| |
To nie Google i inne wyszukiwarki stanowią istotny problem. Gdyby ludzie o nich wiedzieli, albo wiedzieli
jak je używać, to nie byłoby tylu bezsensownych pytań. W internecie jest mnóstwo informacji, tylko trzeba
chcieć i umieć je wydobyć.
Znam wielu znakomitych wędkarzy, którzy na byle co potrafią złowić rybę w każdej dziurze, a zwłaszcza
na dobrze znanej im wodzie. Lata praktyki robią swoje. Problem zaczyna się wtedy, gdy te osoby
zaczynają się wypowiadać lub pisać - o rybach, o środowisku wodnym, robalach, historii, itd. Wtedy
wychodzi z nich kompletne nieuctwo, bo nierzadko nie mają elementarnej wiedzy o tych sprawach
(dlatego na ogół ich pisaniny to beletrystyka). Umiejętność złowienia ryby, a wiedza o nich to dwie
odmienne sprawy.
Zazwyczaj ten brak wiedzy wychodzi na jaw także w przypadku pojawienia się nad nową wodą, nieco
różniącą się od tej, dotychczas dobrze znanej. Wielokrotnie się z tym spotykałem.
To taka refleksja w dużym skrócie.
|