f l y f i s h i n g . p l 2025.04.05
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: Odp: Tragedyja Narodowa. Autor: Robert Kostecki. Czas 2025-04-05 07:45:51.


poprzednia wiadomosc Odp: Grzechy wędkarskich stowarzyszeń : : nadesłane przez Krzysztof Dmyszewicz (postów: 9491) dnia 2009-10-18 12:02:12 z *.chello.pl
  Myślac o zimie strach i rozpacz mnie ogarnia...

Każdego rozpacz ogarnia z innego powodu. Pozwolisz, że w sekciarskiej atmosferze naszego środowiska, pozwoliłem sobie na dosadne stwierdzenie co ja o tym myślę.

Ja wiem, że ludzie chcą się poczuć lepsi, ja wiem, że chcą poczuć, że to co robią ma poparcie i uznanie u innych... ja to wszystko rozumiem, ale nie rozumiem, dlaczego wielu wędkarzy których stale spotykam nad wodami górskimi muszą mieć łatkę kłusownika, bo od 30 lat łowią płocie, jazie i klenie.

Jest bardzo wielu wędkarzy których to drażni, ale oni mają kompleks wobec tzw. nowoczesnych wędkarzy którzy łowią na muchę i spinning. Nie ma sansu się na nich zamykać, wręcz przeciwnie - można i warto się na nich otworzyć. Ma to duże znaczenie szczególnie na rzekach Niżu Polskiego i na Pomorzu, gdzie ilość odcinków wtłoczonych na siłę do kategorii wody górskiej jest bardzo duża. Ale przeciąganie liny o statusie wody jest bez znaczenia, ponieważ są przynęty którymi naprawdę ryby łososiowate się nie interesują. Dlaczego nie może być tak, że gdy mijam nad wodą jakiegoś spławikowca to nie może być on moim kolegą ze stowarzyszenia, który na legalu łowi płocie czy certy? Mi to nie przeszkadza, ale jak mniemam zdecydowanej większości muchowo - spinningowych snobów przeszkadza to bardzo.

To izolowanie się od "spławikowego bydła", klasyfikowanie ludzi i budowanie stereotypów to jest właśnie coś, co mnie w naszym środowisku wkurza. Jestem głównie muszkarzem, ale od naszego sekciarstwa odcinam się grubą kreską. Nie potrafię tak naturalnie odczuwać zbiorowej i oczywistej pogardy wobec grunciarzy i spławikowców. Mnie na mojej rzeczce facet łowiący miętusy na "padlinę" nie przeszkadza, ja sobie chodzę za lipieniem - on za miętusem, jego kolega za płocią z kukurydzą. Kogo to boli? Gydby tych ludzi szanować i mieć w swoich szeregach, zwiększylibyśmy odsetek normalnych i zalegalizowanych wędkarzy nad naszymi wodami. To wszystko.

Pozdrawiam serdecznie
Krzysiek
  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Odp: Grzechy wędkarskich stowarzyszeń [1] 18.10 12:54
  Odp: Grzechy wędkarskich stowarzyszeń [0] 18.10 13:13
  Odp: Grzechy wędkarskich stowarzyszeń [3] 18.10 19:05
  Odp: Grzechy wędkarskich stowarzyszeń [2] 18.10 21:43
  Odp: Grzechy wędkarskich stowarzyszeń [1] 18.10 21:58
  Odp: Grzechy wędkarskich stowarzyszeń [0] 18.10 22:10
       


Copyright © flyfishing.pl 2002
wykonanie focus