|
Coś jest na rzeczy - owadów dorosłych tego lata jak na lekarstwo, widać upał nie sprzyja przeobrażaniu (hipoteza laika ;). W efekcie zbiórek też jak na lekarstwo (takie homeopatyczne ;) Ale nimfa też nie daje rady (coś się wydarzy od czasu do czasu, ale w porównaniu z zeszłorocznym, bardziej dżdżystym i chłodniejszym sezonem aktywność ryb jest duuuużo mniejsza). Wyczytałem gdzieś (chyba u Franka Sawyera), że deszcz natlenia wodę (krople rozbijają film na lustrze wody, zapewniając dostawę tlenu), co sprzyja zarówno owadom jak i rybom. Doświadczony Kolega podpowiadał, żeby w upały lipienia szukać w bystrzynach, zamiast na spokojniejszych prostkach i płaniach, gdzie ustawiają się pod koniec lata. Sądzę, ze i w tym przypadku chodzi o tlen - bardziej ruchliwa, skotłowana woda zawiera go więcej.
Cos mi pokielbasilo sie z edytowaniem postu i moja wypowiedz zniknela.
Kazdy organizm wybiera najdogodniejsze warunki, wiec i ryby takze, ale tymi warunkami jest nie tylko tlen, ale takze wszystkie inne czynniki.
Albo bedziesz dobrze oddychal, ale bedziesz glodny, albo wybierzesz dobrze natlenione miejsce z ktorego mozesz latwo siegnac po papu, tracac jak najmniej energii.
Wiecej ryb w wodzie i mniej papu to wieksza konkurencja i brania sa agresywne, mniej ryb i duzo papu to brania sa delikatne.
Zrob doswiadczenie, ustaw nad woda automatyczny karmnik akwariowy i zaladuj do niego cos jadalnego dla ryb np. suszone komary.
Jak myslisz na jaka muszke beda braly?
|