f l y f i s h i n g . p l 2024.05.20
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: Informacjie o kiju muchowym do przepływanki. Autor: dabo. Czas 2024-05-19 10:01:42.


poprzednia wiadomosc Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach : : nadesłane przez mart123 (postów: 5917) dnia 2024-02-23 08:45:18 z 147.161.248.*
 
Takiej przyszłości chcecie??


Jaką przyszłość proponujesz? Kto miałby zastąpiąć komusze PZW i na jakich zasadach. Tylko proszę o
konkrety.
  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [0] 23.02 10:38
 
Związek wędkarzy polskich w zarządzaniu, korzystaniu i czerpaniu z tego dochodów (min.
dobrych) powinien zastąpić podmiot który jest blisko danej wody. Niech będzie Powiat,
Gmina jeżeli miałoby to być państwowe (czyt. dla wszystkich). Niestety jak wszyscy wiemy
wszystko co jest wszystkich jest niczyje wiec nie będzie to działać. Widać po firmach
państwowych. Tam brak wyników, zysku, brak chęci do pracy i niemożność załatwienia
czegokolwiek tłumaczy się w przeróżny sposób i co najwyżej dotuje, topiąc w to co nie
powinno już istnieć kolejne pieniądze. Jeżeli w taki sposób miałoby działać nowe
prowadzenie gospodarki rybackiej na wodach to lepiej żeby nikt nic nie prowadził i niech
wszystko szlag trafi w sposób naturalny. Jeżeli ma się znaleść „lekarstwo” na chorobę to
oddać to w ręce rynku gospodarki a prywatne podmioty szybko ocenią czy coś się da z tego
wycisnąć czy również olać wszystko. Samo zarządzanie przez pasjonatów (jak niektóre
wody teraz) dobre jest jedynie na krótką chwilę. A pasjonaci też nie będą utrzymywać
czegoś wyłącznie ze swojej kieszeni, choćby nie wiem jak kochali to co lubią. Kieszeń w
końcu okaże się za płytka.

Podsumowując, gminy/powiaty mogłyby gdyby choć trochę chciały robić coś dla swojej
korzyści (turystyka jak w innych krajach) ale jak to u nas, lepiej nic nie robić bo innym nie
będzie to np. pasować. A narażać się nie ma co bo „wybory” (zawsze, non stop) cisza w
każdym temacie.
Prywatni inwestorzy mogliby, ale podobnie jak z polityką i karierą, pchają się na taką minę
jedynie samobójcy i ludzie nie mający honoru. Ludzie mający zbyt duże ego ale i „mordę”,
bo umiejętności nie są wcale potrzebne. W przypadku zarządzania wodami „morda” nie
wystarczy.
Pasjonaci daliby sobie radę nawet na dłuższa metę gdyby tylko odrobinę państwo chciałoby
im w tym pomagać i ułatwić prowadzenie tak trudnych zadań. Państwo niestety też działa
„pod wyborców”. I jesteśmy w czarnej dupie, więźniami demokracji.

Wiec żadnego dobrego rozwiązania nie ma w sposób demokratyczny czy humanitarny.
Podobnie jak w wielu innych dziedzinach życia.

 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [1] 23.02 16:01
 


Takiej przyszłości chcecie??




Jaką przyszłość proponujesz? Kto miałby zastąpiąć komusze PZW i na jakich zasadach.
Tylko proszę o

konkrety.
i>

Takiej przyszłości chcecie??






Sprawa jest trudniejsza niż nam się wszystkim wydaje.

Po pierwsze musimy przyznać wprost, że nie chcemy tego co do tej pory. System
eksploatacji wód należy zmienić. Wiemy, że można inaczej. Przykładów dbania i efektów
tego nie brakuje. Wszędzie w Europie tylko nie u nas!!

Niestety dużo jeszcze ludzi, z pozoru inteligentnych uważa, że jest jak jest bo taki stan się
wykształcił i jest ok. Taki kolega Ruszkiewicz, bodajże, ze wszystkich stron grzebie nie
chcąc ruszyć korzeni. To postawa w myśl „jesteśmy w dupie urządzeni” śmierdzi ale jest
znośnie. Takie postawy hamują zmiany.

Problemem podstawowym jest brak w przestrzeni publicznej, prężnej i popularnej
organizacji, z zapleczem finansowym, która miałaby wystarczającą wolę, siłę działania i
przebicia w staraniach o zmiany legislacyjne. Tu jest najważniejsza robota do zrobienia.

W kontrze do takiego PZW dysponującego milionami i układami WSI, UB, politycznymi
kontaktami na dzisiaj środowisko wędkarskie nie ma żadnego silnego przedstawiciela. PZW
uzurpuje sobie takie prawa a wiemy, że działa sprzecznie z interesem wędkarzy. Sieciuje
jeziora, zaniedbuje swoje obowiązki i łupi wędkarzy opłatami, za które oferuje standardy
kołchozu ruskiego.

To, że my sobie tu pogadamy to jedno, ale doprowadxić do zmian to co innego. Na razie
świadomość jest mizerna na takie zmiany.

Jak ja sobie to wyobrażam. Podobnie, jak napisał Staszek Cios. Towarzystwa pasjonatów
dzierżawiące obwody, o nich możemy być spokojni, zadbają o wody. Problem w tym, że
ludzi chcących i mających środki jest bardzo niewiele. Krytykujących i narzekających nie
brakuje. Do tego rzetelna gospodarka z kontrolą i wymaganiami przez inne podmioty.
Również gminy, starostwa itd. To wszystko po zmianach UR, przejściu na ochronę zasobów
zamiast ekgploatację. Turystyka wędkarska jako promocja regionów.

To wsxystko jest możliwe, ale bez silnej organizacji mającej takie cele PZW będzie dalej
lobbować to co do tej pory. Tak więc kluczowe jest pozbawienie monopolu PZW. Tam gdzie
konkurencja tam zawsze wzrasta jakość. Wystarczy nie płacić na początek.

To w wielkim uproszczeniu.

Każdego, kto wątpi w świat bez PZW zapraszam na Wisłę do Macieja Wilka. Tam można
porównać wodę prowadzoną przez prywatnego dzierżawcę, pasjonata z pustynią oferowaną
przez okręg PZW tuż na najbluższych wodach.

Pizdrawiam.
 
  Odp: Sadze na Solinie i Myczkowcach [0] 23.02 19:23
 
"Niestety dużo jeszcze ludzi, z pozoru inteligentnych uważa, że jest jak jest bo taki stan się wykształcił i jest ok. Taki kolega Ruszkiewicz, bodajże, ze wszystkich stron grzebie nie chcąc ruszyć korzeni. To postawa w myśl „jesteśmy w dupie urządzeni” śmierdzi ale jest znośnie. Takie postawy hamują zmiany.
.................................................................................................................
Z pozoru inteligentnych. OK. Może nie jestem wybitną intelektualnie jednostką ale coś kumam. Jakieś szkoły mam jak wielu tu piszących. Ale rozumiem, że masz z tym problem bo przekaz Twój nie trafia tak jak powinien i jest opór.
Co znaczy grzebie i nie chce ruszyć korzeni? Ja nie twierdzę, że PZW jest dobre. I nie twierdzę, że no trochę śmierdzi więc da się wytrzymać.
Czy Ty rozumiesz o czym ja pisałem wcześniej? Napisałem Ci, żebyś nie manipulował moimi słowami bo to jest skurwysyństwo. Nie rób tego więcej i zapamiętaj to sobie.

Przykładów dbania i efektów tego nie brakuje. Wszędzie w Europie tylko nie u nas!! - Napisz gdzie konkretnie. Przykład ale nie odnoś się do ryb łososiowatych tylko do całości wędkarstwa.
......................................................................................................................
Cytat: Problem w tym, że ludzi chcących i mających środki jest bardzo niewiele

Oczywiście, że niewiele, ale nawet gdyby oni chcieli to kto rozsądny chce się szarpać z bydlakami, którzy spuszczają ścieki do rzek i jezior, kto z tępakami chce iść na noże bo kłusują. Kto z prymitywnym ludem będzie dyskutował, że wędkarstwo to szczytna idea i wszystkim się opłaci.

Maciej Wilk jest dinozaurem w tej kwestii i nie wiadomo ile wytrzyma.

A Towarzystwa... Kluby czy inne takie.
Powiem Ci jak jest z członkami. Jest 50 chłopa. Założyli, napisali statut. I z tych 50 chłopa przyjeżdża na zarybienie 10 osób. Reszta pierdoli bo daleko, bo nie ma kasy na paliwo bo, bo, bo....Nie chce im się.
Składki płaci 35, reszta z opóźnieniem albo wcale. Składka roczna 200 zł a teraz pomyśl gdyby maiął być 2000 tyś albo wiecej. W między czasie robi się zrzutki, licytacje, jakieś szukanie pieniędzy aby wpuścić 40 kg tęczaka albo potoka.

Nikt normalny z kasą nie bierze się za to a biedni, którzy myślą, że jak wpuszczą i połowią przez rok trochę ryb to tak będzie zawsze. No nie będzie.

Tu tu wyjeżdżasz, że należy zliwkidować. Staszek też. I ja też. Przyłożę palec wyborczy i swój podpis pod likwidacją ale 55o tyś wędkarzy, którzy idą nad wodę po karpia czy płotkę tego nie zrobi.
Brak świadomości a do tego wizja utraty tego co mają z grosze. I to jest strach, który ich motywuje, żeby nic nie zmieniać.

Kumasz?




Takiej przyszłości chcecie??




Jaką przyszłość proponujesz? Kto miałby zastąpiąć komusze PZW i na jakich zasadach.
Tylko proszę o

konkrety.
i>

Takiej przyszłości chcecie??






Sprawa jest trudniejsza niż nam się wszystkim wydaje.

Po pierwsze musimy przyznać wprost, że nie chcemy tego co do tej pory. System
eksploatacji wód należy zmienić. Wiemy, że można inaczej. Przykładów dbania i efektów
tego nie brakuje. Wszędzie w Europie tylko nie u nas!!

Niestety dużo jeszcze ludzi, z pozoru inteligentnych uważa, że jest jak jest bo taki stan się
wykształcił i jest ok. Taki kolega Ruszkiewicz, bodajże, ze wszystkich stron grzebie nie
chcąc ruszyć korzeni. To postawa w myśl „jesteśmy w dupie urządzeni” śmierdzi ale jest
znośnie. Takie postawy hamują zmiany.

Problemem podstawowym jest brak w przestrzeni publicznej, prężnej i popularnej
organizacji, z zapleczem finansowym, która miałaby wystarczającą wolę, siłę działania i
przebicia w staraniach o zmiany legislacyjne. Tu jest najważniejsza robota do zrobienia.

W kontrze do takiego PZW dysponującego milionami i układami WSI, UB, politycznymi
kontaktami na dzisiaj środowisko wędkarskie nie ma żadnego silnego przedstawiciela. PZW
uzurpuje sobie takie prawa a wiemy, że działa sprzecznie z interesem wędkarzy. Sieciuje
jeziora, zaniedbuje swoje obowiązki i łupi wędkarzy opłatami, za które oferuje standardy
kołchozu ruskiego.

To, że my sobie tu pogadamy to jedno, ale doprowadxić do zmian to co innego. Na razie
świadomość jest mizerna na takie zmiany.

Jak ja sobie to wyobrażam. Podobnie, jak napisał Staszek Cios. Towarzystwa pasjonatów
dzierżawiące obwody, o nich możemy być spokojni, zadbają o wody. Problem w tym, że
ludzi chcących i mających środki jest bardzo niewiele. Krytykujących i narzekających nie
brakuje. Do tego rzetelna gospodarka z kontrolą i wymaganiami przez inne podmioty.
Również gminy, starostwa itd. To wszystko po zmianach UR, przejściu na ochronę zasobów
zamiast ekgploatację. Turystyka wędkarska jako promocja regionów.

To wsxystko jest możliwe, ale bez silnej organizacji mającej takie cele PZW będzie dalej
lobbować to co do tej pory. Tak więc kluczowe jest pozbawienie monopolu PZW. Tam gdzie
konkurencja tam zawsze wzrasta jakość. Wystarczy nie płacić na początek.

To w wielkim uproszczeniu.

Każdego, kto wątpi w świat bez PZW zapraszam na Wisłę do Macieja Wilka. Tam można
porównać wodę prowadzoną przez prywatnego dzierżawcę, pasjonata z pustynią oferowaną
przez okręg PZW tuż na najbluższych wodach.

Pizdrawiam.
 
       


Copyright © flyfishing.pl 2002
wykonanie focus