f l y f i s h i n g . p l 2019.07.17
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
Bieżące informacje
Pstrąg i Lipień nr 42
KRÓLEWSKI PORADNIK WĘDKARSKI Z INDII Z XII W.

Jednym z najważniejszych źródeł do poznania dziejów wędkarstwa w świecie jest fragment induskiej księgi Manasollasa z XII w., w której jest opis połowu na wędkę, jako formy rozrywki. To źródło, pokrytę grubą warstwą historycznego kurzu i ukryte w trudnodostępnym oraz rzadko czytanym czasopiśmie w Europie, jest nieznane szerszemu kręgowi osób piszących o dziejach wędkarstwa, gdyż w żadnej ze znanych mi prac nie jest ono cytowane.
Wiadomości z łowiska
Mała Wisła 1
2017-05-10
Super woda do łowienia.
średni poziom, jętka około południa
Wiadomości z łowiska
San Zwierzyń-Hoczewka
2013-07-12
Warunki bardzo dobre
Wiadomości z łowiska
OS Dunajec
2014-08-12
warunki dobre ale nie idealne
Wiadomości z łowiska
Łowisko Pstrągowe Raba
2019-07-08
bardzo niska, bardzo czysta woda, pod chmurką
Nasze wzory
Nimfa no. 2
Wzory much
W katalogu FF
IMGW
Stan wód
Niezbędny każdemu wędkarzowi "na rozjazdach"
 
Flyfishing.pl
Reportaże:
VARZUGA Część II

autor: Marek Czerwiński, opublikowane 2002-08-27

Klimat Wielu którym opowiadalem o moim wyjeździe pytało mnie o klimat. Robiło na nich duże wrażenie jak łowiłem porozbierany za kołem palarnym.
 
Tak naprawdę przed wyjazdem otrzymałem informacje od Billa Huntera, sławnego wędkarza i wiązacza much, że w Rosji często pada i jest zimno. Jednak z drugiej strony informacje jakie otrzymałem od agenta organizującego wyjazd, mówili że temperatura powinna być wysoka, będzie mnóstwo komarów, mało deszczu I że trzeba wsiąść mnóstwo specyfików przeciwko owadom.

Varzuga przywitała nas deszczem w sobotni wieczór gdy przyjechaliśmy, a pożegnała nas pięknym słoncem w następną sobotę gdy opuszczaliśmy łowisko. W sumie mieliśmy wspaniałą pogodę z temperaturą w ciągu dnia dochodzącą do 29 stopni. C. Wszystkie dni były podobne za wyjątkiem czwartku gdy doszedł nas zimny północny front którego nadejście zaowocowało niewielkim deszczem i nagłym spadkiem temperatury, z 19 stopni nagle spadła do 0 stopni. Całe popołudnie tego dnia spędziłem łowiąć a jednocześnie szczękając zębami.


Owady niekiedy okazywały się nieznośne, szczególnie wtedy gdy było gorąco. Te których było najwięcej to były komary typu “midge” czyli te których jedynym zajęciem było molestowani ludzi nad wodą. Tamtejsze komary należy uznać za wyjątkowo perfidne, nie czuło się ich ukoszenia dopiero kiedy zakończyły swą ucztę i odleciały wyrastał swędzący kilka dni bąbel. Jedynym ratunkiem na owe komary było zakrycie rąk rękawiczkami, jednak to nie zawsze skutkowało ponieważ czasami podczas wyciągania sznura czy walki z rybą odsłaniały się. Czasami ilość komarów nad naszymi głowami była wręcz niewyobrażalne.

Łowienie:
Podczas gdy popijaliśmy trunki przed kolacją przygotowywaliśmy wypad na ryby na następny dzień. W naszej grupie było siedmiu wędkarzy, a w śród nas jedna kobieta, siostra jednego z uczestników. Mike Savage który uwielbiał organizować wszystko i przewodzić, miał pewien system w tych planach. Na każdych dwóch wędkarzy przypadał jeden przewodnik i często jest tak ze pary które się tworzą pierwszego dnia pozostają niezmienne aż do końca turnusu. System Mike’a polegał na tym, że co dwa dni zmieniali się zarówno łowiący jak i przewodnicy. Dzięki temu wszyscy łowili ze wszystkimi. Ponieważ wszyscy wędkarze byli ekspertami w łowieniu łososi, za wyjątkiem mnie, znali rzekę od wielu lat, niektórzy jeździli tu już od dziesięciu lat, nie było problemu z przewodnikami mógł to być ktokolwiek.

W czasie picia trunków i planowania następnego dnia również zapadały decyzje kto gdzie będzie łowił. Zwykle odbywało się to za pomocą głosowania lub rotacji, jednak nie były to żelazna zasady, jeśli ktoś z wędkarzy chciał bardzo wrócić na miejsce na którym łowił, jeśli nie było jakiś bardzo istotnych przeciwwskazań mógł to zrobić.

Rzeka Varzuga ma 240 kilometrów. Nasze miejsce było oddalone o 90 kilometrów od ujścia I był to 18 kilometrowy odcinek rzeki z czego 12 kilometrów znajdowało się powyżej obozowiska i reszta poniżej.


W normalnych warunkach dotarcie do łowisk położonych zarówno na górze odcinka jak i na dole odbywała się za pomocą motorówek. Do każdej łódki wsiadali wędkarze i najpierw wywożono ich na samą górę łowiska a następnie spływając zostawiano dwu osobowe grupy na miejscówkach. Jednak w czasie w którym my byliśmy nad Varzugą woda była bardzo niska i nie było możliwości użycia łódek. Dlatego też musieliśmy pokonać dystans dzielący nas od miejscówek pieszo, tak było codziennie poza dwoma dniamy gdy zostaliśmy przetransportowani na miejscówki helikopterem.


Droga na łowisko nie była dramatycznie trudna, jednak mimo wszystko był to duży wysiłek, szczególnie wtedy gdy trzeba było iść na samą górę dwanaście kilometrów .
Na mnie wypadło, że pójdę na samą górę w poniedziałek, poszliśmy w trójkę Tony Paulino – Alvarez z Dominikany Jo Monroue, z którym dzieliłem domek ja oraz przewodnik Z Jo poznaliśmy się rok wcześniej na Gio Grande w Chile. Nie umawialiśmy sie o której godzinie wyjdziemy ale o dziewiątej rano wszyscy troje ruszyliśmy równym tempem w górę.

Ponieważ pogoda była nie stabilna a szliśmy daleko od obozowiska zabraliśmy ze sobą trochę więcej ekwipunku, kurtki, aparaty fotograficzne, wodę mineralną i trochę więcej sprzętu niż zwykle. To wszystko zapakowaliśmy w dodatkowe torby.

Pokonanie całego dystansu zajęło nam dwie i pół godziny zaliczyliśmy kilka przystanków, w tym jeden w okolicy wielkiego dołu, w którym trochę połowiliśmy, złapałem tan niewielkiego łososia takiego koło 3 kilo.

Jak tylko dotarliśmy na górę, rozpoczęliśmy łowienie. Schodząc w dół, zatrzymaliśmy się tylko na obiad ale i ta przerwa nie trwała dłużej niż pól godziny. Była to męcząca podróż ale się opłacała wszyscy tego dnia połowiliśmy. Ja wyciągnąłem dwa łososie jednego na miejscówce “Kamienie Herkulesa” na muchę Marcos Mini Rubber Legs miał cztery i pół kilograma, Na drugim bystrzu blisko obozowiska około 19 na muchę tubową zawiązaną przeze mnie wyciągnąłem czwórkę.

Przewodnik, który jak można sądzić powinien wszystkim nam pomagać, został z jednym z nas Tonym, stało się tak dlatego że raz był trochę niedysponowany a i my łowiliśmy w różnych miejscach i bieganie ad jednego do drugiego było niemożliwe. Nam bardzo brakowało przewodnika, podebranie łososia odhaczenie go a następnie wypuszczenie stanowiło dla nas duży problem. Wiele z łososi się zrywało z tego i innych powodów. Poza tym ja miałem bardzo złe przyzwyczajenia z Rio Grande, gdzie jest bardzo prosto wylądować pstrąga na plażę i znacznie szybciej się go odhacza i wypuszcza. Z łososiem jest inaczej i nauka jak to robić kosztowała mnie wiele utraconych ryb, a niektóre z nich były naprawdę duże.

Podczas wszystkich naszych wyjść na ryby nawet tych gdzie do transportu używaliśmy helikoptera towarzyszyły nam trzy Syberyjskie Huskie. Ich jedynym zadaniem było odstraszanie niedźwiedzi. W pierwszym dniu kiedy przylecieliśmy do obozowiska Justin wygłosił małe przemówienie o naszych towarzyszach psach i o tym co należy robić w wypadku spotkania niedźwiedzia nad rzeką. Wydaje się że niedźwiedzie tutaj nie są tak niebezpieczne jak w innych miejscach, Grenlandii czy Alasce, jednak mimo wszystko trzeba podejmować pewne środki ostrożności. Najlepszym rozwiązaniem było trzymanie psów blisko siebie. Jedynym problemem było to że niedźwiedzie były jedynymi zwierzętami jakie występowały w tym rejonie, a my bardzo chcieliśmy zobaczyć innych nadrzecznych mieszkańców niż my sami.


12 lbs łosoś Miesjcówka Bania


Marek Rzuca


* lbs łosoś który wraca do wody


<< PowrótOceń artykuł >>

Autor Komentarz
mariusz aleksandrowicz
super, zwłaszcza,że wybieram się tam w przyszłym roku, a jest bardzo niewiele opisów wypraw z tego zakątka świata nawet na stronach rosyjskojęzycznych, poza drogimi ofertami biur podróży.
Wszystkich chętnych do wzięcia udziału w wyprawie zapraszam: 606 210 760

Galeria zdjęć
Klenio
Email:
Haslo:
Zaloguj automatycznie
przy kazdej wizycie:
Zaloz konto
Gorące dyskusje
Na Forum
Renaelva 2019
Trzy minuty z naszej
tegorocznej
10-dniowej wyprawy
do Norwegii na rzekę
Renę. Łowiliśmy
głównie lipienie,
zarówno
Propozycje na naszywkę Forum FF

 [tally] 7

 [tally] 5

 [tally] 10

 [tally] 12

 [tally] 81

 [tally] 10

 [tally] 1

 [tally] 4

 [tally] 19

 [tally] 8

 [tally] 19

 [tally] 93

 [tally] 24

 [tally] 6

 [tally] 7
głosów: 306 więcej >>
Copyright © flyfishing.pl 2002
wykonanie focus