| |
Akurat dla mnie kwestia jakości jest przynajmniej równie istotna. Jakoś ostatnio czuję się nad rzeką jak klient łowiący brojlery i to mnie zaczyna uwierać. Na temat efektywności zarybień selektem mam trochę inne zdanie. Nie konieczne zbieżne z danymi pochodzącymi z różnych krajów. Przypomnieć należy, że nasi ichtiolodzy (w wielu przypadkach ci sami) mieli kiedyś całkowicie inny pogląd na ten temat. Chciałbym też zauważyć, że przedstawiona przez Pana opinia może wywołać zwątpienie u kolegów z różnych towarzystw, którzy poświęcają się budując tarliska itp., dotyczące tego, czy ich praca ma jakiś sens.
Kwestia jakości jest niebywale istotna ... tylko wymaga roztropnego zdefiniowania, bo jest kategorią gospodarczą, a nie ideologiczną ...
"Odmienne zdanie" warto w jakiś sposób udokumentować, sprawdzić w konkretnym doświadczeniu ... a poglądy się zmieniają, wiedza się zmienia, warunki stosowania się zmieniają i wymagają dostosowania postępowania do sytuacji ... "daj mi Boże siłę, żebym mógł zmieniać to, co zmienić mogę, daj mi Boże cierpliwośc, żebym mógł znosić to, czego zmienić nie dam rady, oraz daj mi Boże mądrość, żebym umiał odróżnić jedno od drugiego" ...
To, co się wydaje odnośnie "naszych ichtiologów", czy też raczej praktyków rybactwa, może być dalekie od rzeczywistości ... jak nierzadko bywa ... zwłaszcza kiedy ideologia dominuje ...
Chciałbym zauważyć, że Pańska uwaga dotycząca tarlisk jest zupełnie nie na miejscu ... Konstruowanie tarlisk, zwłaszcza w miejscach zgodnych z biologią gatunków z nich korzystających, jest jak najdalsze od zarybiania, o którym tu mowa ... Wspomaganie naturalnego rozrodu ryb w niczym nie kłoci się z z zarybianiem dla celów prowadzenia łowisk, a wręcz jest komplementarne ... I, na ile znam wielu Kolegów z wspomnianych środowisk, nie traktują oni swoich przedsięwzięć w kategoriach "poświęcenia", ale realizują swoją pasję i mają satysfakcję z efektów ...
Zresztą, kwestie zarybiania selektami też przeszła sporą ewolucję - zasadniczo dotyczy obecnie wprowadzania ryb niepłodnych, specjalnie hodowanych w celu introdukowania, żeby nie stwarzały ryzyka krzyżowania się z dziką populacją, zdolną do "zamknięcia cyklu reprodukcyjnego" w istniejących warunkach ...
Pozdrawiam serdecznie
Jerzy Kowalski
|