| |
To i owo przeczytałem, to i owo wiem z doświadczenia - no i zawszę czegoś nowego można się nauczyć podczas nowej "sesyjki dubbingowej".
Sierść odcinam nożyczkami - nie ma potrzeby się męczyć, tak nieprzyjazne dla materiałów muchowych nożyczkowe cięcia są całkowicie niewidoczne po zmieleniu
Z wyborem "frakcji" sierści do mielenia bywa różnie.
W przypadku norki czy piżmaka wycinam pęczek futerka przy skórze i wyskubuję włos pokrywowy - nie jest to trudne, ale jest żmudne i czasochłonne. W przypadku piżmaka "ogólnego stosowania" można chyba ten etap pominąć...
Zdarzyło się również, że obcinałem tylko beżową połowę sierści królika, zostawiając przy skórze szare podbicie (królik "zajęczy" ma takie miejsca) - uzyskałem b. delikatny, jednorodny, beżowy dubbing (co prawda na masce zająca jest podobny i jest go więcej
Krótko mówiąc możesz zrobić co zechcesz - zależy, jaki chcesz uzyskać dubbing.
Farbowanie to osobna historia.
Ja używam bejc w proszku "za złotówkę" - dobrze łapie żółć, pomarańcz. Beżowe i bure (nie za ciemne) materiały dają w żółtym ładne odcienie oliwki.
Można moczyć w gorącej bejcy, ale lepiej nie za gorącej, bo skórka sktuszeje. Na dubbingi będzie dobra, ale z zonkerków nici.
Farby do wełen również podobno są odpowiednie do naszych celów.
Samo mielenie jest szybkie, robisz tylko "włącz-wyłącz" i gotowe. Choć taką wełnę na ogół trzeba dłużej pomielić (oczywiście pociętą na kawałki).
Sporo dubbingów już sobie na miksowałem, ale też nie mam jakiegoś kolosalnego doświadczenia.
Można zmielić pociętą wiskozę, rozplecione i pocięte sznureczki i tasiemki z połyskliwego syntetyku - można je potem zmiksować z dowolną sierścią itp. Jest sporo możliwości.
Just keep grinding
|