f l y f i s h i n g . p l 2019.11.17
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
Bieżące informacje
Pstrąg i Lipień nr 42
KRÓLEWSKI PORADNIK WĘDKARSKI Z INDII Z XII W.

Jednym z najważniejszych źródeł do poznania dziejów wędkarstwa w świecie jest fragment induskiej księgi Manasollasa z XII w., w której jest opis połowu na wędkę, jako formy rozrywki. To źródło, pokrytę grubą warstwą historycznego kurzu i ukryte w trudnodostępnym oraz rzadko czytanym czasopiśmie w Europie, jest nieznane szerszemu kręgowi osób piszących o dziejach wędkarstwa, gdyż w żadnej ze znanych mi prac nie jest ono cytowane.
Wiadomości z łowiska
Mała Wisła 1
2017-05-10
Super woda do łowienia.
średni poziom, jętka około południa
Wiadomości z łowiska
San Zwierzyń-Hoczewka
2013-07-12
Warunki bardzo dobre
Wiadomości z łowiska
OS Dunajec
2014-08-12
warunki dobre ale nie idealne
Wiadomości z łowiska
Łowisko Pstrągowe Raba
2019-11-12
lekko podniesiona, czysta woda
Nasze wzory
Brązka PT v. 1
Wzory much
W katalogu FF
IMGW
Stan wód
Niezbędny każdemu wędkarzowi "na rozjazdach"
 
Flyfishing.pl
Łowiska:
Wspomnienie z jesieni

autor: Mikołaj Hassa, opublikowane 2003-01-06

Jaki mieliśmy wrzesień, każdy wie. Pierwsze parę dni miesiąca przypominało jeszcze lato, ale już później nastąpiły diametralne zmiany w aurze. Niestety na gorsze, przez co kilka wypraw planowanych ma ten miesiąc musiałem odwołać, a wszystko to przez wysokie stany wód, które „przewalały się” na planowanych łowiskach. Niedobrze, ale trzeba sobie radzić.
 
W piątek, dwudziestego jednak wybraliśmy się w Sudety, celem naszym był dobrze znany mi odcinek Białej Lądeckiej, nieco poniżej Trzebieszowic. Pogoda tego dnia nas totalnie zaskoczyła, dziurawe niebo, z dużą jednak tendencją do poprawy pogody. Nad rzeką przy mostku w Radochowie zatrzymujemy się około godziny ósmej, tam spoglądamy na rzekę.

Białka Lądecka jest niska i czysta, ale od czasu ostatniej wyprawy totalnie zmieniona! Wcześniej szumiące, kamieniste bystrza porastają teraz gęste kępy roślinności zanurzonej. W krystalicznie czystej wodzie wygląda to cudownie, a do tego jesienne barwy tutejszych wzniesień sprawiają, że wrażenia widokowe są naprawdę niepowtarzalne. Niech tak tylko czas płynie dziś wolniej. Wyjazd nad wodę potrafi w taki dzień diametralnie odmienić ludzi. Widziałem to nie jeden raz. Także na sobie.

Ruszamy dalej. Po około 10 minutach zbaczamy z drogi Kłodzko – Stronie Śląskie w kierunku rzeki. Jesteśmy w zaplanowanym miejscu poniżej mostu w Radochowie. Będę szedł w kierunku Trzebieszowic, natomiast koledzy wybrali odcinek od mostu , w górę Białej.

W miejscu, gdzie po chwili się znaleźliśmy, Biała prezentuje się tak rewelacyjnie, że mam ochotę do niej wskoczyć. Wąskie i głębokie płanie zwieńczają liczne bystrza, a dodatkowo na jednej z nich zauważam oczka. To kropkowana banda tępi spływające rzeką, liczne szare jęteczki. Wyjść jest bardzo dużo, ale po ich charakterze można stwierdzić że ich powodem jest żerowanie drobnych pstrągów, które tą płań wręcz zdominowały, bo wyjścia i chlupoty widać na każdym metrze.

Ubieramy się. Montuję sprzęt. Jak zwykle z typową „radochą”, przekładam linkę przez przelotki, sprawdzam przyponik i w końcu zakładam...nimfki. Na dół zakładam dość dużą hydropsyche, na skoczka natomiast zakładam miniaturowego kiełżyka, zresztą wczoraj trochę eksperymentowałem z kolorami, wybieram takiego przechodzącego z beżu w fiolet. Zobaczymy. W końcu po trawiastej skarpie schodzę do wody. Coś czarnego błyskawicznie pryska spod nóg. Patrzę na rzekę. Jak bardzo zmieniła się od ostatniej wyprawy. Wcześniej nie było zielska, a teraz. Nie przeszkadza mi to jednak wcale, Biała wygląda tak wręcz bardzo urokliwie i zachęcająco. Odkrywam ją wręcz na nowo. Ustawiam się w miejscu, gdzie dwie grube i długie kępy zielsk utworzyły charakterystyczne warkocze, pomiędzy nimi natomiast woda była wolna od roślinności.

Zaczynam łowić. Nie jest za łatwo poprowadzić nimfy w licznych wstecznych prądzikach i innych zaburzeniach nurtu, bo woda szybko je znosi pod zielska i zawiesza na nich, ale daję sobie radę, a spływ nimf, im bardziej wariacki, tam bardziej prowokuje pstrągi do ataku. Nie chcę ich kłuć, przemieszczam się trochę niżej, tam gdzie rzeka nieco się zwęża. Przede mną piękne zagłębienie z piaszczysto – żwirowym dnem. Lubię to miejsce. Obławiam je na nimfy na samym początku wlotu. Tu mam dwa wyraźne puknięcia, rzucam kolejny raz, sytuacja się powtarza, przycinam i siedzi. Dwa odjazdy i ryba się poddaje. To też pstrąg, ale już większy. Szybko go wyhaczam i kładę na wodę. Ma wręcz rażące kolory. Samiec. Odpływa tak błyskawicznie, że nie zdążam tego zaobserwować. Następne rzuty, już w centralnej części płani, sytuacja podobna – same drobne pstrążki. Dopiero na końcówce mam pierwszego lipienia. Wziął na skoczka. W polaroidach widzę jak ryba kombinuje, aby się uwolnić. Podprowadzam lipienia do siebie. Ma typowe dla tej rzeki, ciemne ubarwienie i wysoką wręcz „umięśnioną sylwetkę”. Parę sekund delektują się widokiem ryb, po czym wypuszczam ją pod brzegiem , na spokojnej wodzie, aby jeszcze na nią popatrzeć, jak stoi w krystalicznie czystej wodzie. Koledzy gdzieś zniknęli w odmętach Białej Lądeckiej, daleko powyżej mnie. Ja natomiast wyszedłem z wody, zostawiając pasące się pstrągi i pewnie żerujące w rynnach lipienie. Niech mają spokój. Niżej jest jeszcze tyle pięknych miejsc, gdzie także bardzo lubię wędkować, a właśnie dziś chciałbym odwiedzić kilka z nich. Po kilkuminutowym marszu przez porośnięty dość wysoką trawą brzeg doszedłem do kolejnego takiego, właśnie znanego mi miejsca. Teraz było tu wręcz przecudownie. Akurat wyszło słońce, jesienne już ale operujące jeszcze na tyle intensywnie, że można było mocno to odczuć. Stanąłem tak nad rzeką, spojrzałem na jej doliną i dopiero teraz uświadomiłem sobie w jak pięknym znajduję się miejscu. Czysta i bystro płynąca woda, ale jakże inna od mojej „rodzinnej” wręcz Soły, Koszarawy, czy Dunajca. Rzeka wciąż obca dla mnie ale jakże niezwykła. Spojrzałem trochę dalej, na kilka ładnie wkomponowanych domostw na tle sudeckich masywów. Niby zaniedbanych, ale mających duszę. To właśnie urok całej Kotliny Kłodzkiej. Stare, pamiętające czasy przedwojennej świetności folwarki, dwory i pałace. Wiele z nich znajduje w dolinie tej rzeki.

Spojrzałem jeszcze raz na wodę. Tym razem dokładniej. Nagle spokój zakłócił mocny chlupot wody na wypłyceniu. Podszedłem nieco bliżej i już widziałem sprawcę całego zamieszania. Pstrąg, mimo, że stałem mu niemal na głowie, nic nie robił sobie z mojej obecności. Nie był też duży, taki pod trzydziestkę. Jego charakterystycznie, prawie równo ścięta płetwa ogonowa , pracowicie równoważyła napór spływającej wody. Duże i bystre oczy dokładnie penetrowały najbliższy obszar w którym znajduje się ryba. Pstrąg systematycznie wychwytywał niewidoczne dla mnie organizmy spływające pod powierzchnią. Efektem tego były liczne szybkie zwroty ryby w kierunku spływających nimf, także wyjścia do małych popielatych jęteczek. A roiły się tego dnia intensywnie. Po chwili przeszedłem trochę niżej, na wlew, umożliwiając rybie dalsze żerowanie w spokoju. Miejsce gdzie za chwilę się ustawiłem, prezentowało się dopiero ciekawie. Mocny nurt płynnie wlewał się w bardzo głęboki dół. Dno zalegały potężne, pojedyncze głazy. Byłem już tu wcześniej i wiem jak wiele możliwości może rybom zaoferować ta miejscówka. Łowiłem cały czas na nimfę. Sytuacja z minuty na minutę zachęcała do zmiany metody, bo oprócz licznych oczek drobnicy widziałem już też kilka ambitniejszych bulknięć.

Łowię kilka minut, na razie cisza. Wyczuwam miejsce, podaję pod wlew, nimfy wpływają w centralną część dołka. Nagle dupnięcie i siedzi. Chodzi trochę tajemniczo ale zaraz potem wiem że mam lipienia. Taki jak poprzedni. Widzę go w wodzie. Ale nagle co jest! ? Mocny. Zbyt mocny odjazd w dół rzeki. Czyżbym podpiął rybę za bok. Niemożliwe, przecież ją dokładnie widziałem. Nagle wszystko zatrzymuje się i na mojej czwóreczce czuję cykliczne delikatne szarpnięcia, niczym telegraficzne sygnały, ale obok tego tępy opór. Robię trzy kroki w kierunku tajemniczego lipienia i znowu go widzę. Jest wymiarowy, ale nie taki duży na to co wcześniej się wyrabiało, a do tego prawidłowo zapięty. Siedzi spokojnie na skoczku, natomiast naprężona żyłka z prowadzącej muchy niknie w gąszczu zielska. Naprężam ją trochę bardziej i „coś” schowane w kępie nie wytrzymuje. Teraz już dobrze wiem o co chodzi. Mam dublet! To potokowiec, który sobie „doskoczył” kiedy miałem już zaciętego lipienia. Szybko udaje mi się podprowadzić zmęczone już ryby do siebie. Lipień i pstrąg. Obydwa po trzydzieści dwa centymetry, jak bracia. No koniec tego nimfowania. Zmieniam na suchą, zakładam jedną z moich ulubionych imitacji na takie okoliczności jak teraz czyli Blue dun, muchę która niejedną rzekę na moich oczach potrafiła ożywić. Tego dnia też ożywiła, ale nic takiego o czym byłoby warto dalej pisać.

Nadeszła umówiona godzina zakończenia, wszak mamy planie odwiedzić jeszcze jedną rzekę, więc wyszedłem z wody. Wracając spojrzałem jeszcze na „mojego” kolegę - pstrąga z wypłycenia. Schodzę po skarpce, lecz nie do samej wody i patrzę w dół. Dalej stoi!!!

Bystrzyca Dusznicka
Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami trafiliśmy na tę rzekę. Ustawiliśmy się przy mostku drogowego pomiędzy Polanicą i Szalejowem. Przyznam szczerze, że na tym odcinku rzeki byłem pierwszy raz. To niewielka woda. Wyraźnie mniejsza od Białej Lądeckiej. Także charakter bystrzycy jest totalnie odmienny niż płynąca zaledwie kilka kilometrów dalej, Lądecka. W końcu staję nad brzegiem nowej tajemniczo wyglądającej wody. Uwielbiam ten dreszcz, gdy jestem nad nowym łowiskiem. To jest piękne. Naprawdę piękne! Szumiąca po otoczakach woda jest przejrzysta, ale posiada charakterystyczne, ciemnobrunatne zabarwienie. Kamienie w wodzie pokryte są ciemnym szlamem. To niestety wynik zanieczyszczeń, które nie są neutralne dla rzeki. Patrząc na kamienie na brzegu, dostrzegam różne barwne odmiany krystalicznych skał. Gdyby rzeka ta płynęła przez nie zamieszkałe tereny, z pewnością dno jej mieniłoby się różnymi kolorami tęczy, tak jak na pewno było przed laty.

Rozdzielamy się, ale inaczej. Teraz Lewy idzie ze mną, Adi natomiast będzie „robić” odcinek rzeki powyżej mostu. Jak się umawiamy, tak robimy. Wąska rzeka, więc trzeba ustalić taktykę. Przeskakuję na lewy brzeg rzeki, kolega idzie prawym. Zmieniamy znowu na nimfki. Za mostem jest mały wodospadzik. Lewy robi go od dołu progu i łowi dwa pstrążki. U mnie cicho. Idziemy w dół, i tam dopiero rzeka zaczyna nas zaskakiwać. Dochodzimy do pierwszego meandra Jest to potężny łuk, do tego z pionowo wystającymi korzeniami powalonego drzewa.


Kolega zawiązuje nowe nimfy, ja łowię, i za chwilę też zawiązuję... Zakole ciekawe, ale dno pokryte jest szlamem i całym labiryntem zaczepów. Idziemy niżej. Z tego co widzę, tam też jest ciekawie. Zaczyna się istny przełom. Następne ciekawe miejsce – bystry wlot rynna i rozszerzające się wypłycenie. Fajne miejsce do nimfki. Trzeci rzut, jest przytrzymanie! Podcinam i widzę w ciemnej wodzie błysk! Miałem! Spoglądam w górę i widzę jak lewy holuje pierwszego lipienia z tej rzeki. Idę trochę niżej i dochodzę do ruiny jakiegoś starego urządzenia hydrotechnicznego. Tu woda trochę się rozszerza. Podaję i jakbym zgadł. Lipień bardzo szybko zatacza kilka ósemek, po czym za chwilę spada. Po chwili dochodzi do mnie kolega. Ma już na koncie trzy, w tym dwa ładne zerwane, podobnie jak u mnie, ale na suchą. Idziemy niżej. Tu rzeka wyprawia naprawdę niesamowite rzeczy! Widać wpływy niedawnych powodzi po powalonych, sędziwych drzewach, których pnie nieraz przerzucone są z jednego brzegu na drugi. Bystrzyca prezentuje się tu niczym pomorska rzeka. Wiele jej miejsc jest trudno dostępnych, także za sprawą wysokich, prawie pionowych brzegów. Cały czas idziemy w dół, poznajemy rzekę. Znowu trafiamy na odkrytą i ciekawą płań. Na jej końcówce widać wyjścia. To jednak także drobnica zbiera małą popielatkę. Ja zakładam dużego, ciemnego chrusta.

Łowimy jeszcze trochę czasu. Mam dwa ładne brania ale nie trafiam. Powoli trzeba kończyć. Wychodzę na nadrzeczną łąkę i przed moimi oczami ukazuje się niezwykły widok. Na horyzoncie równy masyw Gór Bystrzyckich, nad nim natomiast piękny zachód Słońca, odbijający się w rzecznych meandrach. Robię kilka zdjęć, kombinuję trochę z czasami, Efektem tego wychodzą zaledwie trzy...

Wracamy do mostku, częstując się dzikimi jabłkami, które napotykamy nad rzeką. Po takim dniu i w takiej scenerii smakują wybornie. Z daleka widzimy już Adiego. Lipienie miał małe, natomiast złowił ładnego potokowca. Polecam wszystkim odwiedzić Bystrzycę Dusznicką. Dodatkowo będę wdzięczny za wszelkie inne informacje na temat tej rzeki, bo sam ją dopiero poznaję więc byłoby miło coś poczytać na ten temat.

Tekst i foto: Mikołaj Hassa







Zdjęcie nr 1


Zdjęcie nr 2


Zdjęcie nr 3


Zdjęcie nr 4


Zdjęcie nr 5


Zdjęcie nr 6


Zdjęcie nr 7


Zdjęcie nr 8


Zdjęcie nr 9


Zdjęcie nr 10


Zdjęcie nr 9


Zdjęcie nr 11


Zdjęcie nr 12


Zdjęcie nr 13


Zdjęcie nr 14


Zdjęcie nr 15


Zdjęcie nr 15


Zdjęcie nr 17


Zdjęcie nr 18


Zdjęcie nr 19


Zdjęcie nr 21


<< PowrótOceń artykuł >>

Autor Komentarz
Marek Jarecki
Mikołaju tekst wartościowy (jako przewodnik) ale przypomina mi trochę opisowy maraton...
Miło by było gdybyś włożył w to trochę duszy.
Wszak po tylu sprawozdaniach jest w tobie trochę artysty?
Pozdrowienia M.Jarecki koło Węgierska Górka
Adrian Lewandowski
A dla mnie artykul jest ciekawy.
Pozdrawiam .
Paweł Rojek
Mnie też się podoba. Może latem znajdę kilka dni żeby odwiedzić to miejsce.
fagot
Kazimierz Żertka
Szanowny Kolego "po piórze"
Artykuł jest bardzo interesujący, do wykorzystania w nowym sezonie!!!!
Ps. Szanowny Kolego ....a może tak kontakt bezpośredni??
Łukasz
Fajny tekścik. Jak dla mnie Ladecka jest zbyt mała, ale to miło wiedzieć, że Nysa ma taki rybny "podchowalnik".
L.G.
Jurek Schick
Mikolaju!
Sprobuj od ujscia Bystrzycy w kierunku Starego Wielislawia. Ujscie do Nysy Klodzkiej znajduje sie w Klodzku kierunek Krosnowice przy Fabryce Szpol. Odcinek bardzo trudny, samochod musi zostac w miescie ew. w Zagorzu od ujscia ok 3 km. Polecam miejsce "Most Zelazny" przy fabryce. Zerknij tam na Nyse pod tym samym mostem. Pod Czerwona Gora jest ujscie Bialki Ladeckiej ok. 3 km. Jak juz bedziecie w okolicach odwiedz Nyse w Bardzie Slaskim Podtyniu i Morysowie.
Petri Heil
Ps. Zerknij na moj komentarz do twego reportazu z Bialki Ladeckiej z przed dwoch lat.

Galeria zdjęć
Kleń na antronhead
Email:
Haslo:
Zaloguj automatycznie
przy kazdej wizycie:
Zaloz konto
Gorące dyskusje
Na Forum
Jak rozwinąć
skrzydła?!

Tylko dla Orłów
Propozycje na naszywkę Forum FF

 [tally] 7

 [tally] 5

 [tally] 10

 [tally] 12

 [tally] 81

 [tally] 10

 [tally] 1

 [tally] 4

 [tally] 19

 [tally] 8

 [tally] 19

 [tally] 93

 [tally] 24

 [tally] 6

 [tally] 7
głosów: 306 więcej >>
Copyright © flyfishing.pl 2002
wykonanie focus