|
wstydzić się?
mnie wychowano w zgodzie z przysłowiem: "niech się wstydzi ten, kto widzi"
wg mnie jedzie się połowić, a nie szpanować gaciami
ja najbardziej nie lubię, gdy już na kwaterze wędkarze w przeddzień obalają po 5 piw i 0,7 na łeb,
mordę drą, palą itd.
a rano - gdy ja wychodzę - śpią nawaleni
potem przyjdą nad rzekę, piwko na klina i do wody...
dale mordę drą, hałasują i g...o łowią
tego nie cierpię, bo nawet jak odejdzie się za zakręt - to niesie się hałas i smród palonych
papierosów...
Po wykorzystaniu limitu wejść niejeden stwierdzi na uj mi to wszystko. src="imx/icons/frown.gif" border="0">
W głowie "uzależnionych" (wszyscy chyba nimi jesteśmy) zrodzi sie wtedy inna myśl: "znowu
muszę
wykombinować kwotę bo u siebie nie mogę już łowić a jest tyle innych ciekawych miejsc".
Pytanie tylko czy jadąc na Słowację, Austrie, Bośnię czy Skandinavien nie bedą sie wstydzić
swojego
wyposażenia, ubioru, ekwipunku, gdy tam bedzie ich stać zapłacić 40-100€/day???
I ... dalej cisnienie o ktorym pisał Krzysiek. Przyjemnosc zostaje z boku, ważne aby sie pokazać,
kosztem ...
choćby braku kontaktu z rybą.
Czy o to nam chodzi w przyjemności z wędkowania?
|