|
Twoja ogólna dygresj jest dobra - to prawda, nikt z ludzi nie ma monopolu na prawdę i musi liczyć się z pomyłką.
Co do hitlerowców to nie trafiłeś - ci którzy w takich czapeczkach nie chodzili, mogli w hitlerowskich Niemczech kupować i sprzedawać - mimo tego, że dla niektórych był terror, nie każdy musiał być przebrany w hitlerowskiego pajaca.
Co do spisywania starożytnych tekstów to o ile wiem, po grecku "znamię" to "charagna", co w tłumaczeniu oznacza zadraśnięcie, ukłucie (nie znam greckiego - gdzieś to wyczytałem kiedyś).
Pamiętaj tez że wiele zwalczających się religii opiera się na tym samym starożytnym piśmie ale opartym na innych tłumaczeniach....
To taka moja mała offtopicowa dygresja odnośnie "nieomylności" proroctw...
Wg mnie proroctwa biblijne są nieomylne, natomiast ich interpretacja bardzo często omylna. Czasami wynika to z niedokładnego czytania Biblii, gdzie na przykład jasno stoi, że o dniu końca nie wie nikt, nawet Syn, tylko Ojciec w niebie. To nie przeszkadzało wyznaczać Świadkom Jehowy bodaj pięciokrotnie daty końca świata - cóż takie są skutki wyrywkowego czytania ewangelii. O błędach katolików nawet nie wspomnę - to już jest raczej materiał na książkę, ale nagrubszy grzech to bałwochwalstwo - figurki, obrazki, krzyże, ołtażyki i klękanie przed tymi, jak mawia Biblia - gnojowymi bożkami. W dekalogu jest to zakazane, co utrwalił Jezus mówiąc o modlitwie w duchu i prawdzie.
Ktoś kiedyś mówił, że niektóre proroctwa starego testamentu dotyczące Jezusa były spisane po wydarzeniach które opisywały. Badania archeologiczne starych zwojów z Izraela wykazały, że te pisma okazały się starsze.
Tak więc trzeba oddzielić nieomylność proroctw od omylności ich interpretacji.
Ogólnie nie bawi mnie walka z religiami ani tworzenie nowej. Każdemu człowiekowi mogę tylko zalecić samotne i uczciwe poszukiwanie Boga, w oparciu o Biblię. Religie i sekty mają tą wadę, że zakładają bardzo często jakieś odkrycie jako sztywną prawdę. Później głupio im się wycofać, gdy znajdą coś więcej co modyfikuje stary punkt widzenia. Ja zaś mówię od razu, że Boga i jego Słowo poznaję i jest to proces a nie nieomylność. Inni twierdzą, że Boga poznali... bardzo ciekawe twierdzenie skądinąd. Skończony człowiek nie może Boga bowiem poznać tylko może go poznawać. Dlatego mnie nie interesują ani sekty ani religie, gdyż w samotności pogląd zmieniam w sekundę - a w organizacji bezwładnść w odkrywaniu prawdy jest nużąco wolna. Lepiej współpracować w sieci niezależnych chrześcijan, gdzie jeden drugiemu cos podpowie. Podobnie jak powstało wiele programów opensourceowych o wiele lepszych niż ich komercyjne odpowiedniki, zrobione po fragmencie przez licznych i niezależnych programistów.
Jak spotkam człowieka z Biblią mogę sobie z nim usiąść i poczytać i wspólnie coś przedyskutować, wspólnie się pomodlić. Przy czym spotkanie ma mieć charakter takowy - obaj błądzimy i obaj szukamy, a nie ja wiem a ty nie wiesz i ja ci wyjaśnię. To już nie jest poznawanie tylko dogmat, człowiek wówczas stawia się w roli wszechwiedzącego.
Dla porządku - w mojej interpretacji tego proroctwa mogę się mylić. Jednak z drugiej strony gdy wszystkie warunki przekazane przez Jana wystąpią, to będzie to pierwszy raz w dziejach świata i myślę, że to będzie właśnie to. Oczywiście każdy sam sobie to przemyśli i sam za to odpowie co wywnioskuje i co nim kierowało gdy budował ten wniosek...
Pozdrawiam serdecznie
Krzysiek
|