| |
A moim zdaniem, to wcale nie jest takie absurdalne, jak się Koledze wydaje.
Prawie trzydzieści lat temu J.Jeleński napisał: " Do połowu lipieni można zasadniczo używać takiego samego sprzętu, jak do połowu na mokrą lub suchą muchę. Lepiej jednak jest, gdy do tego celu przeznaczymy wędzisko o cieńszej niż pstrągowe szczytówce". Wtedy nie było takiego wyboru wędzisk i wytrzymałość żyłek była bez porównania mniejsza, ale już wtedy wędkarze wiedzieli, że na lipienie lepsze są delikatniejsze wędziska, cieńsze przypony, mniejsze muszki (zjadają pokarm przeciętnie mniejszych rozmiarów), a i pyszczki lipieni są delikatniejsze. Dlaczego do celowego łowienia lipieni nie używać wędzisk #3, które w dobrej klasie są równie wytrzymałe jak #5-tki dziesięć lat temu, pozwalając na zdecydowanie lepsze zgranie zestawu z cienkim przyponem i małą lipieniową muchą? Ten podział wędzisk na pstrągowe i lipieniowe, nie jest wcale taki głupi, bo momenty kiedy lipień bierze na większe suche muszki i duże, ciężkie nimfy, czy większe mokre nie są wcale takie częste. Kiedyś jedna uniwersalna wędka na pstrągi i lipienie była w zasadzie koniecznością. Dzisiaj już nie musi.
Pozdrawiam
|