| |
Kompletnie wszystko pomieszałeś.
Pisanie książek, czytanie ich ma zgłębić naszą wiedzę, poszerzyć horyzonty i w
konsekwencji. Czytanie ma rozwijać.
Miałem to szczęście, że będąc u Andrzeja Foxa( jak jeszcze żył), który kręcił muchy do tej
książki nie wpadłem na to aby mu powiedzieć: Andrzej, wszystko przez Ciebie. Pokazałeś
muchy a teraz ryb nie ma.
Co Ty wypisujesz?
Efekt braku ryb dzisiaj zrównujesz z przeczytaniem książki i je upowszechnieniem.
Rozumiem, że gdybyś napisał, że kiedyś pewien dziennikarz popełnił artykuł w czasopiśmie,
że połowił, że eldorado a po tym wszystkim najechało tam 200 wędkarzy i wyrobili rzekę to
wtedy byś miał rację. Co zresztą jest prawdą.
Po to masz głowę aby myśleć. Czytasz, studiujesz, rozmawiasz z ludźmi, wyciągasz
wnioski. Na tym polega myślenie. Twoja mentalność też się zmienia.
Coś co było dobre 50 lat temu dzisiaj jest już niekoniecznie dobre. Zmieniły się warunki,
otoczenie, klimat, etc. Nawet ryby nauczyły się w tym zmieniającym środowisku żyć. Dzisiaj
biorą na haczyk ze złota kulką niz na wierną imitację hudropsyche, którą jaralismy się 20 lat
temu.
Wędkarz muchowy się zmienił. Dostosował się do ryb, które są w rzece. Do ryb
hodowlanych i skumał, że lepiej połowi na złota kulkę niż na larwę chruścika.
Czy C&R jest dzisiaj dobre? W dalszym ciągu jest. Ale … sytuacje się zmieniła przez
ostatnie 20 lat.
Jakiś czas temu kolega mi odpowiadał, ze kolega nie mógł złowić ryby na suchą muchę. W
końcu ją złowił. Co się okazało? Duży Lipień, piękny kardynał mia potężną dziurę w pysku
od częstych bóli wędkarskich i co zbierał muchę to ona nie mogła się zahaczyć w pysku.
To przykład z Twojego Sanu. Odcinka specjalnegoZ
I teraz sobie odpowiedz, czy wiedza o C&R 35 lat temu dawała takie myślenie i pytania jakie
dzisiaj dają nowe doświadczenia i przemyślenia.
"Mnie smuci to, że zamiast podyskutować i odnieść się do tego o czym mówił
Grzegorz kto znów
zaczęło się pierdolenie włączając w to politykę, jakieś dziwne teorie z demokracją łącząc to
z
wyrybieniem z powodu napisanej książki. Jprd. W którym wy miejscu jesteście mentalnie, że
takie
idiotyzmy wypisujecie."
W skrócie, @mart123 od x lat powtarza że pisanie o tym czy tamtym (czyt głowacicy, jej
połowie)
sprawia że złowienie jej staje się prostsze. Dla każdego. To że Józef Jeleński napisał
książkę o
szlachetności połowu ryb na muchę która stała się sposobem, wskazówką (receptą) na
dobranie się
do pstrągów a zwłaszcza (lipieni!!!), nie ma znaczenia i nie jest usprawiedliwieniem że było
to 50 lat
temu. Żadnego znaczenia bo efektem jest to co teraz i to co krytykuje @mart.
Jeżeli to ma być mentalność to w takiej jestem. Teraz. Takiej, w której kiedyś wierzyłem (bo
byłem na
bieżąco z czytaniem, gdyby się ktoś pytał) że łowienie i wypuszczanie jest dobrym
sposobem na
niewyrybianie łowisk. Teraz za sprawą pewnych ludzi, plus pewnych "guru", znowu moja
mentalność
"nie wypada" bo znowu jestem zły. Zły bo znęcam się i zły bo łowię i wypuszczam a to nic
nie daje
(poza znęcaniem). Kolejna mentalność która wisi w powietrzu (moja oczywiście) jest już
taka że
wrócę do zabijania. Już to w sumie zrobiłem w zeszłym sezonie.
To odnośnie mojej mentalności. Ciągle zmieniającej się i będącej na bieżąco z tym "co jest
modne"
(????). Za co dostaję zjeby. Od tych uświadomionych i oczytanych oraz od tych którzy są
"normalni"
(wg wszechwiedzących doktorów i profesorów do "znęcania się") i ryby zabijają celowo bo
one są
celem ich wyjścia na wodę z wędką .
-uj więc z mentalnością.
P.S.
Grzegorza jeszcze nie dosłuchałem po "tych" pięciu minutach. Może "po" będę się odnosił,
dyskutował, może nie, bo ... nie będzie mi się chciało. Dlaczego? Bo zarówno Grzegorz, ja
czy Józef
Jeleński jak i Staszek Cios, przyczyniliśmy się wszyscy do nauczenia (innych, tych
"normalnych') jak
dobrać się do ryb wód górskich. Stale to robimy. Ja na pewno. W/w może już nie.
|