f l y f i s h i n g . p l 2019.10.19
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
Bieżące informacje
Pstrąg i Lipień nr 42
KRÓLEWSKI PORADNIK WĘDKARSKI Z INDII Z XII W.

Jednym z najważniejszych źródeł do poznania dziejów wędkarstwa w świecie jest fragment induskiej księgi Manasollasa z XII w., w której jest opis połowu na wędkę, jako formy rozrywki. To źródło, pokrytę grubą warstwą historycznego kurzu i ukryte w trudnodostępnym oraz rzadko czytanym czasopiśmie w Europie, jest nieznane szerszemu kręgowi osób piszących o dziejach wędkarstwa, gdyż w żadnej ze znanych mi prac nie jest ono cytowane.
Wiadomości z łowiska
Mała Wisła 1
2017-05-10
Super woda do łowienia.
średni poziom, jętka około południa
Wiadomości z łowiska
San Zwierzyń-Hoczewka
2013-07-12
Warunki bardzo dobre
Wiadomości z łowiska
OS Dunajec
2014-08-12
warunki dobre ale nie idealne
Wiadomości z łowiska
Łowisko Pstrągowe Raba
2019-10-12
lekko podniesiona, czysta woda
Nasze wzory
Spider
Wzory much
W katalogu FF
IMGW
Stan wód
Niezbędny każdemu wędkarzowi "na rozjazdach"
 
Flyfishing.pl
Reportaże:
Varzuga - część I

autor: Marek Czerwiński, opublikowane 2002-08-22

“Zapraszam Cię na ryby do Rosji” Dokładnie trzy lata temu tą propozycję złożył mi mój przyjaciel Mike Savage – prawdziwy guru od łososi.
 
Wtedy nie wierzyłem, że może spełnić się moje marzenie o łowieniu łososi, króla ryb słodkowodnych, o którym krąży tyle wspaniałych opowieści, opisanych w licznych publikacjach na przestrzeni wieków, łowionego na muchy które dzięki swemu urokowi i skuteczności przeżyły swych ojców. Mistycyzm związany z łapaniem łososia, który jeszcze dwa trzy wieki temu był zarezerwowany tylko dla najwyżej urodzonych Brytyjczyków, teraz miałem to przeżyć sam. Jednak moje spotkanie z łososiem nie miało nastąpić w tradycyjnych rzekach Szkocji Tay, Dee czy Spey, ale na dalekim półwyspie kolskim, w Rosji, na północ z kołem polarnym, w miejscu gdzie kierują się wszyscy współcześni wędkarze łososiowi świata.
Mike Savage zaprosił mnie na rzekę Kola w drugim tygodniu gdy do rzeki wchodzą największe łososie. Również miałem otwarte zaproszenie od mojego angielskiego agenta, Roxton Bailey Robinson, na dowolną z rzek Koli, na której łowiska ma Roxton. Jako, ze Mike zarezerwował w Roxtonie wcześniejszy tydzień łowienia na Varzudze dla siebie i dla swych przyjaciół wykorzystałem zaproszenie mego agenta i postanowiłem spędzić jeden tydzień na Varzudze a drugi na Kola.
Od czasu gdy trzy lata temu otrzymałem zaproszenie od Mike aż do dnia mojego wyjazdu, moje obawy narastały zastanawiałem się “czy aby na pewno wszystko jest dopięte, czy czegoś nie zapomniałem”. Wielokrotnie studiowałem kasety wideo traktujące o technice rzutu dwuręcznym kijem łososiowym, wybierałem muchy, szykowałem wędki, kołowrotki i sznury Radziłem się moich znajomych ekspertów w łowieniu łososia, co jeszcze może okazać się niezbędne na takim wyjeździe. Również sam program lotu nie należał do łatwych. Dla mnie oznaczał on przeniesienie się na drugą stronę świata, 20 000 kilometrów do przebycia, 24 godziny lotu i w sumie pięć dni w podróży wliczając noclegi w Buenos Aires, Moskwie i Murmańsku a jeden dzień uciekł z uwagi na różnicę czasu pomiędzy Buenos Aires i Moskwą. Te pięć dni to tylko w jedną stroną a trzeba również wrócić.
Do Moskwy dotarłem we czwartek wieczorem, a lot do Murmańska miałem dopiero następnego dnia wieczorem, lot ten miałem odbyć z moimi przyjaciółmi, którzy mieli przybyć z Londynu dnia następnego w południe. Wykorzystałem to że miałem trochę wolnego czasu pomiędzy lotami i spędziłem go zwiedzając Moskwę. Odwiedziłem Kreml, Plac Czerwony i kilka cerkwi.
Dla tych którzy nie mają mapy w ręku powiem tylko, że Moskwa jest położona wysoko na północ i w lecie noce są tam krótkie trwają trzy cztery godziny jednak w Murmańsku położonym 2500 kilometrów na północ noc nie istnieje a słońce świeci wysoko nad horyzontem całą “noc”. Dla nas wędkarzy jest to bardzo istotne, możemy łowić 24 godziny na dobę bez obawy, że się ściemni.
Przybyliśmy do murmańska z moimi przyjaciółmi w piątek 7 czerwca około 10 wieczorem (w praktyce w środku dnia). Murmańsk to miasto zamieszkiwane przez blisko 500 000 mieszkańców. Było to strategiczne miejsce w czasie drugiej wojny światowej właśnie tutaj znajdowało się najwięcej baz rosyjskiej marynarki szczególnie łodzi podwodnych, jest to jedyny port z wyjściem na Atlantyk, który nie zamarzał w ciągu zimy. Murmańsk jest położony nad rzeką Kola i nad morzem Barensa.
Półwysep Kolski przylega do półwyspu skandynawskiego z północy otoczony jest morzem Barensa a od południa morzem Białym. Ponieważ praktycznie cały półwysep położony jest
Za kołem polarnym zimy są tam surowe i długie, a temperatura spada znacznie poniżej – 30 stopni. Z drugiej jednak strony lato, pomimo że krótkie jest bardzo gorące a temperatura dochodzi do + 30 stopni.
Typowy krajobraz półwyspu to lasy a wśród nich jeziora i rzeki, krajobraz jest bardzo podobny do tego w centralnej Ziemi Ognistej.
Na Kolskim jest kilka dużych rzek, na których są stworzone łowiska łososia, również dopływy mają pewne znaczenie wędkarskie jednak mniejsze. Generalnie można powiedzieć, że w rzekach, które mają swe ujście na północy półwyspu można liczyć na spotkanie z dużymi łososiami, lecz jest ich mniej niż w rzekach wpadających do morza Białego, czyli na południu, ta jednak ryb jest znacznie więcej.
Najistotniejsze pod względem wędkarskim rzeki to Zachodnia Litsa, Ura, Kola, Rynda, Kharlova, Wschodnia Litsa, Siderovka, Varzina, Jokanga, Ponoi, Pulanga, Strelna, Varzuga, i Umba. Niektóre dopływy również są istotne z wędkarskiego punktu widzenia i tu w szczególności można wymienić Panę, Kitzę, Tulomę, Pechę, Bear.
Sobota to dzień wymiany turnusów wędkarskich na Koli i w ten dzień wszyscy oni spotykają się na lotnisku w Murmańsku, wtedy to w ciągu paru godzin przylatuje i odlatuje ponad 250 wędkarzy. Miałem szczęście spotkać tam wielu przyjaciół i klientów wszyscy wybieraliśmy się w tym samym czasie na spotkanie z łososiem. Rozmawialiśmy, żartowaliśmy szczególnie z Anglikami. Nasze żarty dotyczyły głównie piłki nożnej, bo w tym czasie był rozgrywany mecz Argentyna Anglia na mistrzostwach świata w Korei.

Na lotnisku praktycznie wszystkie grupy wędkarzy są odbierane przez swoich opiekunów i rozjeżdżają a w zasadzie rozlatują się helikopterami. My polecieliśmy do “Upper Varzuga” towarzyszyła nam grupa wędkarzy, którzy lecieli nad Punę.
Po dwóch godzinach lotu wylądowaliśmy na lądowisku znajdującym się na skraju lasu tuż obok Obozowiska. Tam przywitali nas przewodnicy z Justinem MacCathry na czele.
Z Justinem znaliśmy się już z czasów, gdy razem kilka razy byliśmy przewodnikami w Estancia San Jose, na Ziemi Ognistej, jeszcze za nim została kupiona przez Teda Turnera. Bardzo ucieszyłem się ze spotkania z Justinem tutaj.


Obozowisko:
Prawie wszystkie obozowiska wędkarskie na Koli są położone daleko od siebie bez dróg którymi można by do nich dotrzeć a jedynym środkiem transportu na tych niezamieszkałych terenach jest helikopter. Od Upper Varzuga do najbliższych wiosek dzileł nas wielokiletrowy dystans do Umby było 140 kilometrów i do Varzugi 90 kilometrów. Obie wioski znajdują sie nad ujściami tych rzek. Jedynym okresem kiedy drogą lądową można dotrzeć od naszego obozowiska to zima jednak tylko skuterem śnieżnym i to jest bardzo trudne.
Nasze obozowisko było położone na leśnej polanie, jakieś sześć metrów powyżej poziomu rzeki. Było stosunkowo nowe, był to drugi rok jak zostało oddane do użytku.
Obozowisko składało się z sześciu dwu osobowych domków, wyposażonych w niezbędne sprzęty takie jak moskitiera nad każdym łóżkiem, piecyk elektryczny i inne. Trochę większy domek był przygotowany na stołówkę i pokój do spotkań. Znajdowały się jeszcze dwa inne domki jeden to była kuchnia a drugi łazienka, w której można było zażyć gorącego prysznica. Łazienka była “unisex “, więc konieczne było zawieszanie tabliczki odpowiadającej płci osoby, która akurat w niej się znajdowała “kobieta” – “mężczyzna”. Ponieważ wieszanie kartki było dość uciążliwe tak naprawdę kto jest w środku rozpoznawaliśmy dopiero po krzykach kiedy wchodziliśmy.
Dodatkowo na terenia naszego obozowiska był jeszcze jeden domek, w którym byli rozlokowani przewodnicy i zarządzający obozowiskiem i bania, czyli ruska sauna.
Do wytwarzania prądu służył olbrzymi generator a wodę do picia pozyskiwano z rzeki lub mineralną butelkowaną.
Wstawaliśmy około ósmej rano i po bardzo obfitym śniadaniu, koło dziewiątej szliśmy na całodzienne ryby. Śniadania nie były dla tych, którzy myśleli o diecie. Jedzenia było tak dużo i w takim wyborze, że zachodziłem w głowę jak ktoś może jeść tak dużo na śniadanie. Jednak ja skoro nie miałem mojej peruwiańskiej herbaty zadawalałem się filiżanką kawy i dwoma tostami z dżemem.
Obiady jedliśmy zawsze nad rzeką, przygotowywał je przewodnik i jego pomocnik
, zwykle był to łosoś pieczony w folii aluminiowej, kanapki lub jajecznica do tego piwo lub woda mineralna i na deser owoce, kawa lub herbata i kawałek czekolady lub inne słodkości.
Myślę że to wystarczający obiad jak na polowe warunki. Po krótkim poobiednim odpoczynku łowiliśmy do wieczora.
Około ósmej wieczorem zaczynaliśmy zbierać się w obozowisku i po wzięciu prysznicu lub zażyciu bani zasiadaliśmy w stołówce czekając na kolacje w między czasie komentując zdarzenia danego dnia i planując dzień następny. Podczas tych stołówkowych rozmów popijaliśmy różne trunki, a w szczególności krwawą mery przygotowywaną przez Justina, trzeba przyznać, że wychodził mu ten trunek lepiej niż Tomowi Cruisewi Coctail.
Kolację przygotowywała angielska kucharka, w bazie przeważali Anglicy, aby mogli poczuć się jak u siebie w domu. Kolacje były obfite i przepyszne.
Zwykle szliśmy spać po północy, w pełnym świetle dzienny, widzieliśmy wiele razy jak z nad rzeki podnosi się mgła i mogliśmy usłyszeć śpiew ptaków.


Marcos Juan Czerwinski
z Hiszpańskiego tłumaczył Maciej Wilk

anglers@anglerstdf.com
www.AnglersTDF.com

Roxton Bailey Robinson Worldwide
www.rbrww.com




Helikopter ląduje przy obozowisku


Nad rzeką


Obiad na kamieniach


Varzuga - pewna miejscówka


<< PowrótOceń artykuł >>

Autor Komentarz
marek wróbel
Ile to kosztuje i gdzie ryby
marek wróbel
Sorryyyyyyyyyy, nie zauważyłem, że to część I ale ile taka wyprawa kosztuje dalej chcę wiedzieć.

Galeria zdjęć
Hatch Reels
Email:
Haslo:
Zaloguj automatycznie
przy kazdej wizycie:
Zaloz konto
Gorące dyskusje
Na Forum
Śladami Józefa
Jeleńskiego cz.III -
monitoring efektów

We wrześniu
przystąpiliśmy do
sprawdzenia
efektywności
zarybienia ikrą
troci.
Odłowiliśmy50m
odcinek
strumienia....
Propozycje na naszywkę Forum FF

 [tally] 7

 [tally] 5

 [tally] 10

 [tally] 12

 [tally] 81

 [tally] 10

 [tally] 1

 [tally] 4

 [tally] 19

 [tally] 8

 [tally] 19

 [tally] 93

 [tally] 24

 [tally] 6

 [tally] 7
głosów: 306 więcej >>
Copyright © flyfishing.pl 2002
wykonanie focus