| |
To jest niewątpliwie bolesna sprawa, strata porządnego sprzętu, znakomicie wykonanych much, itp. Tylko
współczuć...
Mnie miejscowy (z Manasterca) "grabnął" 2 wędki, już uzbrojone, a pozostawione przeze mnie w
nadbrzeżnych krzakach...bo nie chciało mi się schować je w samochodzie (w krzakach pozostawił jakieś
śmiecie, gruz, itp.). Wędki były wysłużone ( w tym niemiecki Quick Fly - ale niestety już przerobiony ,
'przeniosły" sporo ryb, głównie tych zawodniczych. Był też jeszcze ciepły sznur, tzn. świeży , który
dostałem od Leona Chandlera z Cortlanda, niegdyś bardzo zasłużonego i zacnego wędkarza
muchowego, który uczył m.inn. Japończyków, jak łowić na muchę. To mnie wówczas bardzo zasmuciło.
|