| |
Porządnie "okąpać' powinno się raczej po całodziennym wędkowaniu biorąc...na przemian gorący i zimny tusz.
Tak uczyniłem drzewiej (będąc już wcześniej po teoretycznym kursie muchowym) po swoistych męczarniach
związanych z moimi pierwszymi muchowymi zawodami. Niestety jako abstynent nie miałem wówczas
szans...także po paru głębszych, miast spokojnie oszacować możliwości połowowe (łowiłem ze starszymi
kolegami w Łukawicy) zaniechałem po 15 minutach łowienia. To wszystko było po prostu bez sensu, wręcz
krzyknąłem: cholera! po kiego diabła dałem się na to namówić. Owszem to wszystko jest możliwe, ale już po
zawodach, "po ptokach" jak to się niejako również mówi...Ot taka dawna wodna dygresja mi się przypomniała. Do
żywiołu jakim jest niewątpliwie rzeka, zwłaszcza jak jest rwąca (ale nie koniecznie) należy zawsze podchodzić z
należytą pokorą, należy ustawicznie jej się uczyć , a nie chojrakować...
|