| |
Ten artykuł zawsze uważałem za inspirujący:
http://www.hatchesmagazine.com/page/march2006/138
Warto, żeby początkujący poczytali.
Mam od niedawna młynek do kawy i w zasadzie jestem teraz samowystarczalny. Zebrane skóry lisie, piżmacze, królicze, nutrie, kunowe, fretkowe i in. (niedługo dojdzie zając!) w połączeniu z farbowaniem dają tyle możliwości, także ilościowe, że z uśmiechem politowania patrzę na kupione niegdyś torebki dubbingu... Do tego dochodzą oczywiście syntetyki ze sznurków, tasiemek itp. - oraz ich miksy z "naturą". Zaraz też zrobię sobie dyspensery - mam już pudełka z małymi przegródkami, pozostaje wywiercić i obrobić otworki. Pierwsze pudełko: naturalne odcienie typu dun, cahill itp. pozyskane z różnych partii piżmaka, nutrii i norki - na suche i emergery. Może starczy miejsca na oliwki (pięknie wyszła norka), pomarańcz, brąz i claret. Drugie pudełko - miksy królika, lisa, kuny (wstępne założenie). Trzecie pudełko - miksy z zająca w różnych odcieniach i teksturach, także barwione na oliwkę i pomarańcz.
Panowie - żyć, nie umierać!
(Wełny mielone, sklepowe foki i muskraty i liczne miksy naturalno-syntetyczne będą oczywiście w torebkach - bo ile można robić tych dyspenserów. W nich będą tylko ekskluzywne dubbingi
|