyłki,blaszki.Głownie z
Francuzami którzy w owych czasach przebywali dość często w okresie wakacyjnym nad
naszym Sanem.
Cóż.
Czasy się zmieniły.Dzieci się zmieniły.Może za sprawą takich "IXUS-ów".
Chciałbym bardzo tak jak zapewne i Ty Adaś żeby nie zeszły "NA PSY".Oczywiście
DZIECI!Może przyszli-DOBRZY wędkarze.
Pozdrawiam z nad Sanu.