| |
Jachu, nie ma czegoś takiego jak interpretacja strażnika, trza znać swoje prawa. Co nie jest zabronione to jest dozwolone. A przepisy, zgodnie z prawem, zawsze interpretujesz na swoją korzyść. Ja już miałem dwie sprawy w sądzie ( co prawda nie chodziło o muchę tylko spławik ), obydwie wygrałem, a potem buch dziadów z powództwa cywilnego o naruszenie dóbr osobistych i odszkodowania dostałem.
Pozdrawiam: Jacek
|