|
Ja tylko chcę powiedzieć, że historycznie rzecz ujmując posiadamy wiedzę do jakich rzek i ich
dorzeczy wchodził łosoś atlantycki "bałtycki". Teraz trzeba się przyjrzeć, jak te dorzecza (bo
takim pojęciem musimy operować w świetle Dyrektywy Wodnej) na dzień dzisiejszy wyglądają
w sensie zabudowy, regulacji, itp. Jak działalność człowieka na nie wpłynęła od czasu, kiedy
wielkość populacji łososi uznawano za za zadowalającą [dla kogo zadowalającą ]?
Dla przeciętnego wędkarza stan zadowalający to taki, który pozwoli mu złowić łososia w rzece,
np. z częstotliwością większą niż 10 razy w życiu (oczywiście życiu wędkarza). Jeżeli stanu
zadowalającego się nie osiąga (cały czas mówimy o wędkarzu), wówczas najczęściej winę
zwala się na niedostateczne zarybienia, natomiast chociażby hydrotechniczna ingerencja
człowieka w żywy organizm jakim jest rzeka, powoduje nieobliczalne zmiany, a co za tym idzie
perturbacje w jakości i ilości populacji danej ryby, których nigdy nie zrekompensuje budowa
przepławek, sztucznych tarlisk i maksymalne zarybienia. Do tego dochodzą rybacy grodzący
ujścia rzek, rozbudowujące się aglomeracje ludzkie, no i zapewne genetyka?!
Pozdrawiam
|