|
Może nie w okolicach Popradu ale:
Przekraczając granicę w Łysej Polanie łatwo można dotrzeć do Liptovskiego Mikulasza położonego nad rzeką Vah (Wag). Tam w Turystycznym Centrum Miasta za 60 Sk trzeba uzyskać tzw. Povolenke i z nią udać sie do centrum miasta (rynak Lptvs Mikul.) i w sklepie wędkarskim ESOX wykupić licencję kosztującą 500 Sk/dzień (ok. 52 PLN). Należy zwrócić sprzedającemu uwagę na to gdzie chce się łowić, bowiem od mostu drogowego przy hotelu " Janosik" w górę rzeki to odcinek dość rybny i złowione ryby, zgodnie z zasadami tam obowiązującymi wolno zabrać ze sobą, matomiast ryby złowione na odcinku od wspomnianego mostu przy "Janosiku" w dół rzeki, aż do mostu kolejowego przy oczyszczalni ścieków, stanowiącego ujście Vahu do Liptovskiej Mary ( Liptowskie Morze) jest odcinkiem specjalnym, na który lepiej z koszykiem nie wychodzić. Obowiązuje tam bowiem zasada - "hyt i pust". W zamian za to otrzymamy to, czego nie ma nawet na naszym cudownym Sanie . Łowimy tam dorodne pstrągi potokowe, nie mniejsze lipienie i klenie, tęczaki rwące muchy i potężne trocie. Jeśli ktoś potrafi na nimfę łowić brzany, to tylko pozazdrościć szansy spotkania z "metrówką".
Rozpisałem się, ale wydaje mi się, że warto, bowiem na własnej skórze doświadczyłem, jak trudno na początku znaleźć się w nzupełnie innej, nowej rzeczywistości. Po co wyważać drzwi już otwarte.
Innym bardzo interesującym łowiskiem jest rzeka Orava, od miejscowości Kriva ( tam miejsowi poławiają głowatki - widziałem fotki i spreparowaną dziesiętkę u Antona Liubeka w Dolnej Lehocie) aż po miasto Dolny Kubin. Powyżej łowiska nie znam. Kotwiczę na tym odcinku dlatego, że w większości przypadków można się nałowić do bólu. Jednak rybostan, poza pstrągiem i lipieniem, to przede wszystkim dorodny kleń. Licencję na ten odcinek Oravy należy wykupić w Dolnym Kubinie przy ulicy Szpitalnej - po ichniemu "Nemocnicowa" - nemocnica=szpital (zjazd z obwodnicy do Kubina pod wiaduktem i zaraz za nim w prawo). Najwygodniej jednak dojechać do Dolnego Kubina przekraczając granicę w Chyżnem.
Życzę przyjemnego wypoczynku i sukcesów na naprawdę rybnych rzekach.
PS. Więcej szczegułów przy okazji lub w razie potrzeby.
I jeszcze jedno: ze strażnikami rybackimi nie ma przelewek, łowienie bez stosownych uprawnień kosztuje do 8000Sk (słownie: do ośmiu tys.koron słowackich), a na dokładkę "niedźwiedź" na granicy (nie sprawdzone ale lepiej nie ryzykować bo warto tam wrócić.
Pozdrawiam
Edward
|