f l y f i s h i n g . p l 2019.12.10
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
Bieżące informacje
Pstrąg i Lipień nr 42
KRÓLEWSKI PORADNIK WĘDKARSKI Z INDII Z XII W.

Jednym z najważniejszych źródeł do poznania dziejów wędkarstwa w świecie jest fragment induskiej księgi Manasollasa z XII w., w której jest opis połowu na wędkę, jako formy rozrywki. To źródło, pokrytę grubą warstwą historycznego kurzu i ukryte w trudnodostępnym oraz rzadko czytanym czasopiśmie w Europie, jest nieznane szerszemu kręgowi osób piszących o dziejach wędkarstwa, gdyż w żadnej ze znanych mi prac nie jest ono cytowane.
Wiadomości z łowiska
Mała Wisła 1
2017-05-10
Super woda do łowienia.
średni poziom, jętka około południa
Wiadomości z łowiska
San Zwierzyń-Hoczewka
2013-07-12
Warunki bardzo dobre
Wiadomości z łowiska
OS Dunajec
2014-08-12
warunki dobre ale nie idealne
Wiadomości z łowiska
Łowisko Pstrągowe Raba
2019-11-20
niski stan czystej wody
Nasze wzory
Brązka PT v. 1
Wzory much
W katalogu FF
IMGW
Stan wód
Niezbędny każdemu wędkarzowi "na rozjazdach"
 
Flyfishing.pl
Technika:
Wędkarstwo muchowe w Bałtyku Zachodnim

autor: dr. Georg Moskwa, opublikowane 2005-09-22

Prolog
Gronsund jest cieśniną między duńskimi wyspami Falster i Seeland. Każdego roku w końcu wiosny olbrzymie ławice cierników wabią dorsze. Wieczorne ataki dorszy na powierzchni wody wzbudziły w miejscowym wędkarzu o nazwisku Bork pytanie, czy nie można by złowić dorsza na muchę? Z braku doświadczenia wybrał suchą „Iron Blue Dun” na haku nr. 10. Eksperyment się udał.
 
Było to na początku lat siedemdziesiątych XX-wieku. To doświadczenie jednego wędkarza stało się przysłowiowa kulą śniegu która powoduje lawinę. Lawiną tą jest muszkarstwo morskie w Bałtyku Zachodnim.

Metoda którą chcę czytelnikom opisać jest dorobkiem międzynarodowym. Obszar jej zastosowania obejmuje w Danii zachodnie wybrzeże Jutlandii oraz wyspy duńskie z Bornholmem włącznie, południowe wybrzeże Szwecji w Regionie Ystad od Abbekas do Vittemölla oraz bałtyckie wybrzeże Niemiec od granicy duńskiej do Rugii. Dynamiczny rozwój tej metody muszkarstwa bazuje na ścisłej współpracy wędkarzy z tego regionu. Trzydzieści lat po pierwszych doświadczeniach na Gronsund muszkarz brodzący na wybrzeżu Bałtyku nie jest już egzotykiem. Według statystyk duńskich z roku 2003 około 30% złowionych przez wędkarzy w Bałtyku ryb skusiło się na muchę. Rekordowa troć roku 2004 listy niemieckiego czasopisma „Fisch und Fang” o wadze 7 kg wzięła w Bałtyku właśnie na muchę.

Założenia
1. Łowisko
Dla muszkarstwa morskiego nie nadaje się każdy odcinek wybrzeża. Płytkie, czyste plaże są z reguły niczego nie warte. Z grubsza obowiązuje reguła, że około 100 metrów od brzegu głębokość wody musi osiągnąć 10 metrów. Czym głębiej tym lepiej. Dno musi być „przerastane” żwirem, głazami, morszczynem i trawą morską. Takie, tak zwane, „lamparcie dno” spotyka się z reguły pod klifami. Dobre są też ujścia rzek, potoków i źródliska, szczególnie zimą.

2. Sprzęt
Nie wymaga się specjalnego sprzętu. Wędzisko lepiej o szybkiej akcji (wiatr, dalekie rzuty) klasy 7 do 9. Z reguły jednoręczne, długości 9 stóp, są ale też zwolennicy lekkich dwórecznych. Schnur pływający o stonowanych kolorach. Dobry jest też, przy ostrożnych rybach, intermediate–clear. Praktyczne i tańsze są shooting-haedy, rzutów rolowanych się w morzu nie stosuje. Kołowrotek odporny na wodę morską, choć porządny normalny przy odpowiedniej pielęgnacji też „wyżyje”. Należy go tylko po łowieniu wymyć i nasmarować olejem w spray´u n.p. „Ballistol”. Przypon z końcówką 0,25 mm. Plecione przypony, n.p. RM „Bonefish”, lepiej kładą ciężkie muchy.
Ascesoria: Spodniobuty z neoprenu, kusa kurtka z gore-texu, „hakoodporny” kapelusz czy czapka, polaroidy, priest (tłuk), pudełko z muchami i zapasowe przypony. Nic więc specjalnego, każdy „streamerowiec” lub „trociowiec” taki sprzęt ma.
Wartymi dokupienia dodatkami są: duży, pływający podbierak (są takie specjalne, morskie z drewna), duża agrafka do przytroczenia ryb oraz „stripping basket”, kosz na linkę dla muszkarzy. Redukując opór wody, znacznie polepszy on dalekość rzutów.


3. Zezwolenia
Wędkarstwo morskie jest bezwstydnie tanie. W Szwecji i Danii należy wykupić krajową „Fiskekort”. W Meklenburgii-Przedpomorzu wykupuje się zezwolenie na Bałtyk. Kosztuje ono zaledwie 20 Euro na rok kalendarzowy. Sezon trwa cały rok, uwzględniając okresy ochrony niektórych ryb, szczególnie łososiowatych.


Dorsz

Choć muszkarstwo morskie zaczęło się od dorsza, to jest on jednak rybą bardzo wymagającą co do warunków łowiska. Z tago powodu rynny na wybrzeżu o głębokości 10 metrów w zasięgu rzutu są ogólnie znane i oblegane przez gruntowców i spinningistów. Zaden, nawet najlepsze muszkarz nie rzuci ale 100 metrów. Co więc zrobić? Poczekać na spokojny, ciepły wieczór jesienią lub wiosną. Czym lepsza pogoda tym później. Dorsze w takich warunkach podejdą przy „lamparcim dnie” w zasięg rzutu muchą, ba, prawie pod nogi. Dorsz natomiast nie jest ryba wymagającą pod względem muchy. Musi być ona mu wolno podana pod nos, widoczna i tyle. Zimą i wczesną wiosną to „strażaki” typu Mickey Finn, Ally´s Shrimp, Polar Shrimp czy Tequilla Sunrise. Późnym wieczorem i nocą, w cieplejszej porze roku dobre są muchy czarne, typu Wooly Budger i Black Muddler. Muchy muszą mieć charakter „intermediate”, wiec nie pływać i nie tonąć, by można je powoli prowadzić bez ugrzęźnięcia w kameniach, morszczynie itd. Dobre są też niekiedy pływające Poppery. Rewelacyjną muchą jest „Schwebende Krabbe” (pływająca krewetka) Michaela Wernera, redaktora naczelnego miesięcznika „Fliegenfischen” (Wędkarstwo Muchowe). Wykonał on imitację krewetki (garneli) używając jako pokrywki pasma Polycelonu. W ten sposób uzyskał muchę z równowagą z ciężkim, morskim hakiem muchowym ( używam TMC 811S, 9394, Partridge Sea Lord, Sea Prince). Odpowiednio wykonana mucha szybuje bez konfliktu na podwodnymi łąkami i innymi łownymi zakamarkami. Muchę tą wykonuje się zimą w kolorze pomarań- czowym a od maja w kolorach naturalnych krewetki. Nocna wersja tej muchy jest oczywiście czarna jak smoła. Nie będzie zaskoczeniem, jak na tą muchę wyjdzie troć.

Troć
Troć wędrowna jest najważniejszym gatunkiem łowionym na muchę w Bałtyku. Wbrew pozorom, właśnie w morzu i na muchę złowi się w odpowiednim miejscu znacznie wiecej troci niż w rzece. W dobrych warunkach, n.p.: ocieplenie po chłodach i spokojna ale nie bezwietrzna pogoda, miescowi specjaliści łowią do 10 sztuk dziennie. Głównie takie około 50 cm ale i duże 5-tki i 7-ki. Oczywiście zabierają najwyżej trzy sztuki, takie są niepisane reguły. Można sobie wyobrazić, że hol takich ryb na muchę w otwartej wodzie na muchówkę z standartowym przyponem 0,25 mm jest olbrzymią frajdą. W odróżnieniu od dorsza, troć bierze cały dzień, oczywiście nie podczas bezwietrznej „lampy” lub wichury z mętną wodą. Powyżej wiatru klasy 4 w skali Bueforta i tak nikt w morzu nie ustoi. Ciepła pochmurna pogoda z lekko pomarszczoną powierzchnią wody sprzyja połowom. Troć i w morzu pozostaje pstrągiem. Potrzebuje schronienia między głazami, kłodami, morszczynem lub trawą morską. Systematycznie przeszukuje wszystkie zakamarki, ma swoje „jadłodajne” szlaki. Przy pomocy dobrych polaroidow można znaleźć potencjane miejsca jej pobytu lub ją systematycznie wytropić. Zimą przyciąga ją cieplejsza, słodka woda źródeł na dnie morza. Upodobania co do much nie odbiegają od dorszy. Szczególnie wieczorem łowi się obydwa gatunki „jak popadnie”. Pionierska rolę w rozwoju morskiego trociowania mieli w końcu lat osiemdziesiatych ubiegłego wieku spinningiści. Nic więc dziwnego, ze morskie muchy trociowe imitowały na początku rybki, takie jak tobiasz, ciernik lub stynka. Ale badania żałądków troci pokazały, że żywią się one głównie skorupiakami: krewetkami (Crangon crangon, Pälaemo adspensus), myzidami (Mysis oculata) i podobnymi. Po przejściu morskich „krętaczy” na ich imitacje efektywność łowienia troci na muchę w morzu znacznie podskoczyła. Wzorów morskich much trociowych jest bez liku. Dla przykładu podaję duńską Magnus. To już legendarna mucha, istniejąca w wielu wersjach kolorystycznych.

Łosoś i pstrąg tęczowy
Łosoś jest rybą pełnomorską. W odróżnieniu od troci żywi się głównie rybami (szproty) i rzadko zjawia się pod brzegiem. Złowienie go na muchę w morzu jest trudniejsze jak dostać sześć prawdziwych w totku. Inaczej sytuacja wygląda z pstrągiem tęczowymm. Wprawdzie nikt nie zarybia Bałtyku tęczakiem, ale coroczne zimowe sztormy są gwarancją kontynuacji pogłowia tego gatunku. Do tego są to głównie duże okazy, które w takich warunkach uciekają z duńskich, morskich sadzy. Wieści o awariach tego typu szybko rozchodzą się w światku wędkarskim jako „wesoła nowina”. Wbrew pozorom, po aklimatyzacji tęczaki, albo lepiej „Steelheady”, w morzu są bardzo wybredne. Lubują się w skorupiakach i to małych n.p. w myzidach (Mysis oculata). Typowa polska, ale nieobciążona, kiełżowa nimfa była by na nie w sam raz.
Niekiedy, od końcu maja, można przy bezwietrzej pogodzie na Bałtyku przeżyć rójkę much morszczynowych Coelopa frigida i C. pilipes. Tęczaki ale i trocie zbierają je tak samo namiętnie jak lipienie na płani. Czarna, mała mucha na haku nr. 12 i 14, taka jak „Klinkhammer black”, na przyponie 0,20 mm to strzał w dziesiątkę. Bezradnych w takich warunkach spinningistów można doprowadzić do szału. Nie miałem jeszcze tego szczęścia to przeżyc, ale znam takie opowieści. Udanego holu sześciokilowej troci na taką „małą suchą” na Bornholmie mój „guru” Hans nigdy nie zapomni. A złowił ich tak kilka.

Spowiedź muszkarza:
Co robić, jak po przebyciu setki kilomerów na „bankowym” odcinku Bałtyku wszystko gra, wieczór jak marzenie a troci i dorszy ani ogona? Zdarza się to często podczas wczesnowiosennych przymrozków. W tym wypadku przepraszam się z muchówką i wyciągam spinning. Trociowe, lekkie wędzisko, dobry kołowrotek z żyłką 0,25 mm oraz wąska wachadłówka w kolorach czerwono-czarnym (22-28 g) może przynieść sukces. Takim dobrze dobranym zestawem rzucam do 100 metrów. Niekiedy tak daleko stoją w cieplejszej, głębokiej wodzie moi klienci. Znam taką sytuację; trotka trójka pożegnała się z salto na horyzoncie, cztery dorsze złowione w świetle księżyca poszły do kuchni.

Po takim „spinningowym zboczeniu” wracam do muszkarstwa.


Belona
Kiedy na przymorskich polach zakwitnie żółto rzepak, morscy muszkarze zapominają przejściowo o trociach. Druga połowa maja to czas na belony. Co żyw nastawia się na tą atrakcyjna rybę, zwaną w Niemczech żartobliwie „marlinem dla ubogich”. Pierwsze pruby złowienia belony na muchę odbywały się przy użyciu błyskotliwych streamerów. Prowadzono je boleniowym tempem. Owszem brania były, ale żadko uwieńczone zacięciem i udanym holem ryby. Dziób belony jest twardy i łamliwy. Kombinowano z tandemami i małymi kotwiczkami na przyponie. Z doświadczenia wiem, ze stracenie dziewięć z dziesięciu tych bardzo efektownie walczących ryb to przeżycie tylko na dobre nerwy. Ale i u bardzo stabilnych duchowo muszkarzy nerwy wnet się skończą. Szczególnie jak spławikowiec obok nas, na fileta, ciągnie rybę za rybą. Co zrobić? I tu rozwiązanie znaleziono w żałądku tych ryb w postaci niewielkich skorupiaków zwanych u nas potocznie „pchłami morskimi” (niem. Meeresflöhe). Kilka lat temu ich imitacje wprowadzone przez dwóch niemieckich speców stały się furorą. To małe (nr. 12 –14) „kiełżyki” w różnych kolorach, z pokrywką z pasemka Polycelonu. Prowadzi się je powolniutko i odczeka z zacięciem żeby haczyk usadowił się w „nożyczkach”. Ponieważ nie zna się aktualnego gustu belon, warto na początek uwiązać jedną muchę w kolorach naturalnych (szary, oliwkowy lub bury zając z odrobinką „glitter”) i skoczka fluo (żółty, pomarańczowy, czerwony, niebieski). Podbierak jest prawie (trocie!) niepotrzebny, za to warto nabyć lub zrobić dużą agrafkę na (martwe) belony. Brodzenie w morzu jest bardzo mozolne. Przy uśmierceniu ryb na miejscu przydatny jest priest (tłuk) na sznurku (!) w kamizelce. Przechowywanie żywych ryb na agrafce jest u nas zabronione. Belona jest smaczna ale wnet wysycha. Belona jest dobrą rybą do nauczenia się morskiego muchowania, polecam. Walczy bardzo efektownie, wyskoki tej „srebrzystej strzały” przy słonecznej, wiosennej pogodzie z odrobiną fantazji przenoszą muszkarza duchowo do Karaibów. Na belony lepsze są semiparaboliczne, giętkie ale sprężyste wędziska.

Obrażone trocie „przeszkadzają” niekiedy muszkarzom w „belonowej manii” i biorą „pchły morskie”. Nikt się na nie za to nie gniewa, chyba że nie ma pod ręką podbieraka. A to pech.


Płastugi

Flądry i turboty dobrze nadają się do morskiego muszkarstwa. Jest niestety pewien problem. Sztuki warte zachodu żyją poza zasięgiem muszkarza. Dlaczego więc je opisuję? Płastugi cieszą się wśród muszkarzy popularnością w pewnej, specyficznej sytuacji. Jest nią rodzinny urlop nad morzem. W letnich upałach dorsze i trocie nie kwapią się do płytkiej wody, chyba że o północy. Muszkarz (mąż lub ojciec) szuka alibi do ucieczki. Z reguły zawsze jest sposób by znaleźć jakiś „środek pływający” jak łódka, ponton, żaglówka itd. Modne dla tego celu, ale kosztowne są u nas kajaki morskie. Należy wyjechać wieczorem na głębokość ponad 5 metrów i obciążoną, błyskotliwą muchą typu „Juletrae” lub „Closer´s Deep Minnow” na tonącej lince obstukiwać, imitując tobiasze, dno rynien. Zaskakująco mocne ataki płastug, szczególnie turbotów, należy kwitować błyskawicznym zacięciem. Płastugi dobrze nadają się na wieczorny „grill”. Zezwolenie połowicy na następną wyprawę gwarantowane.


Cefale

Wszyscy, szczególnie zawodowe Kasandry, biadolą o globalnej zmianie klimatu. Nie negójąc ujemnych skutków tego zjawiska, chciałbym opisać jego pewien pozytywny efekt poboczny. Mam na myśli odwiedzanie Bałtyku Zachodniego przez cefale (Mugil/Chelon labrosus). Nieduże stada tych ryb zjawiają się w Bałtyku w ciepłych latach już w lipcu i zostają do września. Co bardziej interesujące, nie są to ich mali pobratymcy, znani urlopowiczom z Morza Sródziemnego, lecz duże sztuki dochodzące do ponad 6 kilogramów wagi. Choć niekiedy spotyka się je wśród kapiących się plażowiczów, cefale należą do najbardziej ostrożnych i wybrednych ryb morskich. Właściwie nigdy nie wiadomo dlaczego biorą, lub częściej, dlaczego nie? Więc po co tracić nerwy na ta rybę? Cefal jest najmocniejszą rybą, jaką może złowić bałtycki muszkarz. Siłą i dynamiką bije na głowę nawet troć. Przytoczę, że łowca rekordu tej ryby w Szwecji dotkliwie pociął sobie palce podkładem „backing line” próbując pochamować ucieczkę sztuki o wadzie 6,5 kg. Jak złowić cefala? Sprzęt nie różni się od trociowego, końcówka przyponu 0,25 mm najlepszej jakości lub fluokarbon. Hak to problem, wargi cefala to skostniała tarka. Nieduże haczyki muszą być superostre i mocne np. TMC 2302 numer 14 do 16. Muchy to imitacje menu tych ryb: glono-nimfa z zielonego Marabou, myzidy z przewiniętego piórem Grizzly i flashem „zajęczego ucha” oraz kremowej Foam-Nymph imitijącej pływające larwy muchy Coelopa frigida, wymytej przez fale z morszczynu. Połów cefali poprzedza dokładna obserwacja ryb przez polaroidy z próbą wywnioskowania ich objektu żerowania. Nie ma się co spieszyć. Dopiero później trzeba ostrożnie podać im nimfę na domniemaną trasę stada. Branie najlepiej trzeba widzieć i mocno zaciąć. Złowienie cefala nobilituje morskiego muszkarza i dostarczy mu niezapomnianych wrażeń. Hiszpanie, u których łowienie cefali na muchę jest bardzo popularne, nazywają go „el macabí del pobre” („bonefish” dla ubogich). Faktycznie, połów cefala przypomina słynnego wojownika wód karaibskich.

Mam nadzieję, ze wzbudziłem zainteresowanie czytelników do tej młodej u nas dziedziny muszkarstwa. Jak przy innych metodach, trzeba będzie płacić frycowe, mieć pecha z pogodą i połknąć wiele łez goryczy. Wiem o czym mówię, jestem „młodym” adaptem tej sztuki. Wspomnienie widoku urywającej się w wyskoku troci lub belony boli nawet po miesiącach. Cierpliwych i ambitnych, muszkarstwo morskie wynagrodzi zaskakująco dobrymi wynikami.

Nie mam informacji czy w Polsce są dobre łowiska odpowiadające w.w. opisom. Warto zrobić rozeznanie. Nie jest z Polski ale daleko na znane łowiska duńskie, szwedzkie czy niemieckie.

Nazwy ryb:

polska / łacińska / niemiecka / duńska / szwedzka

Dorsz / Gadus morhua / Dorsch/ Torsk/ Torsk
Troć /Salmo trutta t. / Meeforelle / Havörred / Laxöring
Belona /Belone belone / Hornhecht /Hornfisk / Näbbgädda
Flądra /Platichthus flesus /Flunder / Skrubbe / Skrubba
Turbot / Psetta maxima / Steinbutt / Pighvarre / Piggvar
Cefal / Chelon labrosus / Meeräsche / Tyklaebet multe / Tjockläppatt multe

Dorsze do Kuchni


Jak nie mucha to spinning


Morskie Muchowanie


Muszkarze na tle lamparciego dna


Trocie, Bałtyckie srebro


Wieczór, najlepsza pora


Morskie muchy autora


<< PowrótOceń artykuł >>

Autor Komentarz
mathe
Priest, agrafka... Ehhh....
michalm
I zakaz wypuszczania złowionych ryb!!
Nie wiem czy w morzu też
Michał Maksymowicz
Zazdraszczacie?
ZbychW
Szukałem w sieci wymienioe w atykule wzory - praktycznie nic nie znalazłem. Może namówię Pana na następny artykuł na temat much na Bałtyk.
Tekst czytałem z emocjami i zazdością, że jeszcze nie próbowałem. Może na wiosnę Borholm bym zaliczył ? - Kto wie ?
Ukłony.
ZbychW
Michał Maksymowicz
No właśnie, świetny tekst. Ja się powoli przymierzam do naszego wybrzeża. Na poczatek chyba zrobie rekonesans ze spiningiem.
Michał Potoczek
Ciekawostka z tymi dorszami, ich bym się nie spodziewał :-) Poza tym bardzo fajny, poglądowy artykuł. Przyłaczam się do ZbychaW, chętnie przeczytałbym drugą część przedstawiającą najskuteczniejsze morskie wzory.
Jacek Okonowski
Bardzo ciekawa lektura, bylem w lutym na plazy w Rerik ale niestety nie mialem szczescie spotkania z zadna rybko ale jeszcze do przyslowiowych 1000 rzutow jeszcze mi troche brakuje ( 1000 rzutow -1 spotkanie z trotka). A tak wogole czy moglbym prosic o kontakt na jacek.okonowski@onlinehome.de, wydaje mi sie ze jestesmy sasiadami, moze bysmy sie wspolnie wybrali nad Nuthe, Dosse, Stepnitz albo nad Baltyk ?
Georg Moskwa
Szanowni koledzy, bardzo mnie cieszy pozytywna reakcja na mój tekst. Priest, agrafka!? Bez obaw, nie jestem mięsiarzem i nie lubię zabijać ryb. Ale od czasu do czasu niektóre ryby zabieram i jem. Taka romantyczna kolacja z żoną przy lampce wina to coś cudownego. Opiszę jesienią skuteczne muchy morskie, ale proszę o cierpliwość. Opiszę też kilka znanych mi łowisk, może zimą znajdę czas. Obecnie nie narzekam na brak stresu. Przysłowiowych 1000 rzutów na trocie, jak na pomorskich rzekach, w morzu się nie wykonuje. Po 30 pustych rzutach polecam zmienić muchę lub odcinek łowiska. Dla pierwszego rekonesansu w Polsce uważam klif na wschód od Miedzyzdroji na wyspie Wolin jako warty uwagi. O ile od marca po drugiej stronie Zatoki Pomorskiej, na Rugii, buszują odpasione już, duże polskie kelty, to dlaczego nie tam? Na pierwszy wypad spinning jest faktycznie lepszy, by „wymacać” łowisko.
Tomasz Roj
wiosną tez wybieram się na mały rekonesans ale ze spinem. Błystek produkcja uruchomiona, a może zima w styczniu lutym nie będzie taka ostra :) Hmm klif od strony Międzyzdroji jest ok :] Kamieniste dno, spore głazy i tak praktycznie prawie do Wisełki... Ja w swoich okolicach spróbuję wczesna wiosna na salmony później na belony :) Tym bardziej, że w zeszłym roku padały wyniki :)... ale ja głównie belony miałem :( jakaś grupka nielicznych wędkarzy miała kilka troci i to nawet 5-tek i 6-tek czyli nasze wybrzeże nie jest takie złe ;)
Artur Tokarczyk
Grzesiu czy można prosić o Twojego maila ?????
Pozdrawiam
Artur Tokarczyk
Artur Tokarczyk
przepraszam podaje swojego maila
arturgraf@interia.pl

Galeria zdjęć
Hucho trip.
Email:
Haslo:
Zaloguj automatycznie
przy kazdej wizycie:
Zaloz konto
Gorące dyskusje
Na Forum
No co za jełop dał
jedynkę???

pod zdjęciem
głowacicy Arka???
Propozycje na naszywkę Forum FF

 [tally] 7

 [tally] 5

 [tally] 10

 [tally] 12

 [tally] 81

 [tally] 10

 [tally] 1

 [tally] 4

 [tally] 19

 [tally] 8

 [tally] 19

 [tally] 93

 [tally] 24

 [tally] 6

 [tally] 7
głosów: 306 więcej >>
Copyright © flyfishing.pl 2002
wykonanie focus