| |
Oczywiście, że nie "sama do siebie". Komisja wyborcza zgłasza kandydatów do władz , zgłasza kandydatów na listę , najwazniejsze, żeby wiedziała kogo ma zgłosić ... bo tylko spośród tych kandydatów WZ może wybierać ... zaś listę przekazuje do komisji skrutacyjnej, która z kolei przeprowadza głosowanie.
Lubie ten rodzaj poczucia humoru
Ja stosuje pragmatyczne podejscie, ktorego nauczylem sie od moich amerykanskich kolegow - "w przypadku nie do konca jasnej sytuacji, interpretuj na swoja korzysc, niech druga strona sie martwi"
A na powaznie - Komisja Wyborcza ma przyjmowac zgloszenia kandydatow i sporzadzic odpowiednia liste. Tak jest w kazdych wyborach.
Tak na poważnie - w tego rodzaju wyborach komisja ma sporządzoną "zawczasu" pełną listę kandydatów, przygotowaną, bez skrótów myślowych, przez zarząd (ustępujący, a zarazem chętny do "zapewnienia ciągłości") a ewentualnie przyjmuje kandydatów zgłoszonych przez członków WZ w liczbie nie przekraczającej 20% planowanej liczby członków "władz i organów", jeśli w ogóle tacy kandydaci się pojawią ....
Z drugiej zaś strony, organizacja, która zdawałaby się na wybór zarządu spośród kandydatów zgłoszonych "ad hoc" podczas walnego zgromadzenia funkcjonowałaby trochę dziwnie ... w zasadzie zarząd powinien tworzyć zespół ludzi współpracujących ze soba, zgranych w działaniach, przygotowanych, chętnych, o podobnych zapatrywaniach na zamierzenia, wspierany [przez większośc wybierajacych ... czyli jeśli nie dotychczasowy zespół zarządu, to inna ekipa, lepsza, podejmująca istotny wysiłek, zeby się przygotować do przejęcia całości władzy, a przez to uwiarygodniająca swoją wartość, ale nie "zbieranina" czy przypadkowy zlepek nierzadko mających przeciwstawne poglądy ludzi ...
Pozdrawiam serdecznie
Jerzy Kowalski
|