| |
Marcin. Napisałem, że z dwojga złego jestem bardziej za łowieniem we wrześniu. Nigdzie nie stwierdziłem, ża jestem za. Ale cieszę się, że jeszcze ktoś widzi sprawę w podobny sposób-jeśli już, to wybrać mniejsze zło. Przy okazji może Ty mi wytłumaczysz, dlaczego pstrągowi dajemy odpocząć przez dwa miesiące, a troci zmęczonej wędrówką do rzek tylko miesiąc? Jest tu jakaś logika? Zapewniam Cię, że te pięć miesięcy sezonu to przy obecnym stanie gospodarki aż za dużo. Tak było latami i nikt wtedy nie myślał, że można by łowić zimowego pstrąga. Może ludzie byli inni. Specjaliści od marketingu z Twardej wpadli na pomysł, że wydłużenie sezonu zwiększy wpływy ze składek. Trzy czwarte łowiących pstrągi na początku sezonu po wyłowieniu resztek ryb przenosi się na większe rzeki i jeziora. Oprócz tych w "dobrej kondycji", dla mnie niewytartych mutantów niewiadomego pochodzenia, wybijane są najcenniejsze ryby, które cudem tarło odbyły. Zaczyna brakować wymiarków w rzekach pstrągowych i jakoś tak dziwnie luźno się robi. Przecież nie przenoszą się na tych kilka rzek południa i północy, gdzie jeszcze trochę ryby zostało. Aż tak dużych tłumów tam w pełni sezonu nie widać. Licencje na os-y też można nabyć bez problemu. Wystarczy przeanalizować rejestry, by to potwierdzić. Tacy "pstrągarze" są nam potrzebni? Jeszcze jedno na koniec. Jak mnie śmieszą te wszystkie rozmowy o konieczności zmniejszania limitów dziennnych, miesięcznych. Chyba ludzie są kompletnie ślepi. Już dawno należało wprowadzić zakaz zabijania pstrąga i lipienia.
|