|
A ja nie mogę się zgodzić z jeszcze jednym stwierdzeniem Jurka (tonkina), który straszy nas taką czarną wizją:
"sport wedkarski a w szczegolnosci muszkarski bedzie predzej czy pozniej dziedzina w ktorej beda mogli brac udzial tylko bardziej zamozni. Uwierzcie, ze tak bedzie. To kwestia czasu."
Ani w Niemczech, ani w żadnym innym bogatszym od naszego kraju tego nie ma. Owszem są bardzo drogie łowiska, na które mniej zamożny wędkarz (z oczywistych przyczyn) zagląda rzadziej, ale nikt mu tej możliwości nie zabiera i zawsze ma alternatywę-są tańsze, aczkowiek na zupełnie przyzwoitym poziomie prowadzone łowiska "dla wszystkich".
I to jest normalność, do której my jeszcze nie doszliśmy. Normalność dostępu na wodach PZW to specjalny San z dniówką za 60 zł, inne nieliczne wody z odpłatnością za dzień lub możliwość wykupienia dniówki na wodzie innego okręgu. Jak długo będzie jeszcze tak, że kolega który może sobie pozwolić na zaliczenie 365 dni nad wodą, będzie płacić tyle samo co inny, który może poświęcić na swoje hobby tylko 10 dni? To jest uczciwe i sprawiedliwe traktowanie członków tego samego związku?
Musimy uświadamiać wędkarzom, że dostępność do wód (zwłaszcza górskich, których mamy mało) musi podlegać ograniczeniom, limitowaniu. Tylko nie straszmy nikogo, że w przyszłości muszkarstwo i wody górskie będą wyłącznie dla bogatych.
Jurku (tonkinie). Jak zauważyłeś Niemcy mają duże poczucie sprawiedliwości społecznej. Żaden R. Heger, czy inny właściciel ekskluzywnego łowiska, nawet nie wpadnie na taki szatański pomysł, by zapraszać do siebie wyłącznie najbogatszych. My też je mamy. Sprawiedliwość, sprawiedliwością, ale nie znajduję innego racjonalnego uzasadnienia, by eliminować kogokolwiek z muszkarstwa i zrobić z tego hobby wyłącznie dla bogatych. Nie zgodzą się na takie coś ani wędkarze, ani gospodarze wód, ani importerzy sprzętu i handlowcy.
Pozdrawiam
|