| |
Darek,
Trend pokazywania dobrych miejscówek była już wcześniej. WW, Wędkarski Świat czy inne
czasopisma po drodze. Jeden z drugim dziennikarz jechał, robil materiał i poszlooooo.
Przykład Dunajca czy Warty gdzie wyrobili koledzy w latach 90. Odcinki. Stada autokarów
jechały.
Chłop żywemu nie przepuści
Dzisiaj internet sieje spustoszenie. Ostatnio zobaczyłem jak Wędkarski Świat chwili się non
stop okazami pstrągów łowionych w styczniu. Nic się nie nie zmieniło. Będzie cały czas tak
samo.
Zastanawia mnie jednak, jak nazywasz tych, no nienolepioków, i czy w ogóle tacy
jeszcze, według
Ciebie, istnieją?!
To nie ma znaczenia czy ktoś lub coś wg mnie istnieje. Oczywiście, jest cala masa
wędkarzy, również
mlodych wbrew temu co się powszechnie sądzi o mlodzieży, uczciwych, poczciwych,
skromnych,
kulturalnych i chętnych do dobrych dzialań. Paradoks polega na tym, że choć ilościowo ta
grupa
przeważa to prym wiedzie i ton wędkarstwu nadaje inna.
A do Nolepioków mam jeden glęboki żal. Spierd...liście praktycznie wszystkie kiedyś
spokojne kawalki
wody na Sanie i Dunajcu pokazując publicznie w necie z glupoty i próżności czyli dla fejmu,
lub też
zysku swoje faktyczne lub rzekome sukcesy. A to uruchomilo caloroczny najazd wędkarskiej
szarańczy,
czego patologiczną kulminacją i kwintesencją stala się moda na przez wiele lat bezkrane
nocne lowienie
glowacic w Sanie wylansowana przez wiadomo kogo.
|