Odp: ANTYROMANISZYN 2002
: : nadesłane przez
Leszek (postów: ) dnia 2002-06-12 17:39:17 z *.rzeszow-pilsudskiego.sdi.tpnet.pl
Ja nie zabieram ryb od wielu lat, bo najpiękniejsze są w wodzie, a mięso kupuję w sklepie, ale na kiju mam miarkę.Wystarczy przyłożyć rybę. Po paru latach łowienia miarę ma się w oku. Nie można zabierać ryby o równym wymiarze np 30 cm bo ryba w koszu lub kamizelce będzie się kurczyła (odwadniała) i pod koniec łowienia można mieć przy kontroli nieprzyjemności. Regularnie dokonuję zarybień wód pstrągiem i nie ma piękniejszego uczucia niż widok rozchodzącego się w wodzie wylęgu czy palczaka, to samo przy wypuszczaniu złowionej ryby, tworzy się więź emocjonalna. Kiedyś myśliwy miał szacunek do ofiary, to się skończyło gdy człowiek wyalienował się ze swego otoczenia i zamieszkał w miastach. Teraz bezmyślnie niszczy zwierzęta nie mając potrzeby zaspokojenia głodu, dla samej potrzeby zabijania. Wielokrotnie widziałem jak po zawodach niszczyły się ryby. Z takimi wędkarzami nic mnie nie łączy.
Leszek