|
Dobra, co do rezerwatu i łowienia w nim ryb —
z tego, co czytam w akcie ustanawiającym rezerwat z 1970 r (nie z 1957) (zakładam, że nie został
zmieniony), to w tym „tajnym” rezerwacie — jeśli dobrze go identyfikuję — wprowadzono
zakaz:
„łowienia ryb i raków, z wyjątkiem łowienia ryb przez członków Polskiego Związku Wędkarskiego
posiadających zezwolenie na tę czynność wydane przez Naczelnego Konserwatora Przyrody”
Ponieważ było to w roku 1970, PZW było organizacją, do której musiał należeć każdy wędkarz
(wynikało to z zarządzenia z 1953 roku), więc wskazanie członkostwa PZW w Zarządzeniu miało nieco inny
charakter niż dziś — dotyczyło wszystkich Polaków.
Zgodnie z ówczesnym systemem PZW z 1970 roku (jako dzierżawca wód) nie miało uprawnień, by
komukolwiek wydawać indywidualne zezwolenia na połów w tym rezerwacie. Samo zarządzenie zresztą nic nie mówi o dzierżawcy (upranionym do rybactwa), a o osobach (wędkarzach)
Aby łowić w rezerwacie, należało więc posiadać legitymację PZW – bo tylko tak można było łowić
ryby w wodach publicznych oraz zezwolenie konserwatora przyrody, którym jest z ustawy dyrektor
RDOŚ.
Podejrzewam, że w latach 1970-1991 łowili tam głównie prominentni członkowie PZW. Po podziale
PZW na okręgi, jeden z nich zaczął sobie rościć prawo do możliwości decydowania kto tam może
łowić. Choć rozporządzenie o rezerwacie nic nie mówi o PZW jako podmiocie prawnym, tylko o
wędkarzach, okręg zaczął tym „zarządzać”. Nie wydawał wprawdzie zezwoleń, ale wymagał
członkostwa w danym okręgu. Proszę mnie wyprowadzić z błędu, jeśli coś tu źle rozumiem.
Mówiąc inaczej tak jakby reprezentował wędkarzy, w kwestiach zezwoleń, choć z zarządzenia wynika,
że wędkarz żadnego reprezentanta nie potrzebował.
Żeby było jasne nie krytykuje okręgu a stwierdzam fakt sam na jego miejscu pewnie robił bym to
samo i znalazłbym 1000 powodów aby to robić.
Teraz co do operatu:
Jak rozumiem, ZO PZW wpisał do operatu, że na terenie rezerwatu obowiązuje całkowity zakaz
wędkowania. No bo tak mu nakazał GDOŚ.
Co to w praktyce oznacza?
Trudno powiedzieć, bo tam zawsze obowiązywał zakaz łowienia ryb— a możliwość łowienia wynikała
wyłącznie z decyzji konserwatora przyrody. PZW nigdy nie mogło nikomu pozwalać na
łowienie w rezerwacie. Więc co do zasady tak jak ZOPZW przed wpisaniem tego punktu nie mógł
nikomu zezwolić na połów tak i po wpisaniu tego punktu dalej nie może nikomu zezwolić łowić.
No więc: czy w rezerwacie można dziś łowić?
Moim zdaniem tak.
Na podstawie rozporządzenia wystarczy uzyskać odstępstwo od zakazu, który tam obowiązuje od lat
70 od RDOŚ. Każdy obywatel może o nie wystąpić, a RDOŚ — jeśli nie ma przepisów szczególnych
— nie ma podstaw, żeby tego odmówić. Bo w zarządzeniu ma taki zapis a więc co do zasady
obowiązek wydania zezwolenia, ograniczyć go może tylko na podstawie przepisów ustawy. W cale to
nie jest takie proste.
Taka decyzja nie jest zezwoleniem PZW, tylko decyzją administracyjną w rozumieniu KPA, będącą
odstępstwem od zakazów wynikających z aktu o rezerwacie. I można ją zaskarżyć, jeśli zostanie
odmowna.
Co z ZO PZW?
PZW, jako uprawniony do rybactwa w danym obwodzie, ma prawo wydawania zezwoleń (czyli
udzielania zgody na wędkowanie). Ale! Jeśli dyrektor RDOŚ wyda decyzję (odstępstwo od zakazu), a
PZW nie wyrazi zgody na łowienie — to… nic się nie dzieje, bo it tak nie mogło wyrażać zgody
komukolwiek aby tam łowił. Dyrektor RDOŚ nie musi się pytać PZW o zgodę, bo działa na podstawie
innych przepisów, które również obowiązują PZW.
To, że zakaz został wpisany do operatu rybackiego PZW, jest mało istotne — operat nie jest źródłem
prawa. Źródłem prawa jest ustawa o rybactwie śródlądowym, która jasno mówi o jednym podmiocie
uprawnionym do rybactwa w obwodzie. Czy w takim razie RDOŚ może wydać decyzję na łowienie
ryb w rezerwacie, który znajduje się w czyimś obwodzie?
Moim zdaniem — tak, ma na to podstawę. Czy PZW może komuś zakazać łowienia tam, gdzie z
mocy prawa nie może wydawać zezwoleń? Oczywiście, może próbować. Ale jeśli Kowalski wystąpi o
zgodę do RDOŚ i ją dostanie — PZW niewiele może zrobić. Moim zdaniem, wystąpi konflikt
pomiędzy uprawnieniami, jedne u.r. s a drugi z ustawy o ochronie przyrody. Z własnego
doświadczenia jednak wiem, że tak naprawdę w takiej sytuacji PZW jako użytkownik rybacki nie wiele
będzie mógł zrobić.
Moim zdaniem może żądać jakiejś formy rekompensaty, z tytułu poniesionych nakładów na podstawie k.c. ale to czysto teoretyczne żądanie do wędkarza.
Podsumowując:
Jeśli chcesz łowić w rezerwacie — najprościej złóż wniosek o odstępstwo od zakazów do RDOŚ. Nie
widzę podstawy, by mogli odmówić — ale najpewniej odmówią. Wtedy zostaje skarga do WSA i walka
o swoje.
Pozdrawiam,
Maciej
Nadesłany link: https://monitorpolski.gov.pl/M1970002002101.pdf
|