|
(...)Nie wiem ile czasu trwałaby renaturyzacja takiej rzeki jak rzeczona Struga (nie rozdrabniajmy się weźmy całą Łebę) ani jakie byłyby jej koszty, widzę z Twoich postów to ty jesteś od tego specjalistą więc oczekuje przedstawiania orientacyjnych wyliczeń(koledzy z TPRŁ - ołówki w dłoń i pilnie notujcie). (...)
Z moich postów wynika wyłącznie znajomość procesów sedymentacyjnych. Ja mogę inżynierowi narysować plany renaturyzacyjne na mapach szczegółowych, ale nie potrafiłbym tego obliczyć zarówno jeśli chodzi o ilość materiałów jak i kosztów prac.
Ten okres to następne kilka pokoleń ryb, które nie wytrą się same w wystarczającej liczbie (bo nie mają na czym) a ich stado zostanie potrzymane przez zasilanie sztucznie rozmnożonym i podchodowanym materiałem, najlepiej sprowadzonym z daleka (wiadomo podróże kształcą). W tym czasie będą stopniowo zachodzić zmiany dotyczące bioróżnorodości genetycznej populacji, w końcu przekroczona zostanie nieodwracalna granica.
Zapory można i należy wyburzać od góry. Gdy wyburzasz od dołu, serwujesz rzece kilka (czasami zabójczych) fal uwolnionego osadu. Natomiast wyburzając od góry wyłapujesz cząstki płynące ze zbiornika wyburzonego do niższego zbiornika, gdzie cząstki ulegną częściowej dekantacji. Dopiero po zburzeniu najniższej zapory jest mała katastrofa, ale jednocześnie zyskujesz drożne dorzecze i nie ma żadnego przestoju, za wyjątkiem zmiany miejsca rybich godów.
Pragnę jednak nieśmiało przypomnieć, że to nie jest forum geologiczne, ale wędkarskie. Wędkarze to tacy faceci co łowią ryby. One ich interesują w pierwszej kolejności. Naturalnie każdy chciałby łowić w pięknym, naturalnym otoczeniu i pewnie wielu robiłoby w tym kierunku więcej, gdyby im w głowach nie mieszały takie osoby jak np. Józef Jeleński, które o niczym innym nie śnią po nocach jak w ramach kompromisów wybetonować każdy meander żeby tęczaki nie wypadały na zakrętach (sam nie wiem za co go tak szanuje :)))
Pożartować można.... ale Pan Józef Jeleński stanął na chwilę okoniem, ponieważ on oddziela pewne rzeczy od siebie. Można powiedzieć, że cały ten wątek to jedno wielkie nieporozumienie. Tak naprawdę to w odniesieniu do rzek mamy bardzo podobne zdanie. Tylko gdy pan Józef zajmuje się obiektem tarliskowym, to ma ku temu powody hodowlane oraz edukacyjne, i bardzo dobrze.
Rozmowa potoczyła się w złym kierunku m.in. przeze mnie, dlatego, że źle i zbyt mało delikatnie sprzedałem pewne rzeczy na forum. Ktoś inny mógł z kolei inaczej zaakcentować swoje odpowiedzi. Tak więc błędy w sposobie porozumiewania się wystąpiły po obu stronach. Zareagowałem emocjonalnie, bo zobaczyłem te zdjęcia i aż mną zatelepało - po czym szybko zabrałem się do pisania, nie myśląc nawet nad formą wypowiedzi. Co nie znaczy, że Pan Józef nie wie o tych rzeczach, o których piszą naukowcy z Ohio. To jest człowiek tej klasy, że nie musi się usprawiedliwiać na forum z tego co wie - ja to rozumiem. Pragnąłem tylko aby inaczej zaakcentował argumentację, którą chłoną młodzi muszkarze. Ale się nie doczekałem, ponieważ mój atak był z kolei zbyt agresywny. Błędne koło nieporozumień. Tak samo jak nieprawdziwym jest twierdzeniem, że ja nie doceniam samego celu hodowlanego. Otóż doceniam to, ale był to dla mnie ładny obraz (tarlisko) w brzydkiej oprawie (paliki i skarpa). Wystąpiły emocje, ponieważ mnie od dziecka trzęsie jak widzę prosty rów. A tarlisko się rzecz jasna przyda.
A pan Józef wie tak naprawdę o tych rzeczach lepiej ode mnie, tylko, że jak powiedział mi w mailu:
"Alternatywa brzmi: robimy co możemy i sięgamy po następne zadania - albo nie robimy nic i tylko narzekamy."
cyt. J. Jeleński
I pod powyższym zdaniem się podpisuje. Proszę koledzy jednak nie zakazujcie mi wypowiadania waszym zdaniem nierealnych tez. Ja uważam, że zburzone zapory to tylko kwestia ilości ludzi chcących by tak się stało. Jeżeli nikt nie będzie sięgał po aktualnie nierealne, to to coś nierealnym będzie zawsze. A jeżeli do tego mój i Wasz autorytet wypowie w określonym kontekście przydatność zapory, no to ja się tylko boję, że jutro już nikt nie będzie pamiętał kontekstu, zaś wyrażony argument zostanie zapamiętany.
W ten sposób zawsze rację będzie miał ten, który powie, że i tak nic nie złowi i zostanie w domu.
Jeżeli chodzi o hydroenergetykę prowadzoną na Pomorzu to jest ona nieistotna z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego Polski i można się jej bez żalu pozbyć. Co w połączeniu ze skoordynowaną polityką rybacką na Bałtyku może nam przynieść najlepsze łowiska trociowo - łososiowe w Europie. Do tego należałoby dodać jeszcze proponowane przez "Bigosa" na Fors łowienie troci w październiku. Wygraliśmy w tym roku Mistrzostwa Europy w siatkówkę z Francją, więc nasze łowiska też mogą być najlepsze. Swoją drogą napięcia podczas tego meczu nie powstydziłby się nawet sam Alfred Hitchcock.
Pozdrawiam serdecznie
Krzysiek
|