| |
Zastanów się więc po co organizacja w której ty, ja, Seba, inni (poza @metan) jesteśmy zezwala na to.
Wielokrotnie pisałem że wolałbym całkowity no kill na wszystkich płynących wodach. Bynajmniej do
momentu aż jakieś ryby "wystrzelą", znaczy się wyjdą (ewolucja) na brzeg żeby nas zjeść.
Był to przykład z ameryki północnej, tam tak zezwalają na połów jesiotrów. Ale my wolimy gadać, jak w
każdej sprawie. A mięsiarz, legalny wędkarz, "gumofilec" jak to nazywają ich pogardliwie inni "lepsi",
korzysta tak jak mu na to pozwalają. Czasami nawet duuuuuuuużżżżoooooo za duuuużżżżooooo. I ma
poparcie "nie znęcających się".
Z tego mojego "co bym wolał" wchodzi/weszło dopiero "ruchome łowiska no kill". po 15 jak nie 20
latach. Ale weszło, lepiej później niż wcale.
|