| |
Aż łza sie w oku kręci jakie kiedyś były ryby. I nawet na mojej Wiśle, jakieś 16 lat temu widziałem sam i nawet do (wirówka Aglia 2 TW) wyszedł mi kleń ( wyglądał ja amur) bite 65 cm, nie wziął ale widok na zawsze zapamiętam. Innym razem deszcz mnie wygonił w krzaki i z góry( skarpa) zobaczyłem stado kleni 30-40 cm na powierzchni jakieś 100m2 ( 20m x 5m) w które wpadł boleń ogromny około + 90cm. Szkoda że wtedy nie było takich komórek jak teraz bo byłby filmik . Przywalił ,zabił klenia i jednego ogłuszonego( 30cm) sam na nurt wyniosłem i puściłem bo chyba by zdechł od ataku taki był ogłuszony( zmokłem wtedy). Teraz nie ma takich ryb. Są klenie i biorą nawet, ale stada wielkiego nie widziałem od lat. A wielki boleń pojawia się w jedym miejscu ( chyba inny?) ale nie daje się nabrać na żadną przynętę( kiedyś próbowałem). Ma ok.100cm i jest cwany jak cholera. Nawet nie próbuję go łowić teraz . I niech sobie żyje i cieszy czasem ( raz na 7-8 wypadów go widzę) aż do końca swoich dni swoimi atakami. Jest to Boleń jakiego nigdy nie widziałem i chyba już nie zobaczę innego takiego w swoim życiu. Dlatego cieszę się jak czasem, jak uderzy, jakby łopatą walnął w wodę z całej siły. To jest piękne i cieszę się że czasem już na odchodne jak wracam do domu wieczorem że walnie 'mój" Boleń jak już jestem spakowany. To miłe zakończenie dnia, chociaż czasem nic nie złowiłem w tym dniu. I jakbym miał kamerę odpowiednią i czasu sporo to nagrałbym filmik jak czasem się (mój) Boleń pokazuje i jak potrafi uderzyć w stado ryb. Woda wtedy sie podnosi. Ogon jego czasem widac jak wali w wodę. Nie chcę go złowić i nie chcę żeby komuś wziął. Chcę żeby żył do końca swoich dni i cieszył mnie czasem swoim atakiem .......... To taki Mój Kumpel..... i niech się cieszy swoją wolnością.
|