|
Pomiędzy 15marca a 1lipca kajakarze również mają zakaz organizowania spływów. Rozmawiałem wczoraj o tej sprawie z Dyrekcją Parku. Zakaz ma na celu ochronę lęgów traczy nurogęsi i gągołów gnieżdżących się w dziuplach na nadbrzeżnych drzewach. Spłoszone ptaki często porzucają pisklęta, które pozostawione same sobie są skazane na zagładę. Są to bardzo cenne i od dawna chronione gatunki. Ponadto ich stanowiska lęgowe w naszym kraju są podobno bardzo rzadkie. Rzeczywiście dość często widuję je nad Drawą, zwłaszcza jesienią i zimą i rozumiem, że trzeba je chronić.
Co do kajakarzy – ich też obowiązują ścisłe ograniczenia. Problem polega na tym, że Park przymyka oko na ich ekscesy bo ze spływów, w przeciwieństwie do wędkarzy, czerpie pokaźne zyski. Innego powodu nie widzę. Zresztą większość licencji wędkarskich DPN sprzedaje na jeziora a nie na Drawę – więc i tu większość wpływów pochodzi od miłośników ciasta i spławika a nie od muszkarzy. Podobnie większość okolicznych mieszkańców czerpie znaczne zyski ze spływowiczów. I moim zdaniem problem nie w tym, żeby zabronić im pływać w ogóle tylko, żeby Park zechciał tę presję jakoś limitować. I powinien to zrobić, żeby móc chronić przyrodę a nie po to by ułatwiać wędkarzom łowienie ryb. Z kajakarzami jest jeszcze jeden problem. W większości są to ludzie kompletnie nie przygotowani do obcowania z naturą , zwłaszcza w tak szczególnym miejscu jakim jest Park Narodowy. Prywatnie twierdzę, że sprawę rozwiąże prokuratura po pierwszym przypadku utonięcia pijanego uczestnika spływu. Pzdrw,KR
|