| |
”Ryby zawsze są. Wszystko zależy od ich liczby i subiektywnej oceny ile i jakie chce się
ich złowić, zwłaszcza "do bólu".
Podobne zdanie mają miejscowi mięsiarze. Trzymając się zasady „jak nie weźmiesz (czyt.
zabijesz) to przyjdzie inny i zje”. Ten inny w ich mniemaniu to oczywiście obcy (czyt.
przyjezdny). Mięsiarze to takie trochę brzydkie określenie dla nich bo zgodnie z ostatnimi
rozważaniami, zwłaszcza wysoko „na górze”, wychodzi że są oni najbardziej etyczni z
etycznych. Idą po ryby nie na nie.
Ja mam z takim podejściem problem mimo że lubię zjeść dobre gatunki. Podobnie jak jajko
od kury (ze wsi) która wszędzie łazi, je to na co ma ochotę i to co znajdzie oprócz tego co
dostanie od „szefa”, a nie jest opisana „bio”, „z wolnego chowu” i inne takie tam. Te kury są
tak samo wolne jak my wszyscy. Może poza wilkami, niedźwiedziami, bobrami, żubrami,
kormoranami i innymi …. zwierzątkami.
|