f l y f i s h i n g . p l 2019.12.10
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
Bieżące informacje
Pstrąg i Lipień nr 42
KRÓLEWSKI PORADNIK WĘDKARSKI Z INDII Z XII W.

Jednym z najważniejszych źródeł do poznania dziejów wędkarstwa w świecie jest fragment induskiej księgi Manasollasa z XII w., w której jest opis połowu na wędkę, jako formy rozrywki. To źródło, pokrytę grubą warstwą historycznego kurzu i ukryte w trudnodostępnym oraz rzadko czytanym czasopiśmie w Europie, jest nieznane szerszemu kręgowi osób piszących o dziejach wędkarstwa, gdyż w żadnej ze znanych mi prac nie jest ono cytowane.
Wiadomości z łowiska
Mała Wisła 1
2017-05-10
Super woda do łowienia.
średni poziom, jętka około południa
Wiadomości z łowiska
San Zwierzyń-Hoczewka
2013-07-12
Warunki bardzo dobre
Wiadomości z łowiska
OS Dunajec
2014-08-12
warunki dobre ale nie idealne
Wiadomości z łowiska
Łowisko Pstrągowe Raba
2019-11-20
niski stan czystej wody
Nasze wzory
PT nymph v. 2
Wzory much
W katalogu FF
IMGW
Stan wód
Niezbędny każdemu wędkarzowi "na rozjazdach"
 
Flyfishing.pl
Reportaże:
Polska dolna albo frycowe nad Łupawą (25. wrzesień 2005)

autor: dr Georg Moskwa, opublikowane 2005-12-29

Dzień nad Łupawą to dla mnie „highlight” corocznego pobytu na Pomorzu. Tym razem nad rzekę przyjechaliśmy w piątkę. Wychodząc z założenia, że większość z nas wybierze rejon przelewu postanowiłem pójść nieco w górę rzeki. Przekonałen też Hansa, w dwójkę raźniej.
 
Klucząc wśród kolczastego drutu płotów pastwisk przecięliśmy łuk rzeki pod wioską. Nie wiem dlaczego, ale pogórki i kwaśne łąki nad Łupawą, z żadka porośnięte krzaczkami janowca, przypominają mi Yorkshire i Szkocję. Nad rzeką wspomniałem cięgi, jakie dostaliśmy tu dwa lata temu. Miejscowy specjalista dolnej nimfy pobił nas na głowę. Postanowiłem więc tym razem spróbować szczęścia tą metodą. Już po kilku prowadzeniach miałem zaczep. Ostrożnie podniosłem wędzisko i „zaczep” ruszał się. Zdębiałem, to była ryba. Zanim zobaczyłem mojego być może życiowego lipienia spiął się. Cicho trawiłem porażkę. “Znowu jest, Boże!” usłyszałem za plecami warknięcie Hansa. “Kto?” pytam i patrzę wokoło. “On” odpowiada Hans i pokazuje w górę rzeki. Faktycznie, zbliżał się do nas nasz “pogromca” sprzed dwóch lat. Muszę przyznać, że dla nas, Niemców, „polska dolna” to niecodzienny widok. Muszkarz w kratkę precyzyjnie obrabiał rzekę, prawie co kilka minut holując i puszczając lipienia. Ruchy jego pochylonego wędziska przypominały robota montarzowego lub szczudłaka w przymorskiej mieliźnie. Minął nas z krótkim acz uprzejmym “Dobry!”.

„Mam dość” jęknął Hans i poszedł brzegiem w dół rzeki. Stałem zafascynowany obserwacją „robota”. Nie wytrzymałem, poprosiłem go, by pokazał mi swój sprzęt. Ochoczo wrócił do mnie w poprzeg rzeki. „Boże, nie tędy!” stłumilem jęk. Przy widoku przyponu zdębiałem. Miał zaledwie dobry metr długości i sładał się z sześć (!) elementów (od góry): około 10 cm żyłki fluo z pętęlką, 5 cm normalnej żyłki, 5 cm fluo jako drugi wskaźnik (przy niższej wodzie), pół metra żyłki oraz trójstronny krętlik (!?). Do niego były przywiązane dwa krótkie przypony z nimfami: brązowa bażantka ze srebrną główką oraz rudym szczupłym kiełżem. Czegoś podobngo jeszcze nie widziałem. „Zielone kiełże też są dobre” rzucił na odchodnym i zniknął za zakrętem.

Zostałem sam. Nie miałem z sobą odpowiednich materiałów na podróbkę takiego cuda więc po prostu zrobiłem krótki przypon z kawałka żylki. Na końcu petlę rozciąłem, na to „brązka” i zielony kiełżyk i gotowe. Faktycznie, podrabiając jego ruchy miałem zaraz branie, drugie i trzecie... Okołowymiarowe lipienie brały jak najęte, na brązkę. I to na przeczesanym, przez poprzednika, odcinku rzeki. Po siódmym dałem spokój. Pojedyncze lipienie zaczęły wychodzić też na suchą, prawdopodobnie „Iron Blue Dun”. Nie chciało mi się przerabiać sprzętu. Popatrzyłem na zegarek, była trzynasta. Za pół godziny planowaliśmy obiadek, trzeba było jeszcze chrustu nazbierać. Zdecydowałem się wrócić do bazy. Wracjąc znowu skrzętnie omijałem zardzewiałe kolce płotów. I znowu ten pejzaż, jak z reklamy „Double Malt”.

W bazie nie spotkałem ani ducha. Cała drużyna nyła jeszcze na przelewie. Nimfami i na suchą ćwiczyli lipienie aż miło. Dobrze, że to odcinek „no kill”. Michał przodował suchą „popielatką”. Otwarty odcinek rzeki sprzyjał późnej rójce Baetis rhodani. Nareszcie spotykaliśmy się przy ognisku. Przy „mielonych” z patelni analizowaliśmy wyniki. W pewnych odcinkach, jak leśnym, wartkim Łupawy, lipienie stoją przy dnie i wtedy dolna jest bezkonkurencyjna. Choć wygląda to dla nas dziwacznie, tylko w ten sposób można osiągnąć głębokie zakamarki. A tam są lipienie. Przy wyraźnej rójce lepsza jest dobrze dobrana sucha. Jesten skromny i nie spytałem się miejscowego mistrza o godność. O ile czyta Pan ten tekst, to głębokie ukłony.

Jak mawia Hans: „Na Pomorzu nie zawsze coś złowimy ale zawsze się coś nauczymy”

Holowanie


Obiadek


Portret


Przelew


Przemek i Jacek w akcji


Przygotowania


<< PowrótOceń artykuł >>

Autor Komentarz
Witek
Drzeżewo przy kamieniach.... ładny odcinek, jak zresztą cała Łupawa, niektórzy nazywają go "małym Dunajcem", dawno tam nie byłem...
Artur Wysocki
Tajemniczy, uprzejmy, nieznajomy to na 99,9% Zbynio zwany Buśką . Tylko on nigdy nie zakłada krętlika na przypon.
grzegorz kościuk
to na bank Zbyniu, pare słów i dalej orka, i jeszcze bażantka ze srebrną gł.
Paweł D
Jak to dobrze poczytać i pooglądać sobie znajome tereny gdy do wody daleko a za oknem brrrr zima.
Kaszliii
Gdzie jest to Drzeżewo ?? Daleko od Lęborka ?
Kaszliii
Gdzie jest to Drzeżewo ?? Daleko od Lęborka ?
Grzes D.
Znam ten odcinek.Lapalem tam w wakacje. Warto sie przyjrzec wodzie. Brazka z kruka z leciutko zazn fluo ziel nitka przy glowce okazala sie rewelacja.Na trawach bylo mnostwo takiego drobnego chrusta domkowego. Stad tez zielone kielzyki skuteczne
Georg Moskwa
Z Lęborka do Drzeżewa dojedzie Pan, jadąc trasą na Łebę a potem skręcając na trasę do Smołdzina. Drzeżewo leży na bocznej drodze. Z Lęborka to na oko 35 do 40 kilometrów.

Opisany chrust to na trawach to Brachycentrus subnubilis, zwany "Greentail"
Kaszliii
Dziekuję za Odpowiedź a tak pozatym to naprawde super artykuł :))
Łukasz
Przypominam, że na odcinkach na których dozwolona jest tylko mucha, dolna nimfa jest metodą nielegalną. Czy się to komu podoba czy nie, to tak mówią przepisy, no chyba że ołów nazywamy "lametą".

Galeria zdjęć
Lipton
Email:
Haslo:
Zaloguj automatycznie
przy kazdej wizycie:
Zaloz konto
Gorące dyskusje
Na Forum
No co za jełop dał
jedynkę???

pod zdjęciem
głowacicy Arka???
Propozycje na naszywkę Forum FF

 [tally] 7

 [tally] 5

 [tally] 10

 [tally] 12

 [tally] 81

 [tally] 10

 [tally] 1

 [tally] 4

 [tally] 19

 [tally] 8

 [tally] 19

 [tally] 93

 [tally] 24

 [tally] 6

 [tally] 7
głosów: 306 więcej >>
Copyright © flyfishing.pl 2002
wykonanie focus