| |
Łowiłem jeszcze w Sanie przy ujsciu Wołosatego. Jest tam taka głęboka rynna, która juz w czerwcu miała zupełnie stojącą wodę goracą jak zupa (i tez pełno okonków). Sanem właściwie nic nie płynęło, Wołosaty miał więcej wody i troche chłodniejszej (ale w nim tez tylko okonki i troche więcej klonków).
Za to jeszcze jedna bieszczadzka rzeczka urzekła mnie i to w sirepniu: potok Czarny. Urzadziłem sobie z Chrewtu parokilometrowy spacerek ze spiningiem i byłe mile zaskoczony: wody duzo, zimna i bystra, piekne miejsca, sporo ryby: głównie klenie i to całkiem ładne, okonki ale i sporo pstraga (wprawdzie drobnego, ale tam gdzie drobny to musza byc tez jakies wieksze).
|