| |
Medale MMP zostały rozdane.
Wyniki moim zdaniem nie są wielką niespodzianką - Marek Kruszecki co prawda nigdy wcześniej nie stanął na podium MMP, jednak ma na koncie kilka dobrych wyników na Pucharze Wisły przed kilkoma laty.
W końcu po dobrym losowaniu nie spalił się nerwowo i łowił równo i dobrze w trzech turach.
Wałbrzyszanie drużynowo ograli gospodarzy co nie jest łatwe, a głównie dzięki ich nimfie ćwiczonej na małych rzekach u siebie.
Katowice i Bielsko-Biała łowią i rozgrywają zawody na okręgowe i Kół na Wiśle, toteż ich pozycje nie dziwią - chociaż spodziewałem się lepszej pozycji bielszczan.
W 1999 roku z Kazkiem Szymalą i Markiem Kruszeckim wygraliśmy MMP z olbrzymią przewagą.
Kiepskie stanowiska Andrzejowi Zasadzkiemu i Robertowi Kociołowi odebrały medale, które były bardzo blisko.
W trzech turach obserwowałem Antka Tonderę, który losował niekorzystnie końcowe stanowisko poszczególnych sektorów.
Szczególnie niekorzystnie prezentuje się dysproporcja w jakości stanowisk między górą Brennicy, a jej dołem.
Widać to także na sektorze B - w Skoczowie tysiące kleni nie pozwalają przebić się do pstrągów.
Nierzadko na Wiśle łowi się lipienie, ale w większości ok. 26 cm - większe już są prawdopodobnie usmażone na cebulce po Brennicku - przepis Kazka Szymali.
Najdłuższą rybę - potokowca 34.2 cm złowił Robert Kocioł.
Organizacyjnie odbyło się bez specjalnych zakłóceń, chociaż wydostanie wyników od obsługującego komputer Pana Laskowskiego, graniczyło z cudem.
Przy takim podejściu nie dziwi brak zainteresowania imprezą mediów, dla których pracy po prostu brak warunków.
Agresywnie prowadzone mokre muchy, długa nimfa pod prąd, małe streamerki i suche muchy sprawdzały się przemiennie w różnych miejscach.
Dużo nie wyholowanych ryb, mimo wyrafinowanych haczyków i nienagannej technice.
Ogólnie należy przyznać że Wisła i Brennica posiada jeszce ryby, a ponieważ od jutra jest już tam zakaz wędkowania pstrągi będą mogły spokojnie żerować i przygotowywać się do tarła.
|