f l y f i s h i n g . p l 2025.08.29
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: Odp: Jak powinien wyglądać dzisiaj portal o flyfishingu. Autor: S.R. Czas 2025-08-28 21:47:52.


poprzednia wiadomosc Odp: a może lepiej... : : nadesłane przez Krzysztof Dmyszewicz (postów: 9496) dnia 2017-01-14 07:06:31 z *.neoplus.adsl.tpnet.pl
  Znam ogromną liczbę wrocławskich przedsiębiorców, ich domy i mieszkania oraz dobowy cykl życia i
codzienne problemy. Znam ponad setkę takich ludzi. Ich domy są o wiele za duże do potrzeb, a ci ludzie
stanowczo za długo pracują. Są często wypaleni i chronicznie zmęczeni. Tematem ich oraz ich dzieci jest
wiecznie to samo: co sobie kupiłem lub co sobie kupię. To jest choroba i zwyrodnienie, a nie zwykła
konsumpcja.

Wszystko co robią w wolnym czasie jest zapośredniczone przez rynek. Bo jeśli nie jest zapośredniczone przez
rynek to po prostu nie istnieje.

Mógłbym o tym napisać książkę, ale kto by ją przeczytał? Przypadkiem współorganizowałem coś
komercyjnego dla dzieci. I jak się komercja skończyła, a dorośli sprzątali po imprezie - dopiero wtedy dzieci
zaczęły się bawić i żyć pełnią życia, na rozlanej na boisku wodzie po gumowym basenie. Wcześniej, żeby
wejść do przezroczystej kulki i pokręcić się na wodzie, musiały czekać z rodzicami w kolejce, 40 minut w
kolejce, 2 minuty w gumowej kulce! Są to właśnie te mankamenty zabawy biletowanej i to się widzi w każdym
nadmorskim kurorcie każdego lata... kolejki i bilety, bilety i kolejki. Pobaw się i spierdalaj.

Transformację ich poddenerwowanych twarzy gdy czekali w kolejce do gumowych baniek, do stanu relaksu,
radości i szczęścia gdy bawiły się bez ograniczeń ze strony "pana stróża" wpuszczającego dzieci do
gumowych kulek na 2 minuty zapamiętam do końca życia. Te dzieci przeżyły przypadkiem coś, co było
udziałem dzieci z mojego pokolenia, gdzie nikt nie bawił się zabawami "biletowanymi" i na "wysoki połysk".

Smutne jest to, że gdyby spadł deszcz, to rodzice i dzieci nie wpadłyby w tym komercyjnym świecie na pomysł
biegania na bosaka po płycie boiska. Stało się to przypadkiem i pokazało mi, jak ślepi są współcześni rodzice i
ich dzieci. Po prostu spotkanie się na przemoczonym od deszczu boisku byłoby "obciachem". Ale po
komercyjnej imprezie dzieci to właśnie zrobiły. I była to najlepsza zabawa ze wszystkich. Stanie w kolejce po
lody, napoje, watę cukrową, czekanie na przejażdżkę Harleyem, czekanie na kulki i dmuchane materace,
strzelanie z łuku itp. - rodziło w dzieciach pewnego rodzaju frustrację i brak spontaniczności. Prawdziwą
radość i prawdziwe szaleństwo zobaczyłem na ich twarzach dopiero wtedy, gdy mogły sobie biegać po wielkiej
kałuży i nie musiały czekać w tych głupich kolejkach ze swoimi głupimi rodzicami.

Jak widać zbyt rozpasana konsumpcja to nie tylko nadmierne zużycie zasobów naturalnych. To również brak
spontaniczności, ponieważ nad każdą formą zabawy wisi wkurwiający miecz Damoklesa patrzący na zegarek i
mówiący w najmniej odpowiednim momencie "koniec zabawy, spierdalaj". No i ludzie spierdalają do pracy, a
dzieci do szkoły i przedszkola, najlepiej do 17... tam zaś zmniejszą swoje napięcie kupując impulsywnie
produkty z cukrem w sklepiku szkolnym, a tata szofer odbierze je spod szkoły, skąd pojadą do domu, gdzie
mamusia wracająca z korporacji wpierniczy kupione po drodze pierogi do mikroweli... Później tatuś siądzie z
piwem przez TV o wielkości dupy hipopotama, a dziecko pójdzie z tabletem lub smartfonem na pierwsze piętro
chaty i będzie tam się masakrowało przez dwie - trzy godziny, zapewniając wypalonym rodzicom święty
spokój. Tak to mniej więcej wygląda w praktyce.

Oczywiście jak ja byłem dzieckiem, to te "niebiletowane" i nielimitowane zabawy spontaniczne na podwórku
były także bardziej przyjazne dla środowiska. Po imprezie, którą współorganizowałem pozostało ok. 30 dużych
worków na śmieci. Kiedyś po o wiele lepszej zabawie, nie pozostawał nawet papierek, a spragnione dzieci
dostawały szklankę kompotu od mamy, a nie soczek z kartonika.

Jebać ten zjebany świat i jego fałszywy uśmiech reklamowy. Jebać te napięcia i produkcję śmieci.

  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Odp: a może lepiej... [0] 14.01 07:16
  Odp: a może lepiej... [3] 14.01 08:32
  Odp: a może lepiej... [0] 14.01 10:43
  Odp: a może lepiej... [0] 14.01 11:53
  Odp: a może lepiej... [0] 14.01 12:22
       


Copyright © flyfishing.pl 2002
wykonanie focus