| |
Dzisiaj w sensie niedziela? W dzień nie łowiłem bo +32 st’ i za stary jestem żeby w takich
warunkach funkcjonować. Oczywiście gdyby ryby były jak dawniej aktywne w środku dnia, to
na pewno by mi to aż tak nie przeszkadzało. Kapelusz na łeb, moczenie jego, głowy i z dwie
godzinki pospacerowały po wodzie. Nie te czasy jednak.
A wieczorami? Bez zmian. Ryby mocno aktywne ale nie reagują na to co podaje im na żyłce
0.13mm Niżej nie chce schodzić bo rwą wszystko, takie walczaki. Te które uda mi się złowić
to raptem ich pomyłka w ostatnie 10min przed końcem dozwolonego czasu połowu.
Oczywiście na chrusta. Co zbierają te co „nie biorą”? Żywego dużego, suchego na
powierzchni nic nie widać. A ciamkają jak karpie. Płynie dużo wszystkiego ale najbardziej
prawdopodobne są żółte spenty większych jętek. W ostatnich latach tylko spenty ratowały
mnie przed porażką. Te grubsze ostrożne „byczki” albo pomylą się na chrusta albo nie biorą
tego co na zestawie. Goddard nie działa, pupa (w każdej odmianie) nie działa. Wylinki nie
działają, małe spenty nie działają, małe jęteczki nie działają. Nie wiem co wpiep***ą z
powierzchni. Łowisz godzinę, półtorej godziny i raptem ostatnie minuty dozwolonego połowu
możesz liczyć że te grubsze się pomylą.
Podsumowując, dalej jestem na etapie dojścia do tego co tak zajadle zjadają z powierzchni
gdy jednocześnie nic (choćby przez dłuższą chwilę) na co zwróciłbym uwagę, po niej nie
płynie. Pierwsze co zrobię to zejdę z „fi” do 0.10mm choć wiem że to porwą. Druga rzecz to
sprawdzę te różne wersje „żółtych spentów”. Ewnet. coś jeszcze będę kombinował z
chruścikami bo one mocno wylatują gdy są te dobre zbiórki. Muszą atakować z powierzchni
coś co szybko im znika. Lub znowu się mylę.
|