f l y f i s h i n g . p l 2019.09.17
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
Bieżące informacje
Pstrąg i Lipień nr 42
KRÓLEWSKI PORADNIK WĘDKARSKI Z INDII Z XII W.

Jednym z najważniejszych źródeł do poznania dziejów wędkarstwa w świecie jest fragment induskiej księgi Manasollasa z XII w., w której jest opis połowu na wędkę, jako formy rozrywki. To źródło, pokrytę grubą warstwą historycznego kurzu i ukryte w trudnodostępnym oraz rzadko czytanym czasopiśmie w Europie, jest nieznane szerszemu kręgowi osób piszących o dziejach wędkarstwa, gdyż w żadnej ze znanych mi prac nie jest ono cytowane.
Wiadomości z łowiska
Mała Wisła 1
2017-05-10
Super woda do łowienia.
średni poziom, jętka około południa
Wiadomości z łowiska
San Zwierzyń-Hoczewka
2013-07-12
Warunki bardzo dobre
Wiadomości z łowiska
OS Dunajec
2014-08-12
warunki dobre ale nie idealne
Wiadomości z łowiska
Łowisko Pstrągowe Raba
2019-09-10
uwaga - woda mętna
Nasze wzory
Olive Emerger parachute style
Wzory much
W katalogu FF
IMGW
Stan wód
Niezbędny każdemu wędkarzowi "na rozjazdach"
 
Flyfishing.pl
Reportaże:
Przygody „kolskie” cz. I

autor: Tomasz Skurski, opublikowane 2004-05-12

Zdjęcie żywcem przypominające przedwojenną pocztówkę, przedstawiało gościa w pozie a’la Rudolf Valentino ,ze wzrokiem utkwionym w odległą tajgę. W tle szumiała radośnie rzeka nafaszerowana wielkimi kambulami, wystającymi co parę metrów z jej nurtu. Kolo w jednym ręku dzierżył wędkę muchową , druga zaś ręka opleciona była sznurkiem, na którego końcu dyndały dwa wielkie łososie atlantyckie.
 
„Dafffaj” usłyszałem i fotka zniknęła z mej ręki. W zamian, na pocieszenie dostałem kieliszek wody rozweselającej . Impreza trwała w najlepsze, nie wypadało więc zrobić nic innego jak tylko wznieść kolejny toast za zdrowie, kobiety, pstrągi , braci muszkarzy itd., itd. …. Boże jak ja kocham imprezy wędkarskie.
Nad ranem po przebudzeniu ma miłość do imprez wędkarskich tradycyjnie poddawana była ciężkiej próbie. Wtem, w drzwiach pokoju ujrzałem kola z pocztówki. Ojojoj pomyślałem sobie i jeszcze na chwilę zamknąłem oczęta. Po ich ponownym otwarciu gościo ciągle stał w drzwiach i na dodatek uśmiechał się do mnie. Raptem olśnienie spłynęło na me zdziesiątkowane szare komórki. „Toć to łon” Vasil Bykov , krzewiciel zarazy muszkarskiej na ziemiach Białorusi i byłego ZSSR, podróżnik , wybitny „wracz” a przede wszystkim przyjaciel Salmo Clubu Białystok. Bez łososi i tajgi nie przypominał już seksownego Rudolfa V. , ale nabrał wartości jako nieocenione źródło informacji. Wszcząłem więc procedurę śledczą i poświęciwszy znaczną część wątroby uzyskałem następujące wiadomości. Kolo z pocztówki to faktycznie Vasil, łososie to nie fotomontaż, a całość przedstawiała połowy na rzece Czawanga na Półwyspie Kolskim.
Dwa lata później , ubrany jak traper, stałem w pełnym rynsztunku na dworcu w Grodnie. Tu zaczynała się największa wyprawa wędkarska mojego życia. Vasia zajechał po nas dwoma busami i ruszyliśmy w długą drogę na północ. Jako cel obraliśmy ostatni bastion cywilizacji na południu „Kolskowo Połostrowa”, miejscowość Varzuga. Każdy z nas tzn. dwóch Lonków, Tuptuś, Prezi, Brodaty, Pawka i ja, poświęcił znaczną część wątroby aby podróż minęła możliwie szybko i wesoło.W końcu 2500 km to nie w kij dmuchał. Minęliśmy kolejno Mińsk, ST. Petersburg, Pietrozawodzk, Kandałakszę i wiele innych pomniejszych miejscowości , by po dwóch dniach dotrzeć do Varzugi. Opis podróży pominę tym razem, bo to temat na kolejne 20 stron.
Varzuga to niewielka miejscowość , gdzie żyje się w zgoła odmiennym standardzie od tego, jaki oferuje nam kraj nasz ojczysty. Niemniej jednak miejscowość owa pochwalić się może zabytkową cerkwią z XVII w. wpisaną w rejestr dziedzictwa światowego. Jedyna ocalała z pożogi rewolucji ideologicznej budowla sakralna stoi nad brzegiem legendarnej rzeki…Varzuga. Rzeka ta to niezwykła ostoja tarlisk dzikiego łososia atlantyckiego. Ilość wchodzących co roku na tarło ryb jest niewyobrażalna, w związku z tym nic teraz na ten temat nie napiszę bo nie uwierzycie.
Po dniu poświęconym na toaletę w rewelacyjnej „bani”rosyjskiej udaliśmy się w dalszą podróż . W miejscowości Kuzomień u ujścia Varzugi czekał na nas kuter rybacki i to on pozwolił na bezpieczne dotarcie do ujścia malowniczej rzeki Czawanga. Tam czekała na nas niesamowitość wielka, tzw. „wiezdziechod”. Ta niezwykle egzotyczna maszyna , oparta o konstrukcję czołgu w połączeniu z transporterem okazała się doskonałym środkiem transportu osobowo-bagażowego poprzez bagna i bezdroża tajgi. Inna sprawa , iż tam gdzie przejedzie „wiezdziechod” tajgi jest dużo mniej.
Szybko i sprawnie dotarliśmy na obozowisko mniej więcej w połowie odcinka licencyjnego. Należy jedynie krótko wspomnieć jak to kolejny raz poświęciliśmy sporą część wątroby przy rozbijaniu obozu i jak pomimo tak wielkiego poświęcenia nie każdemu udało się ten obóz rozbić. W każdym bądź razie pod wieczór piękna łososiowa mucha , rodem z amerykańskich katalogów, zawiązana na końcu mego dwuręcznego kija rozpoczęła penetrację wód Czawangi. Stanąłem dosłownie dwa kroki od obozu, prawdopodobnie dalej bym nie doszedł, na pięknym wlewie zakończonym sporą płanią. Ciutkę niżej stał kolega lekko falując na nóżkach w rytm wesoło płynącej wody. Niestety piękna katalogowa mucha okazała się nieskuteczna. Poruszony do głębi jej nieprzydatnością , założyłem brzydkiego ale zrobionego według własnego pomysłu „Schrimpa”. Przy drugim przepuszczeniu „Schrimp” nabrał na ułamek sekundy niezwykłej siły i tylko cudem nie wyrwał wędki z mej ręki . Z niedowierzaniem poinformowałem swego towarzysza o zaistniałej sytuacji. Nie uzyskałem odpowiedzi bo ziomal falował już całkiem wyraźnie pod wpływem regularnego zaopatrzenia w wodę ognistą przez biernych wędkarsko obozowiczów. Z pewnością myślami był daleko. Nie bacząc na brak wsparcia , ponownie wrzuciłem mą nadzwyczaj energiczną muchę do wody. Tym razem podły „Schrimp” zaatakował dosłownie dwa metry od falujących nóg kumpla. Okazało się jednak , iż pomaga mu piękny 4 kilowy łosoś. Ta zdradliwa kooperatywa, stosując wyskoki, zrywy, odejścia i wiele innych podstępów próbowała pozbawić mnie Sage , a może i życia. Nie dałem się. Dopingowany z brzegu dzielnie wytaszczyłem łososia na brzeg, po czym łaskawie darowałem mu winy i wróciłem rzece. Tak oto spełniłem swe marzenie. Złowiłem pierwszego w życiu łososia atlantyckiego. Wkrótce potem rozpoczął się „festiwal łososia”, który trwał i trwał do późnych godzin nocnych.
I to by było na tyle. Jeżeli jesteście zainteresowani moimi dalszymi przygodami, opisami rzek Półwyspu Kolskiego i ryb tam występujących to dajcie znać bo mam o czym pisać. Z pozdrowieniami SQRA.


1.


Walka z Rybą


Nad wodą


Łosoś


<< PowrótOceń artykuł >>

Autor Komentarz
Michał Mieczyński
Pisz koniecznie muszę wiedzieć jak to z tą wątrobą było i czy jej starczylo ;-))
A tak poważnie to pisz. Fajnie się czyta
Georg Moskwa
Fantastyczny reportaz, budzi apetyt. Malownicze opisy rosyjskich realii. Czekam na dalsza czesc przygody. Czetnie bym sie z taka paczka zapalencow zabral.
Przemek Lisowski
Namaste!
Gratuluje Kolego debiuciku! Pisz, pisz. Na dlugie indyjskie wieczory jak znalazl. A jak bede w kraju za 2 tygodnie, to razem poswiecimy po kawalku watroby. Co do ilosci Twoich szarych komorek to sie zgadzam... Pozdro.
Przemek
Wacław Santarius
U mnie masz 'dychę" z plusem, Karol May ( innych pisarzy nie znam ) przy tobie to pismak-nieudacznik. To poważnie. A tak jeszcze poważniej, znakomicie, realnie.
Radek
Pisz koniecznie ....w zeszlym roku mi sie nie udalo moze w nastepnym :-)
Robson.L
Artykuł jest świetny. pewnie nigdy tam nie pojade wiec z przyjemnością poczytam kolejne przygody. Czekam!
Mateusz Grygoruk
Tomas von Hemingway... A raczej z białegostoku to chyba Herringway :D Brawo. Zostałeś naszym Długoszem. Podejrzewam, że gdyby dać Ci do "przepisania" Hamleta to powstałby "Omlet". Fajny, prześmiewczy styl. Miło się czyta tym bardziej, że znam ludzi o których piszesz. Kontynuuj... :-)
igor glinda
Co tu gadac,to prawdziwe wedkarstwo.Czekamy na wiecej.Pozdrawiam igor
Waldek Wolski
Wątroba się regeneruje, więc pisz śmiało!
andrzej anniuk
pisz dalej bo jest ciekawie a ja tam napewn o nigdy nie pojade
Wątroba
Regeneruję się do czasu jak się nie otłuszczę i nie zwłóknieję, potem krew mnie omija z daleka i robi żylaki przełyku i odbytu.
Paweł Korczyk
Witam czytajac twoj artykuł przypomniała mi się zeszłoroczna wyprawa na Ural. Też troche wątroby tam zostawiłem. Ale jest przynajmniej co wspominać. Czekamy na resztę. Myśle że się tam wybierzemy razem
Hołowniasty
Super Strong Power Tomciu, kazdy z tych wyjazdów ma ten sam mianownik – wątrobę, licznik zmianie się zaś w zależności od ilości preparatów bardziej lub mniej przyswajalnych przez ten mianownik:) Moja "w" obecnie ma lekki urlop bo 20 czerwca ...."jeedzieemy ma półnnoc, pogooda namm sprzyjaa, trochee pada..." A karnister z melodyjka zabierajem z Polszy, żeby nie ratowac się "rozbiawonym śpiritusiem" z Czawangi. Choć jak żyję lepszego nie piłem:)
Witek Adamczyk
... pisz dalej , pisz. Jest wesoło ;-)
jaro
Koniecznie pisz dalej. Naprawdę super ciekawe !
Jarek Jurasz
Dawno nie bylem na stronie. Tym wieksza frajda z czytania, no i radosc z faktu ze w naszej czesci swiata tez mozna solidnie pomuchowac. Pisz dalej SQRA.
Do przemka Lisowskiego: do kiedy bedziesz w kraju - ja przylatuje na poczatku lipca?
Przemek Lisowski
Namaste Juraszu Jeden!
Wcielo mi Twoj e-mail! Moj tez sie zmienil: przemek1@bol.net.in
Do Polski na wakacje nie zawitam w tym roku. Przyjezdzam tylko na 5 dni 27 maja. Potem Mongolia o ktorej Ci wspominalem i moze Bhutan. Oby. I od kiedy Kola to "nasza cz swiata"?! Na stale do kraju, czy jeszcze jakis czas w N.Z. wytrzymasz?
Pozdro.
Przemek
Sławek Stec
Tomeczku piknie piszesz, kak skazku czitał... Czekam na ciąg dalszy, bo jak wiem tematów nie zabraknie. Puść mi emila bo mi Twój adres zjadło.
Tuptuś
Żeby Cię pokręciło ! Ty wiesz jak wyprowadzić kolegę z "dołka". Dzięki Tomciu. Kończę, ponieważ klawiatura łapie spięcia elektryczne od zalania łzami, a przepona (ta powiększona) łamie jej półkę od torsji. Nu tak, dalsze bitte !
KRZYSZTOF MRÓZ
właśnie wróciłem z kolskiego w sobotę
fantazjaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!!!!!!!!
Jurek Schick
Co z ta watroba? Od maja minelo juz tyle miesiecy. Opowiadaj dalej ! Czyta sie przyjemnie. Masz nie tylko wedkarski talent.

Galeria zdjęć
L4FF
Email:
Haslo:
Zaloguj automatycznie
przy kazdej wizycie:
Zaloz konto
Gorące dyskusje
Na Forum
Inkubacja lipienia
Ku mojej uciesze
coraz bardziej
rozpowszechnia się w
różnych rejonach
Polandii metoda
inkubowania ikry
pstrąga...
Propozycje na naszywkę Forum FF

 [tally] 7

 [tally] 5

 [tally] 10

 [tally] 12

 [tally] 81

 [tally] 10

 [tally] 1

 [tally] 4

 [tally] 19

 [tally] 8

 [tally] 19

 [tally] 93

 [tally] 24

 [tally] 6

 [tally] 7
głosów: 306 więcej >>
Copyright © flyfishing.pl 2002
wykonanie focus