Odp: Co z tym indykatorem?
: : nadesłane przez
Jerzy Kowalski (postów: 2038) dnia 2006-07-24 16:52:51 z 194.4.130.*
Przepis o kuli wodnej, według moje pamięci, powstał w czasach kiedy pojawiło się dużo "mięska" lipieniowego w Sanie i utrzymywanie krótkiego (wówczas chyba do mostu w Lesku) odcinka "muchowego" ograniczało presję wędkarską na ryby na tym odcinku.
Było to w czasach kiedy zarówno linka jak i wędzisko muchowe były zjawiskowymi przedmiotami w polskim wędkarstwie. Z tego też powodu "miłośnicy mięska" stosowali zestaw z kulą wodną na sprzęcie spinningowym do łowienia "na muchę", żeby się do tych lipieni dobrać. I to zostało ograniczone.
Zakaz odnosił skutek krótko, bo dostępność sprzętu się poprawiła w reakcji na "zapotrzebowanie". Natomiast jako taki pozostał, choć juz teraz praktycznie presji nie ogranicza.
Podobny rodowód ma zakaz stosowania przyponów dłuższych niż 2 długości wędziska. Tym razem sprawa wzięła się ze skutecznego sposobu łowienia "na muchę" z zastosowaniem samej żyłki, rozpowszechniającego się na Dolnym Śląsku.
Pozdrawiam serdecznie
Jerzy Kowalski
PS. Niezależnie od tego uważam, że stosowanie pływaków jako indykatorów jest nieco "nie fair" i "niekoszerne" muchowo. Przez lata rozwinęły się techniki zauważania brań, odróżniające nieco te metodę od innych.